Kurierzawiercianski.pl

CAŁY PiS NIE DAŁ RADY

Tomasz Urbański | 2018-06-08 12:20

(Poraj) Rada Gminy Poraj 25 maja uznała za zasadną skargę na dyrektor Szkoły Podstawowej w Poraju Danutę Służałek-Jaworską. Po 4 godzinach burzliwej dyskusji radni głosami 6 do 4, przy jednym wstrzymującym się, uznali za zasadną skargę, że dyrektorka szkoły nie przeprowadziła eliminacji do konkursu powiatowego Nasz Talent. Z fikcyjnych eliminacji powstał protokół, przesłany do porajskiego GOK-u. Protokół potwierdzający nieprawdę, pod którym podpisała się dyrektor Służałek-Jaworska jako pierwsza, a jak wynika z oświadczenia jednej z nauczycielek, której nazwisko znalazło się pod protokołem, jej podpis został przez kogoś sfałszowany. Szkolny skandal, którego skali początkowo można by nie doceniać, stał się sprawą polityczną i główną osią walki PiS kontra… właśnie. Kontra kto? Obserwując obrady wyglądało na to, że najważniejsi w naszym regionie politycy rządzącej partii postanowili pójść na zderzenie z rodzicami, dziećmi, nauczycielami, radnymi.

 

BRAKOWAŁO TYLKO PREZESA

 

Jeszcze przed rozpoczęciem sesji czuć było gęstniejącą atmosferę. Na salę obrad kolejno wchodziło „wsparcie” dla dyrektor Służałek-Jaworskiej. Pojawiła się radna powiatowa z Żarek Jolanta Koral, za nią dyrektor częstochowskiej Delegatury Śląskiego Kuratorium Oświaty Alicja Janowska. Formalnie urzędnik państwowy, więc powinna być przynajmniej pozornie apolityczna. Ale w trakcie obrad pokazała się jako wierny „żołnierz” PiS-u. Ale o tym później. W rogu sali zaczęło się tworzyć skupisko zwolenników PiS-u, w którym usiadłem nieco przypadkiem. Później było to nawet zabawne doświadczenie, siedząc w środku ula. Gdy wszedł poseł Szymon Giżyński z PiS stało się oczywiste, że będzie to gorące polityczne popołudnie. Poseł akurat usiadł obok mnie, więc toczyła się miła, nieco żartobliwa rozmowa. Szymon Giżyński to polityk inteligentny, elokwentny, więc choć poglądy mamy raczej rozbieżne, rozmowy z nim na pewno nie są banalne. Zażartowałem, że siły PiS-u zgromadzone są tak licznie, że tylko Europoseł Jadwigi Wiśniewskiej brakuje… Nie mija kilka minut i wchodzi Jadwiga Wiśniewska. O, to już tylko prezesa Kaczyńskiego brakuje, przeszło mi przez myśl. Pewnie nie mógł, z powodu kłopotów z kolanem.

 

ELIMINACJI NIE BYŁO, PROTOKÓŁ SFAŁSZOWANY

 

Andrzej Ludwikowski odczytał protokół Komisji Rewizyjnej, która wcześniej uznała za zasadną skargę na dyrektor szkoły. Podsumowując, komisja uznała, że: 1) Dyrektor szkoły Danuta Służałek-Jaworska poświadczyła nieprawdę w protokole z 26.03.2018 roku, pisząc, że w szkole odbyły się eliminacje w klasach I-VII, gdy faktycznie eliminacje zostały przeprowadzone tylko w klasach I-III. 2) Jeden podpis pod protokołem z 26.03.2018 roku został sfałszowany (nie wskazano kto się podpisał za kogoś), co wynika z oświadczenia zainteresowanej nauczycielki, że podpisywała tylko protokół z eliminacji w klasach I-III. 3) Protokół z 26.03.2018 roku o rzekomych eliminacjach w klasach I-VII potwierdza nieprawdę co do faktu, że eliminacje odbyły się w klasach IV-VII, w których ich nie przeprowadzono.

 

Przewodniczący Rady Andrzej Pawłowski po odczytaniu treści projektu uchwały próbował od razu poddać ją pod głosowanie. Szybko okazało się jednak, że ilość chętnych do wypowiedzi jest tak liczna, że ostatecznie głosowanie obyło się 4 godziny później!

 

SŁUŻAŁEK-JAWORSKA: KANDYDAT PiS NA WÓJTA PORAJA

 

Danuta Służałek-Jaworska jest nie tylko dyrektorem szkoły. W Radzie Powiatu Myszkowskiego z ramienia PiS jest również radną. Na początku sesji, w jednej z pierwszych wypowiedzi potwierdziła, że „w tej sytuacji” nie wyklucza kandydowania na stanowisko Wójta Poraja. Biorąc pod uwagę polityczne wsparcie jakiego udzielili jej posłowie Giżyński i Wiśniewska, można uznać to za pewnik. Radna PiS, która najpierw podpisała się pod protokołem potwierdzającym nieprawdę (że były eliminacje szkolne), później w oświadczeniu pisemnym napisała, że to nieprawda, że eliminacji nie było. Jednocześnie pogrążyli ją wszyscy nauczyciele podpisani pod protokołem: dwie nauczycielki oświadczyły, że nie miały świadomości, że protokół potwierdza nieprawdę, bo sądziły iż to protokół zbiorczy (same przeprowadziły i sporządziły protokół z eliminacji w klasach I-III). Trzecia nauczycielka zaprzeczyła, aby w ogóle podpisywała sfałszowany protokół. Rafał Polegaj, nauczyciel muzyki, na którego dyrektor Służałek-Jaworska próbował zrzucić winę, zaatakowany przez nią na sesji ponownie oświadczył, że o konkursie nic nie wiedział, że dowiedział się o nim dopiero 4 kwietnia (sfałszowany protokół ma datę 09.04.2018 roku. Zgodnie z jego treścią ELIMINACJE, KTÓRYCH NIE BYŁO miały się odbyć 26.03.2018 roku). Radna Zdzisława Polak z Żarek Letniska pierwsza wystąpiła w obronie dyrektorki:

 

- Dlaczego ją oskarżamy o sfałszowanie protokołu, o fałszowanie podpisów? W żadnej szkole nie było eliminacji szkolnych! Żadna szkoła nie przeprowadziła eliminacji! Uważam, że była to prowokacja dla naszej pani dyrektor, bo najpierw kazano jej sporządzić protokół, żeby późnej kwestionować jego wiarygodność. Odpowiedziała jej Katarzyna Kaźmierczak, wicewójt Poraja: - Pani radna Polak często mija się z prawdą, dzisiaj oficjalnie kłamie, mówiąc, że w żadnej szkole nie było eliminacji. Eliminacje odbyły się w każdej szkole, a jedynie 2 szkoły w kategoriach IV-VI i VII+ Gimnazjum nie wyłoniły żadnego kandydata. Bo jeżeli się nie przeprowadzi eliminacji, to się nikogo nie typuje! Przykładowo szkoła w Żarkach Letnisku przeprowadziła eliminacje na wszystkich poziomach.

 

Komisja Rewizyjna Rady Gminy Poraj, obradując w dwóch częściach: 14 i 16 maja, uznała głosami 4:0 skargę na dyrektor szkoły w Poraju za zasadną. Wniosek komisji był jasny: dyrektor Danuta Służałek- Jaworska przyznała, że na terenie szkoły nie przeprowadzono eliminacji do festiwalu „Nasz Talent” w klasach IV-VI i VII+ Gimnazjum, choć z protokołu wynikało, że takie eliminacje odbyły się w klasach IV-VII. Eliminacje odbyły się tylko w klasach I-III, co potwierdziła na komisji dyrektor szkoły. Dyrektor jednoosobowo wytypowała uczennicę klasy VII jako reprezentantkę szkoły i poświadczyła nieprawdę pod protokołem z 9.04.2018 r.

 

ZRZUCIĆ WINĘ NA INNEGO MUZYKA

 

Dyrektor Służałek- Jaworska pisemnie, ale też na komisji i sesji, próbowała zrzucić winę na nauczyciela muzyki Rafała Polegaja. Że rzekomo zignorował maila z sekretariatu o eliminacjach do konkursu, a nawet „polecenie służbowe”. Wtórowała jej Zdzisława Polak:

- Pani dyrektor ma nauczyciela, który ma to w zakresie obowiązków. Dlaczego nie wywiązał się ze swoich obowiązków? Dlaczego pan (mówiła już zwracając się bezpośrednio do nauczyciela) nie wytypował żadnych dzieci? Rafał Polegaj, nauczyciel muzyki: - Nie wiem dlaczego ze szkoły nie wysłano maila na mój prywatny adres, który podałem, tylko na jakiś inny adres. Mail, wysłany też do innych nauczycieli, również do Pani dyrektor, do mnie nie był wysłany. Nie było też żadnego polecenia, żebym przeprowadził eliminacje. Dyrektor wyznaczyła uczennicę, która uczęszcza do klasy, w której ja uczę muzyki. Dalej nie wiedziałem o konkursie. Dlaczego Pani nie poinformowała klas, w których pani uczy o konkursie? Ja nie dostałem polecenia zorganizowania eliminacji ani ustnie, ani pisemnie.

 

NIEDOSZŁY SENATOR NOWOCZESNEJ W PiS-ie?

 

Wtedy po raz pierwszy na sali, przerywając nauczycielowi muzyki, uaktywnił się Tomasz Brymora, przedsiębiorca z Poraja (w Myszkowie mieści się jego firma „Kacper” i kręgielnia „Kukubara”): - Chce pan zostać dyrektorem tej szkoły? - rzucił Brymora z sali. Później wielokrotnie jeszcze Tomasz Brymora aktywnie włączał się w dyskusję w obronie dyrektor Służałek-Jaworskiej. W bardzo emocjonalnym tonie. Na początku sesji miałem okazję spytać Brymorę czy to prawda, że będzie jesienią startował „jako jedynka” z listy PiS do Rady Powiatu Myszkowskiego? Tomasz Brymora nie potwierdził, ale powiedział, że się „zastanawia”. Zabrzmiało to jak potwierdzenie. O flirtach Brymory z PiS-em mówiło się od dawna. Co ciekawe, już gdy dwa lata temu Brymora był kandydatem Nowoczesnej Ryszarda Petru do Senatu RP, krążyły plotki, że po cichu współpracuje on z PiS-em, a nawet że startuje z .N tylko po to, żeby osłabić kandydatów PO, tym samym ułatwiając zdobycie 2 mandatów senatorskich dla Prawa i Sprawiedliwości. To oczywiście spekulacje, ciekawe czy Tomasz Brymora kiedyś je potwierdzi. Start z .N był ściemą, czy odwrotnie, jesienny, zapowiadany start z PiS-u będzie tylko polityczną kalkulacją? I jak elastyczne są poglądy przedsiębiorcy z Poraja, startującego raz z Nowoczesnej, a teraz - najprawdopodobniej- z PiS-u?

 

SKARGA ANONIMOWA CZY PODPISANA?

 

Radni i posłowie z PiS-u wielokrotnie zarzucali, że skarga nie powinna być rozpatrywana, dopóki nie ustali się kim jest „Bartłomiej Popiel”. Takie nazwisko było pod skargą wysłaną do Ministerstwa Edukacji Narodowej, którą MEN wysłał do gminy celem rozpatrzenia. Radca Prawny gminy Poraj Monika Stańczyk-Mroczko tłumaczyła, że skarga podpisana imieniem i nazwiskiem, nadana z istniejącego adresu e-mail nie jest anonimem, co potwierdził również MEN, przekazując skargę do rozpoznania Radzie Gminy Poraj.

 

SEKSIZM JADWIGI WIŚNIEWSKIEJ

 

Europoseł Jadwiga Wiśniewska odezwała się wtedy do radczyni gminy słowami: „Piękna pani Mecenas”; wcześniej do innej kobiety: „ta piękna pani, która siedzi za stołem prezydialnym”. Przyznam, że zaskoczył mnie ten zwrot, ewidentnie seksistowski, kierowany

 

- co jeszcze dziwniejsze - przez kobietę do kobiety. A dlaczego nie młoda? Stara? Brzydka? Bywała w Brukseli Europoseł Jadwiga Wiśniewska nie wie, że zachowania seksistowskie są niedopuszczalne? Że określanie kogokolwiek, zwłaszcza kobiet, które częściej są ofiarami seksizmu i męskiego szowinizmu w kontekście wyglądu, urody, ma zawsze umniejszać, uprzedmiatawiać, stawiać niżej?

 

WIŚNIEWSKA: „TO MUSZĄ SPRAWDZIĆ ORGANY ŚCIGANIA”

 

Jadwiga Wiśniewska, Poseł do Parlamentu Europejskiego: - Panie Przewodniczący. W skardze jest wyraźnie zarzut korupcyjny. Zarzut korupcyjny dotyczy szkoły. Gdybym ja miała nieszczęście znaleźć się w sytuacji pani dyrektor Służałek, oddałabym sprawę do prokuratury, żeby wszystko zostało wyjaśnione. Żeby wszystkie osoby, które zagłosują za uznaniem skargi za zasadną, żeby wyjaśniły dlaczego tak uznały. Zarzuty są absolutnie ciężkie, a dyrektor Służałek- Jaworska jest również radną powiatową.

 

Szymon Giżyński, Poseł RP: - To z definicji podlega pod organy ścigania, z definicji. To obraza dobrego imienia nie tylko pani dyrektor. Tematyka dzisiejszej sesji jest „poza proceduralna”. Ja z najlepszą wiedzą, życzliwością i troską mówię, żeby tu nie doszło do jakiegoś „ambarasu”. Sprawę zostawcie prokuraturze, przyrzekam Państwu, że tak będzie. Później poseł cytował treść listu: „Wydaje mi się, że jest to sprawa kryminalna, powinna zająć się tym prokuratura. W tej szkole non stop są jakieś dziwne układy. (…) Wspomniane dziecko należy do rodziny, która sponsoruje kampanię polityczną Danuty Służałek- Jaworskiej”. Wszystkim zebranym została odczytana całość listu rodzica. Wtedy odpowiedziała wicewójt Katarzyna Kaźmierczak: - Właśnie z uwagi na te treści, które państwo przytoczyliście, pani radna, pan poseł, taka była intencja radnych, żeby zająć się tylko tą częścią skargi, która jest zasadna. Rzeczywiście, w liście są zarzuty bardzo ciężkiego kalibru, dlatego uważam, że stała się bardzo duża krzywda pani dyrektor Służałek-Jaworskiej, że zostało to głośno odczytane. Nie zareagowaliśmy na artykuły prasowe czy anonimy, które trafiały do gminy w tej sprawie. Zareagowaliśmy dopiero na pismo z Ministerstwa Edukacji Narodowej.

 

Alicja Janowska z Delegatury ŚKO początkowo spokojnie, stopniowo podnosząc głos, prawie krzycząc: - Jesteśmy po przeprowadzonej kontroli w sprawie eliminacji do konkursu. Do nas też przychodziły te anonimy. Odniosę się do wniosku Komisji Rewizyjnej, „nie przeprowadzenia eliminacji”. Mam tu regulamin festiwalu „Nasz Talent”. Ten regulamin mówi o „eliminacjach do konkursu”. Ale nie mówi o formule tych eliminacji. Odczytam: „I etap eliminacji odbywa się w szkole”. Ewidentnie widać, że w pierwszym etapie konkursu jest dowolność. Jest tylko karta zgłoszenia. Ten regulamin jest niechlujny, niestaranny, nie powinien być dopuszczony! - to ostatnie zdanie zostało przez panią kurator wręcz wykrzyczane. -Stanowisko kuratorium jest absolutnie przeciwne, tematu protokołu (potwierdzającego nieprawdę – przyp. red.) NIE MA. I nie powinno być! - mówiła Alicja Janowska ze ŚKO. Odpowiedziała jej krótko radca Monika Stańczyk-Mroczko: - Wyjaśnię kwestie, którymi zajmowała się Komisja Rewizyjna. Pierwsza kwestia: czy powinien być sporządzony protokół czy nie, ma znaczenie drugorzędne. Ten protokół jest, został przedłożony i zawiera poświadczenie nieprawdy. Eliminacje to rywalizacja dzieci między sobą. Wytypowanie kandydatki to nie są eliminacje. Brak w protokole zapisu, że jedna uczennica została wytypowana, a nie wyłoniona do konkursu, jest poświadczeniem nieprawdy. Zgodnie z oświadczeniem jednej z nauczycielek podpis pod tym protokołem nie pochodzi od niej. Więc mało tego, że w protokole poświadczono nieprawdę, dochodzi do tego fakt, że doszło do podrobienia, lub przerobienia podpisu. Ta kwestia na pewno, jak mówił to poseł Szymon Giżyński winna być zbadana przez organy do tego upoważnione. Rada Gminy zajęła się tylko kwestią przeprowadzenia konkursu. Nie pochyliła się nad kwestiami korupcji, sponsoringu, ponieważ w skardze nie były przedstawione żadne dowody. Zarzuty te Komisja Rewizyjna uznała za bezzasadne pomówienia, nie poparte żadnymi dowodami. Z uzasadnienia Komisji Rewizyjnej można wyczytać w sposób jednoznaczny, w jakiej części skarga została uznana za zasadną. Dotyczy to nieprzeprowadzenia eliminacji w szkole w klasach IV-VI i VII-Gimnazjum. Pozwolę sobie tu nie zgodzić się z panią Alicją Janowską, dyrektor delegatury ŚKO, wobec przekazanych przez nią wyników kontroli, ponieważ przeprowadzenie eliminacji, a wytypowanie uczestnika do konkursu to są dwie różne sprawy, biorąc pod uwagę wykładnię językową. Natomiast poświadczenie nieprawdy, podrobienie lub przerobienie podpisu pod tym dokumentem, który wpłynął do Gminnego Ośrodka Kultury to są kwestie bardzo poważne.

 

Alina Janowska z ŚKO w jeszcze bardziej emocjonalnym tonie: - Eliminacje muszą być określone, i to nie zostało określone w regulaminie. Jeżeli ktoś poświadczył nieprawdę, to gdzie to powinno znaleźć miejsce? W prokuraturze! A nie siedzieć tu i debatować! - pani kurator z delegatury coraz bardziej, nawet chyba nie zdając sobie z tego sprawy, wychodziła z roli urzędnika państwowego, którym jest formalnie, przemawiając jak polityk partii rządzącej.

 

Tomasz Brymora (2 lata temu kandydat na senatora z Nowoczesnej): - W dobrej wierze, z poświęceniem własnego czasu dyrektor zarządza szkołą. Jestem dumny, że moje dzieci ukończyły Szkołę Podstawową w Poraju. Nie jestem dumny, że skończyły Gimnazjum w Poraju. Jedno tylko dziecko skończyło to Gimnazjum. Jak rozumieć tę wypowiedź? Przyszła „jedynka” z PiS-u do powiatu chciał chyba wyrazić poparcie dla dyrektor Służałek, sugerując, że SP w Poraju bardzo dobra, a Gimnazjum już nie. Co ciekawe, według wyników egzaminów, pisaliśmy o tym w ub. roku w Gazecie Myszkowskiej, jest na odwrót.

 

Danuta Służałek-Jaworska w swojej obronie: - Dla mnie każdy uczeń zdolny jest najważniejszy. Nigdy bym czegoś takiego (co mi się zarzuca) nie zrobiła. Poświęcam bardzo dużo czasu dla dzieci, bardzo je kocham. Od drugiej kadencji pana wójta zaczęłam bardzo przeszkadzać wszystkim. Czuję się wyśmiewana przez Państwa. Wszystko robię źle w szkole. Jestem niewygodnym człowiekiem, bo może będę startować w wyborach samorządowych.

 

Zarzuca mi się sponsoring. Proszę o dowody! Ze mną państwo nie rozmawiali, tylko zwołaliście komisję rewizyjną. Czy ja nie zasłużyłam na dialog?

 

W obronie dyrektor Służałek- Jaworskiej stanęła Rada Rodziców przy SP w Poraju. Oświadczenie odczytał jeden z rodziców, wnosząc o wycofanie skargi z obrad: „Pani dyrektor znana jest z obiektywnego i sprawiedliwego traktowania uczniów. Żądamy przeproszenia pani dyrektor - napisała Rada Rodziców.

 

CZY JEST KOGO PRZEPRASZAĆ?

 

Wicewójt Katarzyna Kaźmierczak: - A kto przeprosi rodziców tych dzieci z klas IV-VI i VII+ Gimnazjum i same dzieci, niewątpliwie utalentowane, które nie miały najmniejszej szansy wziąć udział w eliminacjach, których nie było?

 

Ciekawie, spokojnym głosem problem podsumowała radna Jolanta Kozak, emerytowana nauczycielka i dyrektorka szkoły: - Celowo nie odzywałam się wcześniej, gdyż chciałam spokojnie wysłuchać argumentów. Abstrahując od tego, czy dyrektorka miała obowiązek przeprowadzić eliminacje czy nie, w jakiej formie i czy mogła delegować, uważam że istotą było coś zupełnie innego: niepokoi mnie fakt potwierdzenia nieprawdy przez dyrektora w protokole. Zanim zacznie się głosowanie chciałabym, żeby wybrzmiało, czy to jest istotne, czy to nie jest istotne? Następna sprawa podpisu nauczycielki, sfałszowanego lub przerobionego. Chodzi o dzieci. Rozmawiamy o wszystkim, a nie o dzieciach, które stały się ofiarą tej sytuacji, wytworzonej przez dorosłych. Pojawiła się informacja, które dziecko zostało wytypowane, później wycofane. To była moja szkoła, nadal nią pozostanie. Dzieci, szkoła, jej autorytet. To jest dla mnie najważniejsze.

Na to ostro zareagowała dyrektor Delegatury ŚKO Alicja Janowska: - Ustalmy jednoznacznie, czy państwo tu będący na tej sali, znacie choć jedno dziecko, które zostało pokrzywdzone, i które trzeba przeprosić!

 

- Ja znam - odezwała się jedna radna i podała Kasię Ząbkiewicz. To ubiegłoroczna laureatka festiwalu „Nasz Talent”, tegoroczna zwyciężczyni konkursu piosenki angielskiej.

 

Alicja Janowska z delegatury ponownie, nieco kpiącym tonem, pytała, czy są na sali rodzice dzieci poszkodowanych. Było na sali widać kilkoro rodziców, ale reakcja jednej z mam na pewno zaskoczyła wszystkich. Bo wstać i powiedzieć otwarcie, że moje dziecko zostało skrzywdzone, biorąc pod uwagę, że w obronie dyrektor Służałek stanęło dwóch posłów PiS, „urzędniczka” Kuratorium Oświaty (celowo daję w cudzysłów, bo dyrektor Janowska bardziej jak polityk przemawiała), to była niezwykła odwaga. A wstała Joanna Ząbkiewicz:

 

- Rok temu moja córka zajęła I miejsce w konkursie „Nasz Talent”. W tym roku dziecko się przygotowywało do tego konkursu, ale nie dostało żadnej informacji, czy będą jakiekolwiek eliminacje w szkole. W szkole mam dwie córki. Jedna chodzi do gimnazjum, druga do klasy VII. Dziecko było przygotowane do konkursu, a pani dyrektor Służałek-Jaworska ma lekcje muzyki z moją córką młodszą. Pokrzywdzone zostały nie tylko moje dzieci. Ale coś to je nauczyło, dostały „szkołę życia”. Strasznie skrzywdzona została też Kasia Łabuś, ją też przeprośmy. Ona też jest ofiarą jakichś prywatnych rozgrywek. Miałam nie zabierać głosu, ale ponieważ padło nazwisko mojej córki, wstałam i wyraziłam swoją opinię.

 

To był chyba ostatni istotny głos w dyskusji. Jeszcze dyrektor Janowska, jakoś ciągle nie w obronie dzieci, tylko dyrektorki. Śląskim Kuratorium Oświaty zarządza Urszula Bauer, inny polityk PiS-u i według niepotwierdzonych ciągle informacji kandydatka PiS na stanowisko burmistrza Myszkowa. Danuta Służałek-Jaworska to nie tylko dyrektor, ale radna powiatowa z PiS i jak usłyszeliśmy pewna kandydatka PiS w wyborach na wójta gminy. Wynik głosowania podawaliśmy na początku, skarga uznana została za zasadną głosami 6 radnych, przy 4 przeciwnych i 1 wstrzymującym się. Zwróciłem uwagę na to, że jeden z głosów „przeciw”, to radny z PiS Tomasz Klimek, w lutym 2017 roku uznany za winnego fałszowania podpisów pod listami poparcia. Sąd Rejonowy w Myszkowie warunkowo, do 2020 roku umorzył postępowanie karne, a radny zapłacił 3000 złotych na cel społeczny. Pytaliśmy wtedy, w artykule „RADNY PIS-u PODRABIAŁ PODPISY! ALE MANDATU NIE STRACI”, Danutę Służałek (w gminie Poraj szefową struktur partii) czy radny - fałszerz podpisów to dla partii jest jakiś problem? Jakie konsekwencje PiS wyciągnie wobec radnego, który fałszował podpisy. Dzwoniliśmy do radnej, wysłaliśmy pytania na jej służbowy adres. Od maja 2017 roku nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Po roku radny - fałszerz miał okazję odwdzięczyć się koleżance partyjnej za milczenie, broniąc jej przed podobnym zarzutem. Podpisania potwierdzającego nieprawdę protokołu.

 

Jarosław Mazanek

 



Galeria zdjęć

Komentarze