Kurierzawiercianski.pl

REKLAMA

6 zgonów tak, ale 18? Internetowa plotka

Tomasz Urbański | 2019-03-11 12:20

(Zawiercie) Media ogólnopolskie obiegła sensacyjna informacja o tym, że w krótkim czasie w Zawierciu po zażyciu dopalaczy zmarło aż 6 osób. Pisaliśmy o tym również w Kurierze Zawierciańskim. Kilka reportaży w tym ostatni w poniedziałek z udziałem mieszkańców wyemitowała stacja TVN. Oglądaliśmy ten materiał z pewnym zażenowaniem, gdyż nie trzeba wielkiego dziennikarskiego doświadczenia, żeby zauważyć serię przeinaczeń w programie. Najbardziej oberwało się zawierciańskiej Policji, która zdaniem uczestników programu jest nieudolna, nie potrafi aresztować dealerów, niemal tuszuje problem. Dziennikarze TVN rzucali oskarżycielskie pytania, dlaczego policja nie aresztowała dealerów, zwłaszcza przedstawianej w reportażu kobiety. Wystawiono klepsydry, padła informacja, że zgonów mogło być „nawet 18”. Spora różnica pomiędzy oficjalnymi informacjami. Ten i wiele innych znaków zapytania postanowiliśmy postawić w rozmowie z Komendantem Policji w Zawierciu inspektorem Jackiem Kurdybelskim.


 

Kurier Zawierciański: -Ile osób zmarło po zażyciu dopalaczy w Zawierciu? W reportażu TVN pada liczba 18, a my i inne media pisaliśmy o 6. Brakuje ogromnej liczby, bo aż 12 trupów…


 

-Insp. Jacek Kurdybelski: -Od września 2018 do lutego 2019 odnotowanych mamy, potwierdzonych badaniami toksykologicznymi 6 zgonów.


 

-To skąd w reportażu TVN liczba „18”?


 

-Wg moich informacji taka liczba pojawiła się w pierwszym dniu na facebook-u jako plotka. My opieramy się na faktach i te dane pokazujemy opinii publicznej. Dopuszczamy, że mógł być jeszcze jakiś jednostkowy przypadek zgonu, jeszcze nie powiązany z tą sprawą. Liczba 18 jest zupełnie przesadzona. To plotka. Pada liczba ponad dwukrotnie większej liczby zgonów niż my to stwierdziliśmy.


 

-Policja w reportażu TVN przedstawiona jest jako bardzo nieudolna. Zarzuca się wam, że nie doszło do aresztowań. To przecież nie policja decyduje o aresztowaniach. Wnioskuje prokurator, zatwierdza lub nie Sąd. Policja nie decyduje o aresztowaniach, ściśle wykonuje polecenia prokuratury.

 

-Policjanci zawierciańscy nad sprawą dopalaczy ciężko pracują każdego dnia. Nie ma tygodnia, żebyśmy nie zatrzymali jednej, czasem kilku osób handlujących narkotykami, dopalaczami. W tym roku jedną taką osobę za handel dopalaczami już aresztowaliśmy, sąd zgodził się na areszt. Kilka osób skończyło z zarzutami, bez aresztowań, gdzie zastosowano dozory policyjne. Dlatego obraz z reportażu, że „nic nie robimy”, jest dla nas krzywdzący. Ta informacja, że niedawno, z końcem stycznia, aresztowaliśmy kobietę za handel dopalaczami nie przebiła się w reportażu TVN, choć o tym mówiłem w wywiadzie. To o tyle ważne, że reportaż był nagrywany wcześniej, autoryzowałem moje wypowiedzi, niestety to, co widziałem sam wyemitowane, to wyrwane z kontekstu, najmniej istotne fragmenty moich wypowiedzi.


 

Reportaż sprowadził problem narkotyków do 2 osób zamieszanych w handel dopalaczami, to wypaczenie, tak nie jest.


 

-Zawiercie jest więc, czy nie jest „wyjątkowe” jako zagłębie handlu i używania dopalaczy?


 

-Odpowiedź jest bardzo prosta: problem dopalaczy dotyczy dość wąskiej grupy mieszkańców wywodzących się z wąskiego środowiska. I to akurat bardzo dobrze można w tym reportażu zobaczyć. Te osoby się świetnie znają, wychowywały się niemal razem, mają o sobie pełną wiedzę. Problem (skali używania dopalaczy) nie jest w Zawierciu większy niż w innych miastach, może nawet mniejszy. Co istotne: pojawiły się zgony, są problemem, tego nie ukrywaliśmy, nawet gdyby był tylko 1 zgon. Każdą sytuację badany, to policja ujawniła te zgony, dzięki naszym informacjom zostały poszerzone sekcje zwłok o badania toksykologiczne. Dlatego mamy wiarygodnie informacje, że do tych zgonów doszło najprawdopodobniej po zażyciu dopalaczy, ponieważ te substancje zostały stwierdzone we krwi denatów.


 

Problem pojawił się ponieważ pojawiły się dopalacze z zawartością FENTATYLU, substancji bardzo silnej, i część osób, które stale używały dopalaczy, najprawdopodobniej przedawkowała. Jeżeli osoby brały dopalacze w określonej dawce, znały działanie, nagle dostały dopalacz z fentatylem i wzięły tę samą ilość co zwykle, przedawkowały. W dawkach porównywalnych do innych środków zastępczych (dopalaczy) fentatyl jest zabójczy.


 

-W reportażu padają oskarżenia, że ludzie umierają, że to wina policji, która „nic nie robi”. Zauważyłem, że ofiary śmiertelne to ludzie w dojrzałym wieku. To nawet pocieszające, że nie dzieci.


 

-Wszystkie zgony, które odnotowaliśmy to osoby dojrzałe i to charakterystyczne dla tej sprawy. Osoby zmarłe były w wieku od 25 do 46 lat. A osoby zatrute, które przeżyły mają jeszcze więcej lat, niektóre ponad 50. Ofiary to osoby dojrzałe, świadome, które wiedziały co robią, że sięgają po substancje zwane „dopalaczami”.


 

Odpowiedzialność za tę sytuację ponosi sprzedający dopalacz i kupujący. Nie dzielę kto w jakim wymiarze, ale obie strony transakcji uczestniczą w przestępstwie. Na nich spoczywa odpowiedzialność i przenoszenie odpowiedzialności na jakieś instytucje (np. Policję) za ich czyny jest niezrozumiałe.


 

-Przestępczość narkotykowa nie lubi rozgłosu, więc nie sądzę, że sprzedawca dopalaczy świadomie sprzedaje narkotyk, wiedząc, że jego klient umrze. Podobnie ci którzy zażyli śmiertelne dopalacze, pewnie by tego nie zrobili, mając pewność, że zapłacą za to śmiercią. Tak samo jak nie napiliby się kwasu solnego.


 

-Tego pewni być nie możemy, gdyż uważam, że te osoby świadomie ryzykowały swoim życiem. W tym małym środowisku było wiadomo kto sprzedaje, a już po pierwszych zgonach osoby dorosłe zmarły. To o czym mówimy, niewiedza o zagrożeniu, mogło dotyczyć pierwszej ofiary. Ale każda kolejna musiała zakładać, że to już jest śmiertelnie niebezpieczne, gdyż źródło zaopatrzenia miały zbliżone, a już było wiadomo, że osoby zażywające ten dopalacz umierają. Moim zdaniem powinny mieć świadomość, że ryzykują życiem.


 

Sprowadzenie problemu do jednej, dwóch czy trzech dealerek, jest również błędne. Prowadziłoby to do błędnego przekonania, że zatrzymanie kilku dealerów spowoduje zniknięcie problemu. Problem nie zniknie. Jeżeli osoby będą chciały zażyć narkotyk, a nie kupią go w Zawierciu, kupią w innym mieście.


 

-Ale sytuacja jest napięta, ludzie umierają. Może ludzie oczekują spektakularnych zatrzymań. TVN pokazał jak łatwo kupić, kto handlował. Policji te fakty były nieznane? Nie potraficie złapać jednej dealerki?


 

-Celem działania policji jest zgromadzenie takich dowodów, aby osoba została później skazana w Sądzie. Dlatego niektóre „dowody”, które ładnie wyglądają w TV, nie zawsze mają wartość w Sądzie. Dowody muszą być zebrane zgodnie z procedurą. Wartość dowodowa tak pokazanych dowodów byłaby dyskusyjna, obrona może je osłabić. Nam zależy na takich pokazaniu działalności przestępcy, żeby zgromadzone dowody obroniły się w Sądzie.


 

Pozyskanie jednego dowodu, który może dobrze wypada medialnie, to dowód na jedno popełnione przestępstwo. Na podstawie jednego takiego dowodu osoba wysokiego wyroku nie dostanie.


 

-Na jakim poziomie nadzoru Prokuratury jest śledztwo, które dotyczy handlu śmiertelnymi dopalaczami w Zawierciu?


 

-Mogę tylko powiedzieć, że już od jakiegoś czasu, postępowania, które dotyczą właśnie Zawiercia zostały włączone do śledztwa, które prowadzi katowicki Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej, jako część większej sprawy. Tylko tyle mogę powiedzieć.


 

Ale nawiązując do kwestii odpowiedzialności, za to co się stało. Próba przenoszenia odpowiedzialności ze sprawców, czyli dealerów i zażywających dopalacze, na instytucje, autorzy skupili się na policji, ale niedaleko było do sugerowania odpowiedzialności MOPS-u, pracowników socjalnych, ma jeden słaby punkt: po pierwsze, zdejmujemy odpowiedzialność z przestępców, z handlujących dopalaczami i z osób zażywających. Może to powodować, że każda kolejna osoba chcąca sprzedawać lub zażywać narkotyki, będzie się czuła częściowo zwolniona z odpowiedzialności. Już pojawiły się głosy, wśród osób, które uczestniczyły w tym procederze, że gdyby policja w porę je zatrzymała, w porę zareagowała, to może one by poprzestały. To postawienie problemu na głowie. Każdy musi dbać o swoje życie i zdrowie. Każdy musi być świadomy zagrożeń.


 

-Fentatyl w dopalaczach okazał się bardzo groźny, zabójczy. Zgony i zatrucia na razie dotyczą tylko osób dorosłych. Czy jest ryzyko, że te dopalacze trafią do dzieci i młodzieży? Do szkół?


 

-Na razie, na szczęście nie mieliśmy żadnego przypadku zatrucia tymi dopalaczami przez osoby w wieku szkolnym. Z informacji ze szpitala, gdzie odnotowywane są zatrucia, tam też nie było na szczęście przypadku zatrucia osób małoletnich i dzieci. To w Zawierciu jest ciekawe, że u nas, w naszym mieście, zatrucia i zgony dopalaczy z fentatylem dotyczą wyłącznie osób dorosłych,w grupie wiekowej 25-50 lat. Może dlatego, że ta partia towaru trafiła do określonej, dość wąskiej grupy osób, tam ten narkotyk krążył i nie wyszedł poza tę grupę. Fantatyl nie był ujawniany wyłącznie w Zawierciu, dopalacze z tym środkiem były ujawniane na Śląsku, w Polsce, w Wielkopolsce. Wypaczony jest obraz, że Zawiercie jest jakimś zagłębiem dopalaczy, fentatylu. Tu się ten środek pojawił, wnikliwie to zbadaliśmy i zostało to ujawnione. Nasza praca dała też takie efekty, że dwa tygodnie temu zatrzymaliśmy 60 gram dopalaczy prawdopodobnie z fentatylem. Trwa jeszcze badanie substancji, ale nasze testy wskazały, że substancja zawiera fentatyl. To spora liczba potencjalnych dawek, biorąc pod uwagę, że gram czy dwa może być śmiertelny. Może w ten sposób zapobiegliśmy iluś zgonom.


 

W 2018 roku zatrzymaliśmy dealerom 9,5 kg narkotyków i dopalaczy. W tym roku, w styczniu i lutym zatrzymaliśmy łącznie 0,5 kg narkotyków, w tym 100 gram dopalaczy, w tej liczbie jest wymienione wcześniej 60 gram substancji z fentatylem, który przyniósł tak tragiczne żniwo.


 

Rozmawiał: Jarosław Mazanek


 


Komentarze