Kurierzawiercianski.pl

REKLAMA

19,50 ZŁ TO CIĄGLE MAŁO

Tomasz | 2019-12-20 08:20

(Zawiercie) Głosami 9 radnych przyjęto uchwałę, zgodnie z którą od lutego zawiercianie zapłacą za odpady segregowane 19,50 zł, a za zmieszane 58,50 zł od osoby miesięcznie (dotychczas opłaty wynosiły 12 zł i 24 zł). To trzecia kwota zaproponowana przez prezydenta Łukasza Konarskiego – rozpoczął od 25 zł, by kwotę tę zmniejszyć do 22 złotych, a kilka dni przed sesją wnioskował o zmianę stawki do 19,50 zł. Podczas długiej poniedziałkowej sesji, na której nie brakło emocji, radni dopytywali o wiele rzeczy – m.in. która stawka jest optymalna oraz po co pośpiech z podnoszeniem opłat, skoro przetarg na odbiór i zagospodarowanie odpadów jest rozstrzygnięty, pieniądze na ten cel zabezpieczone, a umowa podpisana do końca czerwca? Pomiędzy prezydentem Konarskim a Witoldem Grimem wywiązała się długa dyskusja, w której mówiono m.in. o działalności ZGK oraz o niedokładnych informacjach, jakie Ł. Konarski przekazuje mieszkańcom. Przewodnicząca musiała przerwać obrady, by zdyscyplinować prezydenta, który nerwowo chodził po sali i cały czas zabierał głos.


 

Na początku poniedziałkowego posiedzenia, Łukasz Konarski stwierdził, że sesja została zwołana w trybie nadzwyczajnym, bo poruszany na niej temat podwyżki za odpady jest tak ważny, że wymaga dogłębnego poznania i omówienia (choć już niebawem odbędzie się planowane posiedzenie Rady Miejskiej). Ł. Konarski wyjaśniał, że najpierw w konsultacjach przedstawił mieszkańcom stawkę 25 złotych. Jednak w toku dalszych prac w urzędzie postanowiono obniżyć stawkę do 22 złotych. Rozmowy z radnymi poskutkowały jeszcze jedną obniżką proponowanej stawki – do 19,50 zł od osoby za odpady segregowane.


 

- Jeżeli chodzi o stawkę w konsultacjach, przedstawiłem państwu taką, ponieważ chciałem wzbudzić dyskusję. I ten problem, który mamy w Zawierciu nie tylko dotyczy Zawiercia, ale również całego kraju. Dziś proponuję państwu 19,50 zł, wspólnie w porozumieniu z częścią radnych – mówił Łukasz Konarski.


 

O rozmowy prezydenta z radnymi na temat niższych stawek dopytywał Witold Grim – na jakiej zasadzie projekt był konsultowany z radnymi, ale nie ze wszystkimi? Prezydent tłumaczył, że po przedłożeniu przez niego projektu uchwały, niektórzy radni zgłaszali uwagi. Jak mówił dalej, padła propozycja tej stawki, a prezydent wziął pod uwagę zdanie radnych.


 

O problemie z gospodarką odpadami w skali całego kraju, bez odnoszenia się konkretnie do stawek zawierciańskich, opowiedział Andrzej Krzyśków - ekspert z zakresu zarządzania i technologii gospodarki odpadami. W swoim długim wywodzie przybliżył z jakimi problemami borykają się samorządy i z czego wynikają kłopoty związane z gospodarką odpadami. Wymienił między innymi wiele obowiązków, jakie nałożono na gminy oraz na instalacje komunalne. Wbrew prognozom sprzed kilku lat, nie maleje ilość odpadów zmieszanych. UE przyjęła, że w roku 2025 powinniśmy osiągnąć recykling na poziomie 55%, należy wprowadzić selektywną zbiórkę bio odpadów, jak również ograniczyć marnotrawienie żywności. W odpowiedzi wprowadzono w Polsce zmiany w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminie oraz w ustawie o odpadach. Spowodowały one zarówno pozytywne, jak i negatywne zmiany dla gmin. Teraz gminy będą rozliczały się z odbiorcą tylko od faktycznej ilości odpadów przewożonych do instalacji. Rozszerzono gminie zakres obowiązków, a za ich niewykonanie będą naliczane kary. Określona jest również maksymalna stawka – ok. 33 zł od osoby. Jak mówił Andrzej Krzyśków, są w Polsce miejsca, gdzie już wprowadzono maksymalne stawki, które jak się okazuje i tak nie pokrywają wszystkich kosztów. Zdaniem eksperta, poziom recyklingu, jaki narzuca ustawodawca jest nierealny do osiągnięcia, a w konsekwencji gminy będą płaciły kary. Mogą one wynieść na przykład ok. 1,5 miliona złotych rocznie w mieście podobnej wielkości do Zawiercia. Wzrastają koszty zagospodarowania odpadów – cena odpadów zmieszanych osiąga w instalacjach komunalnych już ok. 400 lub 500 zł, gdy niedawno cena ta wynosiła ok. 200 złotych. Dużo jest też odpadów wielkogabarytowych, których koszt przetwarzania jest wysoki. Wzrosła cena odbioru odpadów kalorycznych, których nie można deponować – np. z 200 zł do ponad 750 zł. Wzrosła opłata marszałkowska za deponowanie. W 2015 roku wynosiła 70 zł, w bieżącym 170 zł, a w przyszłym wyniesie 270 zł. Polska nie wprowadziła jeszcze odpowiedzialności producentów, którzy wprowadzają na rynek produkty w opakowaniach. Ponosiliby oni koszty związane ze zbieraniem, przetwarzaniem i recyklingiem tych odpadów. Spadają również ceny surowców wtórnych po zamknięciu azjatyckich rynków. Do tych elementów, które wpływają na wzrost opłat za śmieci, dolicza się koszty związane ze wzrostem cen energii, kosztów osobowych, amortyzacji, czy też ubezpieczenia.


 

Niższą stawkę, która znalazła się w projekcie uchwały chwaliła radna Paulina Pietras, która cieszyła się, że Łukasz Konarski przychylił się do głosu tych radnych, którzy nie chcieli się zgodzić na 25 zł od osoby. - (…) Nie wiem jak zachowają się radni, mam nadzieję, że kwota którą dzisiaj podejmiemy nie będzie przez społeczeństwo odebrana w taki sposób, ze chcemy im zrobić źle, bądź dobrze. Chciałabym, żeby każdy spróbował zagłosować tak jak mu podpowiada serduszko. Cieszę się, że nie będzie to kwota 25 złotych, na którą stanowczo się nie zgadzamy jako radni, bo tu słyszałam więcej takich głosów – stwierdziła z optymizmem radna Paulina Pietras. Dodała również, że w ZGK pracują eksperci i zdaniem radnej doprowadzą do tego, by miasto nie musiało dokładać do gospodarki odpadami, a mieszkańcy nie płacili dużo za śmieci. Wyraziła nadzieję, że dopilnuje tego również prezydent. I z głosów pozytywnych ze strony radnych to by było na tyle.


 

Witold Grim zaczął dopytywać Łukasza Konarskiego o dane, które znalazły się w infografice, którą prezydent zaprezentował mieszkańcom. Znalazły się tam stawki za odpady w kilku gminach – np. w Myszkowie z kwotą 29,40 zł. W. Grim zaczął przekonywać, że nie ma takiej stawki w sąsiednim Myszkowie – że mieszkańcy płacą tutaj 17,80 zł za odpady segregowane. - Co pan chciał osiągnąć? Chciał pan osiągnąć, że w Myszkowie jest 29 zł, a w Zawierciu tylko 22 zł, tak? Jaką wartość mają te konsultacje, jeżeli pan okłamał, oszukał mieszkańców, którzy się pochylili nad tym dokumentem? – pytał Witold Grim.


 

Łukasz Konarski i Witold Grim spierali się o to przez dłuższą chwilę, prezydent wydawał się być nieco zdenerwowany. W telegraficznym skrócie: prezydent Konarski zamieścił na grafice różne stawki za odpady w kilku gminach. Nie wszystkie stawki już obowiązują, mieszkańcy ich obecnie nie ponoszą. Zapytany na sesji przez W. Grima o myszkowskie stawki, Łukasz Konarski zaczął się gubić, nie potrafił odpowiedzieć krótko i na temat. A wystarczyło tylko wiedzieć (i powiedzieć), że obecnie stawki w Myszkowie wynoszą 17,80 zł (segregowane) i 29 zł (niesegregowane), ale już została przyjęta uchwała, zgodnie z którą od kwietnia 2020 r. stawki te wzrosną do 29,40 zł za odpady segregowane i 58,80 zł za odpady niesegregowane (można przy tym wspomnieć, że burmistrz Myszkowa zobowiązał się dołożyć wszelkich starań, aby ta przyjęta w uchwale wysoka stawka nie zaczęła obowiązywać – i taką nadzieją żyją cały czas myszkowianie). Można było odnieść wrażenie, że Łukasz Konarski nie jest do końca zorientowany. Ostatecznie nie padło wyjaśnienie, skąd wziął się pomysł, by mieszkańcom Zawiercia pokazywać grafikę z różnymi gminami i stawkami za odpady. Stawkami, które nie wszędzie są obecnie obowiązujące, a więc treść grafiki mogła wprowadzać zawiercian w błąd. Przewodnicząca Beata Chawuła musiała przerwać obrady, by nieco zdyscyplinować prezydenta Konarskiego – chodził po sali z mikrofonem i dyskutując z Witoldem Grimem cały czas zabierał głos.


 

Po przerwie radny Grim dopytywał prezydenta o inne rzeczy – Łukasz Konarski przedstawił propozycje trzech różnych stawek. Która z nich była naprawdę przemyślana i rzetelna? Radny wskazał również miasta, w których za śmieci płaci się mniej – Zabrze, Będzin, Bytom, Tychy. Odnosząc się do wzrostu opłaty marszałkowskiej, Witold Grim mówił, że z jego informacji wynika, że w Zawierciu będzie to wzrost o ok. 60 tysięcy złotych rocznie. Jego zdaniem stawka w wysokości 19,50 zł jest nie do przyjęcia.


 

Jak jedna strona podaje gminy, w których jest taniej, to druga wskazuje gdzie jest drożej. Łukasz Konarski wymienił np. Ożarowice, gdzie zgodnie z wyliczeniami z przetargu cena za śmieci powinna wynosić ok. 37 złotych, a w Bobrownikach ok. 30 złotych (później radny Myszkowski wskazał, że zgodnie z pułapem maksymalnym stawek, cena 37 zł w Ożarowicach nie może być osiągnięta). – (…) przedstawiłem pierwszą propozycję do konsultacji, ja wiedziałem, że to się spotka z szeroką dyskusją i też o to mi chodziło – żeby mieszkańcy dowiedzieli się, że coś złego się dzieje nie tylko u nas, ale na terenie całego kraju. Ta stawka była wyliczona zgodnie z przetargiem według ilości, którą zakładaliśmy, ilości tych odpadów. Druga stawka po konsultacjach 22 złote zakładała mniejszą ilość odpadów niesegregowanych. Że wszyscy będziemy tutaj segregować i to był zasadniczy cel drugiej. Natomiast po rozmowach z radnymi 19,50 – to ta propozycja nie wyrównuje kosztów funkcjonowania systemu gospodarowania odpadami – mówił podczas nadzwyczajnej sesji prezydent Łukasz Konarski. Jak poinformował, przy stawce na poziomie 19,50 zł z budżetu gminy trzeba będzie dołożyć ok. 1,2 mln złotych do gospodarki odpadami.


 

Przez dłuższy czas Witold Grim i prezes ZGK Krzysztof Tomczak dyskutowali o zatrudnieniu w ZGK i kosztach z tym związanych. Między Łukaszem Konarskim a Witoldem Grimem pojawiły się złośliwości. Prezydent zarzucił Grimowi, że ten denerwuje się, bo obecnie w ZGK jest lepiej, niż było za kadencji Witolda Grima. Z kolei Grim przypomniał Łukaszowi Konarskiemu, jak w poprzedniej kadencji, będąc zastępcą Grima, był przeciwko podwyżce opłat za śmieci o 2 złote: - Pracowaliśmy przez trzy lata biurko w biurko niemalże i jak podnosiliśmy śmieci o 2 złote, to chodził pan do radnych Platformy Obywatelskiej, a więc do pańskiego klubu i przekonywał pan radnych Platformy, żeby nie głosowali za podwyżką 2 złotych. Za moimi plecami. Chodził pan i przekonywał, żeby nie głosowali. Chce pan dopytać tych radnych? Może pan dopytać. A więc taki pan był lojalny współpracownik. Kończąc, chcę powiedzieć tak – nie zgadzam się z tą wysokością opłaty za odbiór tych śmieci. Są miasta, które nie podnoszą w ten drastyczny sposób. W związku z tym jeżeli państwo przeliczyliście trzy razy, to przeliczcie i czwarty i piąty, tak żeby dla mieszkańców nie było to uciążliwe – mówił do prezydenta Witold Grim.


 

Przeciwko podwyżce byli też inni radni, np. Elżbieta Kornobis-Wieczorek. Prosiła, by zastanowić się, czy tak duża podwyżka jest uczciwa względem mieszkańców. - Ja pracuję, mąż pracuje, więc jest to do przełknięcia. Ale popatrzcie państwo na dużą ilość starszych mieszkańców, gdzie mieszka jedna osoba, gdzie ma tylko emeryturę, gdzie wzrost emerytury jest ok. 1%, gdzie za chwilę wzrosną opłaty energii. Uważam, że kwota 50% jest troszeczkę za duża, że powinniśmy się zastanowić, zwiększyć kontrolę oddawanych śmieci, rzeczywiście żeby były bardziej segregowane i tutaj zwrócić uwagę (…) – mówiła radna E. Kornobis-Wieczorek. O tym, że podwyżka jest konieczna mówił Łukasz Konarski. Używanie argumentów, które wysunęła radna, prezydent określił jako „uderzanie w nutę populizmu”.


 

Damian Świderski poprawił E. Kornobis-Wieczorek wskazując, że podwyżka wyniesie nie 50, a 62,5%. Poprosił prezesa ZGK, by wskazał konkretne kwoty – co i o ile wzrasta w roku 2020 w porównaniu do roku bieżącego. Krzysztof Tomczak próbował udzielić odpowiedzi, która jednak dla radnego była zbyt ogólna. Ostatecznie prezes ZGK zobowiązał się, że może przygotować konkretne zestawienie na piśmie dla radnego, za ok. 2 tygodnie.


 

W długiej dyskusji głos zabrał też Michał Myszkowski, który odniósł się do pozytywnej wypowiedzi Pauliny Pietras z początku obrad: - (…) w jakimś stopniu chce wybielić pana prezydenta chwaląc go, że tak fantastycznie obniżył śmieci z 25 zł na 19,50 zł i mówi pani jeszcze, ze mieszkańcy będą zadowoleni. Pytanie którzy? Bo myślę, że większość nie będzie zadowolona, ale to pani bierze na siebie. Jak panią mieszkańcy będą pytać, to pani jak zagłosuje na „tak”, to będzie pani mówiła, że „tak, ja głosowałam za podwyżką śmieci”.


 

On również sprzeciwiał się podwyżce. M. Myszkowski stwierdził, że skoro są w budżecie zabezpieczone środki i podpisano umowę na okres do 30 czerwca, to po kolejnym przetargu należałoby dopiero przemyśleć zmianę stawek.


 

O niegłosowanie uchwały apelował również Paweł Kaziród, który podobnie jak niektórzy jego przedmówcy proponował, by przez najbliższe pół roku (do końca podpisanej już umowy z ZGK) szukać rozwiązań i czekać na ceny, jakie pokaże kolejny przetarg.


 

Nieco inne spojrzenie na przyjęcie podwyżki zaprezentował radny Dominik Janus: - Tak naprawdę każdy mieszkaniec zapłaci realnie te 25 zł za wywóz śmieci w postaci niezrobionego chodnika przed swoim domem, mniejszych pieniędzy na szkoły, żłobki itd. Tak naprawdę my decydujemy o tym, czy dopłacimy z budżetu 8 milionów, 6, 2 czy 1,2 mln po podniesieniu tej stawki.


 

Na sam koniec dyskusji swoje wątpliwości przedstawiła przewodnicząca Beata Chawuła. Jak mówiła, pytała wcześniej prezydenta dlaczego przetarg na odbiór i zagospodarowanie odpadów ogłoszono tylko na pół roku – nie dostała konkretnej odpowiedzi. Jej zdaniem, w czerwcu (gdy przetarg był ogłoszony) miasto miało czas, by ogłosić przetarg na dłuższy okres, np. na 2 lata i zobaczyć jakie będą ceny, a następnie ewentualnie unieważnić przetarg.


 

- Nie uczyniono tego, czekano do listopada, aby radni niemalże w ostatniej chwili musieli zabezpieczyć pieniądze w budżecie na ten przetarg na 2020 rok po to, aby można było podpisać umowę z oferentem. Dlaczego przez tyle miesięcy nie podjęto żadnych innych działań, aby może znaleźć możliwość tańszej oferty? To było moje pytanie, na które nie uzyskałam odpowiedzi – mówiła Beata Chawuła. Innym tematem, którego Łukasz Konarski miał – wg przewodniczącej – nie podjąć była stopniowa podwyżka i starania, by uniknąć podwyżki drastycznej. Odniosła się również do słów Ł. Konarskiego o tym, że proponował mieszkańcom stawkę w wysokości 25 zł, by wywołać dyskusję. Zdaniem B. Chawuły wywołał przerażenie, a granie na negatywnych emocjach mieszkańców nie jest słusznym kierunkiem. Ze względu na kilkukrotne zmiany proponowanych stawek, Beata Chawuła stwierdziła, że nie jest pewna, czy proponowana stawka jest optymalna i zapowiedziała, że nie zagłosuje za przedstawionym projektem uchwały.


 

Jeszcze przed głosowaniem głos ponownie zabrał Michał Myszkowski, który chciał dopytać, czy prawdą są pogłoski, że do radnych jeździła sekretarz Jarza-Korpyś z wnioskiem na 19,50 zł, pod którym radni mieli się podpisywać.


 

Na pytanie radnego Agata Jarza-Korpyś odparła, że: - Formy rozmów i dialogu bywają różne. Ważny jest konsensus, do którego dzisiaj państwo doprowadzicie. Życzę udanych obrad.


 

Dyplomatyczna odpowiedź sekretarz była tak krótka, że przewodnicząca Chawuła aż musiała się upewnić, czy A. Jarza-Korpyś już skończyła odpowiadać. Sekretarz nie chciała komentować sprawy, o której wspomniał Michał Myszkowski.


 

Zdaniem Henryka Móla mieszkańcy są przygotowani na podwyżki i wiedzą, że są one nieuniknione.


 

Komisja budżetu i gospodarki negatywnie zaopiniowała projekt uchwały podnoszącej opłatę za śmieci do 19,50 zł za odpady segregowane i 58,50 zł za niesegregowane.


 

Uchwała została przyjęta 9 głosami „za”: Mariusz Borzęcki, Martyna Gajos, Mariusz Golenia, Dominik Janus, Dariusz Kurek, Henryk Mól, Paulina Pietras, Jerzy Radosz, Justyna Wesołowska.


 

Przeciw byli: Witold Grim, Joanna Janik-Jaworska, Paweł Kaziród, Elżbieta Kornobis-Wieczorek, Michał Myszkowski, Przemysław Trepka oraz Damian Swiderski. Od głosu wstrzymali się Beata Chawuła i Zbyszek Wojtaszczyk.


 

Jeszcze przed głosowaniem Witold Grim mówił, że nie zrozumie, jeśli ktoś wstrzyma się od głosu – każdy ma jakieś zdanie na temat podwyżki opłat i albo ją popiera, albo nie. Wówczas przewodnicząca Chawuła odparła, że każdy głosuje zgodnie z własnym przekonaniem i rada nie będzie dyskutować o tym kto jak głosuje.


 

Edyta Superson

Foto: UM Zawiercie



Galeria zdjęć

Komentarze