Kurierzawiercianski.pl

REKLAMA

A Z ZAWAŁEM DO CZĘSTOCHOWY

Tomasz | 2019-10-09 08:20

(Myszków) Od 1 października opieką kardiologiczną w myszkowskim szpitalu miała się zająć firma GVM Carint z Krakowa. Firma wygrała konkurs na prowadzenie świadczeń kardiologicznych, pracowni hemodynamiki i oddziału intensywnego nadzoru kardiologicznego. Ale jak ostrożnie przewidywaliśmy, zmiana wykonawcy usługi z firmy AHP (inaczej PAKS) na Carint nie pójdzie łatwo. Drogi sprzęt przywieziony przez Carint tarasuje cały korytarz i wyjście ewakuacyjne na Izbie Przyjęć. Przy jego przewożeniu doszło też do uszkodzenia windy. Wieczorem 1. października kolejny pacjent z zawałem pojechał pod opieką „krakowskiego” lekarza do Częstochowy na Parkitkę. Mamy więc w Myszkowie opiekę kardiologiczną, czy nie mamy? Dyrektor Dariusz Kaczmarek potwierdza, że inwazyjna część kardiologii obecnie nie działa, ale pacjenci, którzy 30.09 przebywali na oddziale kardiologicznym zostali przekazani pod opiekę nowym lekarzom, tym już zatrudnionym przez krakowski Carint. W środę 2.10 sytuacja była jednak tak gorąca, że skończyło się interwencją policji. Późnym popołudniem u dyrektora SP ZOZ pojawili się policjanci Wydziału Przestępstw Gospodarczych KWP Katowice. Wg naszych niepotwierdzonych informacji po doniesieniu, które złożyć miała firma PAKS, zabezpieczono dokumentację konkursu na obsługę kardiologii.


 

Jest środa rano. Odwiedzamy pracownię hemodynamiki. Pusto, cisza. Kierownik (przynajmniej wcześniej miał taką funkcję) lekarz Leszek Goliszek na widok dziennikarza GM szybko zamyka wszystkie drzwi na blok operacyjny, sale, zostawiając nam jedynie korytarz do obserwacji. Na pytanie, co tu robi, skoro jego firma, PAKS miała świadczyć usługi do 30.09, odpowiedział, że „pilnuje drogiego sprzętu”. Sprawił na nas wrażenie bardzo poirytowanego. Mijają dwie godziny i otrzymujemy alarmujący telefon, że pracownicy szpitala do pomieszczeń zajmowanych przez PAKS, gdzie np. jest angiograf- urządzenie do ratowania życia pacjentów, wchodzą „siłowo”, wywarzając drzwi.


 

Dyrektor SP ZOZ Dariusz Kaczmarek potwierdza, że pracownicy firmy PAKS odmówili wpuszczenia do pomieszczeń, oraz wezwali policję. Gdy funkcjonariusze przyjechali do szpitala, na ich wezwania, aby udostępnić możliwość wejścia do pomieszczeń (tych z angiografem), ze strony pracowników PAKS-u usłyszeli zdecydowany sprzeciw.


 

GM: Co z pacjentami i czy to prawda, że siłą musieliście się dostać do pomieszczeń? -pytamy dyrektora Kaczmarka.


 

Dariusz Kaczmarek, dyr. SP ZOZ w Myszkowie: -Pacjenci w nocy z 30.09 na 1.10 zostali przez personel AHP przekazani lekarzom z firmy Carint, są pod ich opieką na oddziale kardiologicznym, monitorowani i zaopatrzeni.


 

Potwierdzam, że próbowano nam utrudniać dostęp do naszych pomieszczeń w pracowni hemodynamiki. Gdy pracownicy techniczni szpitala próbowali się tam dostać, pracownicy AHP wezwali policję. Również na wezwania policji, pomieszczeń nam nie udostępniono, więc nastąpiła konieczność ich awaryjnego otwarcia. Nie było żadnego wyważania, czy wyrywania drzwi. Do jutra, tj. do 3 X potrwa demontaż angiografu, który należy do firmy PAKS, i zacznie się montaż urządzenia, które widział pan na korytarzu. Robią to specjaliści z firmy Siemens, montowane urządzenie jest takiego samego typu jak zamontowane wcześniej, mam więc nadzieję, że do końca przyszłego tygodnia odzyskamy możliwość wykonywania zabiegów.


 

GM: -Co w takim razie robią na oddziale lekarze z PAKS-u?


 

-Rozliczają dokumentację, leki w systemie. Uzupełniają zaległości w dokumentacji.


 

GM: -Ostatnie pytanie: czy to prawda, że w szpitalu trwa kontrola z NFZ i czego dotyczy?


 

-Kontrola dotyczy Izby Przyjęć. Ma to związek z kontrolami jakie prowadzone są na SOR-ach i Izbach Przyjęć wielu szpitali, gdzie doszło do zgonów pacjentów. U nas może mieć to związek z opisywaną przez waszą gazetę historią pacjenta, którego wymienialiście z nazwiska, więc mogę je powtórzyć, pana Henryka Szmala. Ten pacjent przebywał na izbie przyjęć naszego szpitala, nie zdecydowano o jego hospitalizacji. Rzeczywiście po kilku dniach trafił ponownie, zmarł na oddziale.


 

Gazeta Myszkowska opisywała tę historię na początku lipca w artykule „Nieopłacalny pacjent musi umrzeć?” Pani Elżbieta, z wielkim żalem, ale bez oskarżeń pisała w liście do redakcji (fragment): Mój mąż zmarł, pogrzeb w środę 3.07. Nie szukam winnych, ani nie mówię, że ktoś jest winny. Nie wiem, i nikt tego nie wie, czy gdyby 18.06 został przyjęty, gdyby była zrobiona porządna diagnostyka, czy stan Ryszarda by się poprawił. Może tak, może nic nie dało się zrobić. Na koniec usłyszałam tylko, że „mówiliśmy przecież, że stan męża jest bardzo zły”


 

Udało nam się skontaktować z Prezesem GVM Carint Sebastianem Kawalcem, który możliwy termin odzyskania zdolności do pracy angiografu i całej kardiologii inwazyjnej określił nieco ostrożniej, niż dyr. SP ZOZ Dariusz Kaczmarek: -Moim zdaniem będziemy gotowi w połowie października, trwa montaż angiografu i po raz pierwszy w Myszkowie będzie to urządzenie nowe, najnowocześniejsze, firmy Siemens. Mówię o terminie połowa października, ponieważ nie wiem jeszcze w jakim stanie są pomieszczenia, które przejmujemy. Mamy zespół lekarzy, którzy są gotowi do wykonywania w Myszkowie również tych zabiegów, których tu dotychczas nie wykonywano, jak wszczepianie rozruszników serca. Takie zabiegi będziemy tu wykonywać jeszcze w październiku, najpóźniej w listopadzie. Oprócz tego zabiegi z elektroterapii, ablacji, wszczepiania kardiowerterów (rodzaj defibrylatora, który wykrywa zaburzenia rytmu serca i reaguje automatycznie).


 

Skontaktowaliśmy się również z firmą PAKS. Monika Grudzień zajmująca się kontaktem z mediami stanowisko firmy co do sporu o sposób zakończenia współpracy z myszkowskim szpitalem, ocenę legalności działań myszkowskiego szpitala i siłowe przejęcie oddziału kardiologicznego obiecała przesłać nam w możliwe najszybszym terminie. Stanowiska nie otrzymaliśmy do zamknięcia numeru, ale wiadomością z ostatniej chwili jest, że policjanci którzy w środę pojawili się w sprawie konkursu na kardiologię, spędzili w siedzibie szpitala wiele godzin, a w czwartek od rana prowadzone są dalsze czynności dochodzeniowe. Ciekawe, czy śledczych zainteresuje tylko ostatni konkurs, wygrany przez GVM Carint, czy również to, co działo się w maju, czerwcu, czyli pośpieszne otwieranie oddziału tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Już wtedy było wiadomo, że najważniejszy sprzęt do leczenia, serce oddziału tzw. angiograf, który stał trzy lata nieużywany, jest zesputy. Przez kilka miesięcy pacjentów z zawałem odsyłano do innych szpitali, choć formalnie funkcjonował w Myszkowie oddział kardiologii inwazyjnej. Na nasze pytania, czy taka sytuacja nie naraża pacjentów (a były też zgody) pytaliśmy w lipcu Śląski NFZ, oraz dyrekcję szpitala. Pytania były też kierowane do starosty myszkowskiego Piotra Kołodziejczyka, mówili o tym radni opozycji, że oddział kardiologii inwazyjnej to fikcja. Zamiast skutecznego leczenia mieliśmy propagandę sukcesu.


 

Jarosław Mazanek


 



Galeria zdjęć

Komentarze