Kurierzawiercianski.pl

CZESŁAW I. POTWIERDZA WRĘCZANIE ŁAPÓWEK RYSZARDOWI MACHOWI

Tomek | 2017-06-24 12:20

(Zawiercie, Myszków) W poniedziałek 12 czerwca w Sądzie Rejonowym w Myszkowie przesłuchano pierwszych świadków w sprawie tzw. „zawierciańskiej afery korupcyjnej”. 12 czerwca sędzia Karol Gondro wysłuchał czterech świadków, którzy pracowali przy budowie 12 jednorodzinnych domów socjalnych w Zawierciu-Kromołowie w 2013 roku. Wśród nich znalazł się Czesław I., szef Budomixu, który oskarżony był m.in. o wejście w porozumienie z byłym prezydentem miasta Ryszardem Machem w celu wygrania przetargu na tę inwestycję oraz nakłanianie innych do przekazania korzyści majątkowej dla byłego prezydenta. W październiku ubiegłego roku Czesław I. przyznał się do stawianych zarzutów i złożył wniosek o skazanie bez rozprawy. Sąd przychylił się do jego wniosku i wymierzył mu wówczas karę 10 tysięcy złotych grzywny. Warto też przypomnieć, że wybudowane przez Budomix bloki socjalne okrzyknięto „gnijącym osiedlem” ponieważ już kilka miesięcy po oddaniu mieszkań lokatorzy skarżyli się na ogromne zagrzybienie budynków.

 

Pierwszymi przesłuchanymi w Myszkowie świadkami oprócz Czesława I. byli jego podwykonawcy, którzy pracowali przy inwestycji budowy domów socjalnych w Kromołowie - Zbigniew Z., Andrzej H. oraz Lidia K.-H. Skupili się oni głównie na przybliżeniu czasu i okoliczności rozpoczęcia prac na terenie miejskiej inwestycji oraz jej przebiegu.

 

Zbigniew Z., szef firmy Servitrans, był podwykonawcą Lidii K.-H. Mężczyzna zeznał, że nie znał dokumentacji dotyczącej całej inwestycji i że nie miał do czynienia z dokumentami o charakterze pozwoleń czy decyzji podjętych w toku procedury przetargowej. Jak wyjaśniał, otrzymał tylko dokumenty potrzebne do spisania umowy, która miała charakter techniczny i dotyczyła pracy, którą miał wykonać. Jego zdaniem początkowe prace ruszyły w kwietniu 2013 roku i polegały na usunięciu humusu z terenu budowy. W maju zostały na krótko wstrzymane, przyczyną miał być brak stosownych pozwoleń.

 

PODWYKONAWCY: Czesław I. namawiał nas na „zrzutkę”

 

Z relacji Zbigniewa Z. wynika, że w czasie realizacji inwestycji zaczęły się problemy finansowe, choć nie wiedział co jest ich przyczyną. Jesienią 2013 roku miał się do niego zwrócić Czesław I. i poinformować, że załatwi dodatkowe fundusze z miasta, co miało go kosztować 12 tysięcy złotych. Szef Budomixu miał zaproponować Zbigniewowi Z., by złożyli się na tę kwotę po połowie. Pieniądze rzekomo miały być przeznaczone dla ówczesnego prezydenta Macha, choć jak zeznał w poniedziałek świadek „nie dopytywałem, nie wierzyłem w to”. Jak zapewniał mężczyzna, do przekazania żadnej kwoty pieniędzy nie doszło.

 

Drugim przesłuchanym 12 czerwca był Andrzej H. Jak wyjaśniał mężczyzna, jego firma Zielonex cztery lata temu wykonywała roboty ziemne, a firma jego żony, Lidii K.-H. miała zbudować 4 domy, wykonać sieć wodociągową, kanalizację i prace brukarskie na terenie prowadzonej przez miasto inwestycji w Kromołowie. Andrzej H. wyjaśniał, że z propozycją pracy zadzwonił do niego Czesław I., natomiast jeśli chodzi o szczegóły wyłonienia wykonawcy inwestycji, to nie interesował się tym. Mężczyzna zeznał, że w lipcu 2013 roku I. zwrócił się do niego oraz jego żony, prosząc o 60 tysięcy złotych, które rzekomo Czesław I. miał przekazać Ryszardowi Machowi. Andrzej H. odmówił i nie przekazał I. wskazanej kwoty. Jak mówił, propozycja taka ze strony Czesława I. pojawiła się raz, jednak Andrzej H. nie wyklucza, że było to kłamstwo. Z zeznań szefa firmy Zielonex wynika, że umowa pomiędzy nim, a Czesławem I. datowana była na 20 maja 2013 roku, a prace (polegające na ściągnięciu ziemi z terenu budowy) rozpoczęły się ok. tygodnia wcześniej. Podobnie jak Zbigniew Z., świadek wspomniał o przerwaniu prac, jednak nie wiedział co było tego przyczyną.

 

Lidia K.-H., żona Andrzeja H., mówiła o podpisaniu na początku czerwca 2013 roku umowy z Czesławem I., zgodnie z którą jej firma - Zielonex 1 - miała m.in. wybudować 4 domy, kanalizację i prace brukarskie. Podobnie jak jej mąż, kobieta nie interesowała się szczegółami dotyczącymi wyłonienia wykonawcy całej inwestycji. Zgodnie z jej zeznaniami, w lipcu 2013 roku Czesław I. miał poprosić ją o 60 tysięcy złotych. Pieniądze miały rzekomo być przekazane prezydentowi. Kobieta zapewniła, że do przekazania żadnych pieniędzy nie doszło.

 

Właściciel Budomix-u potwierdza wręczanie licznych łapówek

 

Świadkowie podkreślali problemy z finansowaniem inwestycji, wyrażając żal wobec Czesława I., który w poniedziałek 12 czerwca był ostatnim przesłuchiwanym świadkiem. Jak wyjaśniał, od wielu lat prowadzi prace związane w budownictwem, od blisko 18 lat realizował różne inwestycje na terenie Zawiercia. Ryszarda Macha miał poznać przy okazji prac kilka lat temu, jeszcze gdy R. Mach był starostą. Według świadka, podczas rozmowy w zawierciańskim starostwie Ryszard Mach miał powiedzieć, że w związku z tym ile Czesław I. wykonuje prac w Zawierciu, powinien „coś dać dla miasta”. Zdaniem świadka mężczyźni mieli ustalić kwotę 60 tysięcy złotych, jednak Czesław I. zeznał, że nie wie na co miały zostać przeznaczone te pieniądze. Sytuacja ta miała mieć miejsce na przełomie 2009 i 2010 roku. Mężczyzna przy okazji podkreślił również, że jego zdaniem Ryszard Mach zrobił wiele dla miasta, będąc starostą, a następnie prezydentem. W poniedziałek Czesław I. zeznał, że przekazał ustaloną kwotę łapówki 60 tysięcy zł R. Machowi w częściach - na końcu 30 tysięcy zł, a wcześniej w mniejszych kwotach. Mężczyzna zeznał, że później „też dawał”, choć nie pamięta już dokładnie szczegółów. - Tych 60 tysięcy jestem pewny, reszta była po 5 tysięcy, ale nie pamiętam ile razy - mówił podczas poniedziałkowego przesłuchania Czesław I. o wręczanych prezydentowi łapówkach.

 

Szef Budomixu nie pominął też w swych zeznaniach przetargu na budowę domów socjalnych w Kromołowie. Jak wyjaśniał, jego firma zaoferowała najniższą cenę - 4,5 mln zł. Termin zakończenia prac miał upłynąć w listopadzie - mało czasu, dużo pracy. Ze słów Czesława I. wynika, że pod koniec kwietnia 2013 roku spotkał się z naciskami ze strony magistratu, by rozpoczynać prace, bo inaczej nie zdąży w terminie. Mężczyzna nie potrafił powiedzieć kto miał powodować wspomniany nacisk, jednak zdecydowanie stwierdził, że „prezydent na pewno nie”. Jak zeznawał Czesław I., po otwarciu ofert był pewny, że wygra przetarg, bo jak się okazało jego firma zaoferowała najniższą cenę. Mężczyzna zapewniał, że wcześniej Ryszard Mach stwierdził, że w kwestii przetargów nie jest w stanie nic zrobić, czy pomóc w żaden sposób, co świadek kilkakrotnie potwierdzał na wcześniejszych etapach postępowania.

 

Czesław I. podczas poniedziałkowego przesłuchania odniósł się również do wątku namawiania podwykonawców, by przekazywali pieniądze przeznaczone dla byłego prezydenta miasta, stwierdzając, że to „totalna bzdura”. Jednak po odczytaniu przez sędziego zeznań Czesława I. składanych wcześniej, mężczyzna stwierdził, że mówił małżeństwu H., by dołożyli się do pieniędzy mających trafić do Ryszarda Macha. Czesław I. nie pamięta o jaką kwotę chodziło, wyraził przy tym wątpliwość, by miało to być 60 tysięcy złotych. Zbigniewowi Z. również miał powiedzieć, by dał pieniądze.

 

Czesław I., podobnie jak pozostali świadkowie, wspominał o przerwie, która nastąpiła na początku prac. Jak wyjaśniał, ściągniecie humusu z terenu inwestycji to praca przygotowawcza, o której nie informował kierownika budowy Krzysztofa G. Zdaniem Czesława I. obecność kierownika budowy przy takich czynnościach jak usuwanie ziemi nie jest potrzebna.

 

Kwestie dotyczące rozpoczęcia prac, o których mówili świadkowie związane są z oskarżeniem Krzysztofa G. o to, że w dzienniku budowy miał dokonać niezgodnego z prawdą wpisu o terminie rozpoczęcia prac budowlanych.

 

Kolejni świadkowie w tej sprawie zostaną przesłuchani 22 czerwca.

 

Edyta Superson

 



Galeria zdjęć

Komentarze