Kurierzawiercianski.pl

REKLAMA

BISKUP SKRYTYKOWAŁ RADIO MARYJA!

Tomasz Urbański | 2018-03-08 12:20

(Zawiercie) 20 lutego ksiądz biskup Tadeusz Pieronek był gościem Klubu Obywatelskiego Zawiercie. Na spotkanie z nim w Miejskim Ośrodku Kultury „Centrum” przybyło tylu mieszkańców, że zabrakło miejsc siedzących. Duchowny został przyjęty owacjami na stojąco. Tematem spotkania była Polska w 2018 roku, w kontekście zagrożeń i wyzwań jakie stoją przed naszym krajem. Wybitnego gościa przywitała posłanka na Sejm Anna Nemś. Biskup nie bał się trudnych tematów. Przed wszelkimi kryzysami może nas uchronić wiara, ale wiara głęboka, a nie „wydmuszkowa”. Duchowny wyraził również swoją opinię o budzącym wśród ludzi często skrajne emocje Radiu Maryja.

 

- Księże biskupie dziękujemy, że przyjechał Pan na gościnną Jurę Krakowsko-Częstochowską, do powiatu zawierciańskiego – powiedziała poseł Anna Nemś.

 

Bardzo szybko duchowny udowodnił jak doskonale potrafi słuchać. Każdy z obecnych na sali mógł zadać mu pytanie. - Nie boję się żadnego pytania. Gdy czegoś nie wiem, to mówię, że nie wiem i na tym dobrze wychodzę. (…) W Krakowie od 17 lat organizujemy takie międzynarodowe konferencje, których ogólnym tematem jest rola kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej – podkreślił na wstępie biskup.

 

ILU Z KATOLIKÓW TO „CHRZEŚCIJAŃSKIE WYDMUSZKI”?

 

Zaznaczył, że kiedyś padło takie pytanie, czy kościół przetrwa w Europie, czy też nie, a chodziło głównie o islam.

 

- Oczywiście ludzie wielce kompetentni szukali jakiejś odpowiedzi na to i raczej skłaniali się do tego, że przetrwa, bo przecież 2000 lat ma już za sobą. Był jeden dziennikarz, który był więziony w Afganistanie przez islamistów, a potem w Syrii, gdzie był bliski śmierci. (…) Rozmawiał między innymi z Rosjanami, którzy mówili (w kontekście islamu – przyp. red.) „my tego nie przeżyjemy, oni nas zniszczą” – mówił Tadeusz Pieronek.

 

- Ten dziennikarz uzasadniał swoją opinię, że chrześcijaństwo nie przetrwa i to bardzo szybko się stanie tym, że oni (prawdopodobne chodziło o wyznawców islamu – przyp. red.) są wierzącymi, oni się mnożą, a my jesteśmy chrześcijańskimi wydmuszkami. To znaczy nasza wiara jest słaba, jest powierzchowna. Nie potrafimy żyć po chrześcijańsku. Tożsamość chrześcijańska, to jest pewien styl życia – zauważył duchowny.

 

Nawiązał do tego, że dawniej mówiło się o tym przez lata, że Polska jest krajem katolickim.

 

Nigdy krajem w pełni katolickim Polska nie była. Od Mieszka mieliśmy tutaj zawsze jakieś inne grupy religijne: prawosławie, potem protestantyzm – dodał ksiądz biskup.

 

- Jeżeli można mówić o Polsce katolickiej statystycznie, to można by się odnieść tylko do Polski po 1945 roku, bo wtedy nas tak „wyczyścili”, że protestanci poszli do Niemiec, prawosławni do Rosji. Myśmy zostali sami, nie całkiem sami. Za to zaczęliśmy się przekształcać z religijnych ludzi na ateistów – komentował i zaznaczył, że każdy z nas ma jakiś wkład w to jaka jest Polska i wiara.

 

Z sali padało wiele pytań między innymi o to jaka jest granica między miłosierdziem chrześcijańskim, a przesadą. Nie zabrakło nawiązania do tego, że obecnie nasza wiara jest letnia.

 

- Jeżeli nie będziemy chrześcijanami naprawdę, jeżeli będziemy traktować wybiórczo różne prawdy wiary, a zwłaszcza zasady życia moralnego, to to jest kpina. Nie wystarczy nam metryka, nie wystarczy nam tradycja. Pamiętam taką sprawę, że jeden z członków komitetu centralnego, w jednej z parafii krakowskich przyszedł i chciał się wypisać z kościoła. Napisał oświadczenie (zresztą z dwoma błędami ortograficznymi), że się chce wypisać z kościoła. Wypisać z kościoła się nie da. To nie jest kwestia dokumentu. To jest kwestia przyjęcia chrztu, to jest kwestia wiary, wewnętrznej struktury kościoła. Można to (wiarę – przyp. red.) zatracić, jeżeli się nie żyje wiarą, a można traktować chrześcijaństwo tylko administracyjnie. Jeżeli się nie żyje wiarą, to taka wspólnota nie ma szans przetrwania – powiedział biskup Pieronek.

 

Duchowny zaznaczył, że należy odróżnić uchodźców od migrantów. Uchodźca to ktoś, kto stara się uciec przed wojną, chce zachować życie. Migrant ekonomiczny to ktoś, kto szuka lepszych warunków.

 

- Roztropność dyktuje nam takie postępowanie względem tych, którzy są w potrzebie na co nas stać i co my możemy zrobić. (…) Kalkulacja nie może być oparta na tym, że my dbamy o siebie. To jest ten argument, który słyszymy, że trzeba nam zadbać o bezpieczeństwo i nie wpuścimy do Polski ani jednego uchodźcy. (…) Jeżeli się postawi taką tezę, że nie przyjmujemy nikogo, bo (i tu cytuję źródła): „przyniosą nam zarazki, które nas zniszczą, bo odbiorą nam pracę, bo każdy z nich jest potencjalnym mordercą, zabiją nas, to są dżihadyści, to są ludzie, którzy są terrorystami”. (…) Przy takim rozważaniu wypieramy się chrześcijaństwa. Roztropność musi prowadzić do tego, że będziemy patrzeć na tę sytuację tak: „ci ludzie potrzebują podstawowych rzeczy”. To jest inna kultura, to prawda, to jest wiara zupełnie inna, choć w wielu przypadkach zbieżna. (…) Pamiętam od lat 60 tę wędrówkę ludów zwłaszcza z Turcji poprzez Austrię z tobołkami masa ludzi czekała nocami po to żeby dotrzeć do Niemiec. Mają ich w tej chwili kilka milionów i te miliony muzułmanów są i w Niemczech, i we Francji, i w Wielkiej Brytanii, i we Włoszech, i Skandynawii – mówił T. Pieronek.

 

Ksiądz wspomniał także o czasach, gdy pozwolono wyemigrować z Opolszczyzny i z tamtych okolic wszystkim, którzy uważali, że mają jakiś związek z Niemcami.

 

- Ponieważ wyznaje się liberalizm taki, który etyką żadną się nie zajmuje, nie respektuje (jej – przyp. red.) to im dali (prawdopodobnie chodziło o wyznawców islamu – przyp. red.) możliwość łączenia się rodzin. Dali wszystkie uprawnienia obywatelskie. Ci ludzie, którzy przyszli wcale nie mieli zamiaru integrowania się, bo im tego zabrania religia. I są rzeczywiście dzietni. Doszedłem do tego, że jeżeli mówimy „nie” to jest to wyzbycie się wiary w miłość do człowieka, w miłość do Chrystusa. Jeżeli chodzi o Unię Europejską, to warto wiedzieć, że Unia Europejska nie żądała ani od Polski, ani od innych krajów członkowskich tego, żeby przyjmowali tych uchodźców tak jak padnie. Te kwotowe rzeczy, nie było to rozwiązanie mądre, ale też problem stał się tak wielki, że trudno go było opanować. Unia żądała od każdego kraju członkowskiego solidarności. To znaczy potwierdzenia tego, że jesteśmy solidarni. (…) Oszukał nas Orban (węgierski premier – przyp. red.), bo powiedział, że nie przyjmie nikogo, a przyjął parę tysięcy (uchodźców – przyp. red.) – mówił do zgromadzonych Pieronek.

 

Regionalista Bogdan Dworak stwierdził, że w polskim języku istnieje taki wyraz, którego nie ma w żadnym innym. Chodzi o pojęcie bliźniego. Ponadto, nawiązał do tego, że Polacy nie mogą mieć kompleksów.

 

W odpowiedzi biskup zaznaczył, że pojęcie bliźniego nie było pomysłem Polaków i że jest to pojęcie zrodzone w jakiejś kulturze, bo bliźni ukazuje się w Biblii jako drugi człowiek.

 

Religia jest pewnym elementem kultury, ale poświęcenie swojego życia dla kogoś, to jest chrześcijański pomysł, to jest pomysł Chrystusa. On umarł za wielu – dodał Pieronek.

 

O RELACJACH KOŚCIOŁA I POLITYKI

 

Kolejne pytanie dotyczyło związków kościoła z polityką. – Jest pojęcie polityki, które dotyczy zdobywania władzy, sprawowania władzy i przekazywania tej władzy innemu. To jest polityka w tym ścisłym znaczeniu, do której kościół nie powinien dokładać nawet paznokcia. To jest autonomia rzeczy świeckich. Duchowni są od tego, żeby głosić słowo Boże. (…) Kościół też się uczy, dlatego mniej więcej od czasów II wojny światowej zakazał księżom zasiadać w urzędach świeckich, zwłaszcza politycznych – stwierdził biskup.

 

Duchowni mają natomiast prawo do oceny etycznej strony działań politycznych. Ocena moralna polityki zdaniem duchownego należy do kościoła.

 

- Jeżeli ktoś kłamie, a jest politykiem, to nie wolno mu zwrócić uwagi, że kłamie? Mamy obowiązek. Jeżeli ktoś kradnie, to jest moralne przestępstwo. Jeżeli ktoś łamie przepisy, działa wbrew Konstytucji, to co to jest? To jest taki jakiś polityczny trik? Nie, to jest przestępstwo – dodał gość w czasie spotkania.

 

- W Polsce mamy niestety taką sytuację, ja to mówię z odpowiedzialnością, że większość biskupów i większość księży jest uwikłanych w politykę. Może dlatego, tak mi się wydaje, że coś w tym racji jest, że od tych, którzy się deklarują chrześcijanami spodziewali się czegoś co temu chrześcijaństwu pomoże. Nie pomoże. Nie wystarczą deklaracje, nie wystarczy obecność na różnych religijnych uroczystościach. Po nich wychodzi się na mównicę i oskarża się ludzi o to, że są świniami – powiedział biskup.

 

Gromkimi brawami została natomiast przyjęta inna wypowiedź. – Jest taki ośrodek w Polsce, który się nazywa Radio Maryja. Radio Maryja zobowiązuje. To nie jest polski pomysł. Radio Maryja zrodziło się o ile pamiętam we Włoszech i też miało kłopoty, ale się nawróciło. Natomiast nasze Radio Maryja kumpluje się z każdym, kto może osiągnąć władzę i zwłaszcza z władzą, która rządzi – powiedział biskup Tadeusz Pieronek.

 

Monika Polak-Pałęga

 



Galeria zdjęć

Komentarze