Kurierzawiercianski.pl

REKLAMA

CZY OPŁACA SIĘ BYĆ SOŁTYSEM?

Tomasz Urbański | 2019-03-29 12:20

(Włodowice) Takie pytanie zrodziła dyskusja, do jakiej doszło podczas ostatniej sesji Rady Gminy Włodowice. W czwartek, 28 lutego tutejsi radni głosowali nad uchwałą zmieniającą zasady wynagradzania inkasentów. Dotychczas inkasenci otrzymywali stałą ratę kwartalną w wysokości 120 złotych brutto oraz 8% zainkasowanej w danym kwartale kwoty. Nowo przyjęta uchwała zakłada, że wynagrodzenie będzie jednoskładnikowe i zmienne – wynosić ma 10% od zainkasowanej w danym kwartale kwoty. W czasie dyskusji nad projektem tej uchwały skarbnik gminy Katarzyna Kochman zapewniała, że inkasentem niekoniecznie jest sołtys, a sołtysi na wprowadzanych zmianach nie stracą. Główni zainteresowani nie byli jednak w pełni zgodni z twierdzeniami gminnej skarbniczki. Zwracali również uwagę na to, ile czasu i wysiłku wymaga wypełnianie ich obowiązków.


 

Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Włodowice radni pochylili się nad kilkunastoma uchwałami. Większość z nich przyjęta została jednogłośnie, 15 głosami „za”. Wśród nich znalazły się np. dwie uchwały w sprawie nadania nazw ulicom. Nadano nazwę ulicy „Łowiecka” gminnej drodze w Hucisku (od ulicy Skalny Widok w kierunku południowym) oraz nazwę „Kamionkowa” gminnej drodze w Rzędkowicach (biegnącej od ulicy Jurajskiej w kierunku zachodnim). Włodowiccy radni jednomyślnie wyrazili zgodę na zaciągnięcie trzech pożyczek z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Wszystkie mają zostać przeznaczone na wodociągi. Na budowę sieci wodociągowej wraz z przepięciem istniejących przyłączy wodociągowych w ul. Skalnej, ul. Skarżyckiej i części ul. Turystycznej w Morsku gmina zamierza zaciągnąć pożyczkę długoterminową w wysokości 735.097 zł. Spłatę zaplanowano z dochodów własnych w latach 2020-2027.


 

Kolejnym zadaniem, na które zaciągnięta ma zostać pożyczka jest budowa wodociągu w części ulicy Koziegłowskiej we Włodowicach. Pożyczka długoterminowa opiewająca na kwotę 148.669 złotych będzie spłacana w latach 2020-2022. Trzecia pożyczka w wysokości 1.506.612 zł przeznaczona zostanie na przebudowę wodociągu wraz z przepięciem istniejących przyłączy we Włodowicach (ul. Krakowska, Zamkowa, Sobieskiego, Poleskiego) oraz w Parkoszowicach (ul. Krakowska, Morska, Wiejska). Tę pożyczkę gmina będzie spłacać w latach 2020-2028.


 

Radni wyrazili również zgodę na udzielenie pomocy finansowej powiatowi na przebudowę chodnika przy ul. Topolowej w Zdowie. Zgodnie z zapisami przyjętej w lutym uchwały gmina udzieli ze swojego budżetu dotacji celowej w wysokości 26 tysięcy złotych.


 

Radni jednogłośnie wyrazili również zgodę na sprzedaż w drodze przetargu czterech działek niezabudowanych należących do gminy. Są to nieruchomości położone we Włodowicach o łącznej powierzchni blisko 900m2.


 

ZMIANY W WYNAGRADZANIU INKASENTÓW POPARŁO 9 RADNYCH


 

Dyskusję na sesji wywołała uchwała w sprawie poboru podatków w drodze inkasa oraz określenia inkasentów i wysokości wynagrodzenia za inkaso. W dokumencie wymieniono dziewięciu inkasentów z podziałem na miejscowości: Parkoszowice – Maria Kwiatkowska; Morsko – Dagmara Derdoń-Wicepolska; Skałka – Kopaniny – Wojciech Kazanecki; Hucisko – Styanisław Mus; Rudniki – Ilona Pleban; Rzędkowice – Włodzimierz Powązka; Zdów – Zbigniew Piekarczyk; Góra Włodowska – kolonia – Piotr Opałka; Góra Włodowska – wieś – Malwina Grabowska.


 

W uchwale zapisano, że wynagrodzenie inkasentów za pobór podatków wynosić będzie 10% od kwoty zainkasowanej w danym kwartale. Dotychczas obowiązywała uchwała z czerwca 2018 roku, która ustalała dwuskładnikowe wynagrodzenie inkasentów. Składała się na nie stała kwota 120 zł brutto na kwartał oraz zmienna kwota 8% zainkasowanej w danym kwartale kwoty podatków. Proponowane zmiany wyjaśniała podczas lutowej sesji skarbnik Katarzyna Kochman.


 

- W tej chwili wiemy, że po pierwsze inkasent a sołtys to są dwie różne funkcje. Na tą chwilę mamy sytuację taką, że w jednej z miejscowości jest sołtys, nie ma inkasenta – w uchwale jest 9 miejscowości, nie 10. Należy rozdzielić wynagrodzenie inkaso za pobór podatków, a za dostarczanie decyzji. Dostarczanie decyzji jest obowiązkiem sołtysa, natomiast inkasowanie podatków jest zadaniem inkasenta. W związku z tym proponujemy zrobić taką zmianę, że wynagrodzenie za zainkasowane podatki będzie 10% od zebranej kwoty, natomiast dodatkowo sołtysi, w drodze umowy publiczno-prawnej, wynikającej z ordynacji podatkowej będą dostarczać decyzje.(…) Znamy takie sytuacje, że inkasent w niektórych kwartałach nie zebrał ani jednej złotówki że tak powiem, czyli nie rozliczał się, a to stałe wynagrodzenie było wypłacane, bo ono wynikało z uchwały obowiązkowo. Natomiast inkasent generalnie otrzymuje wynagrodzenie od zebranej kwoty. Przeanalizowaliśmy tutaj sąsiednie gminy w naszym powiecie – w trzech gminach naszego powiatu wynagrodzenie inkasentów wynosi 10% od zainkasowanej kwoty i taką kwotę proponujemy. (…) Sołtysi nie będą mieli straty. W sołectwach będzie zróżnicowanie w zależności od ilości dostarczonych decyzji i od ilości zebranych pieniążków. No tutaj, że tak powiem aktywność będzie promowana. W tym wynagrodzeniu 120 złotych było kwartalnie, czyli dla wszystkich sołectw jednakowo. Dyskutowaliśmy na komisjach też o tym i przed sesją – no 120, 480 złotych rocznie zarówno w jednym jak i drugim sołectwie no bywa nieporównywalne, bo ilość dostarczanych decyzji jest naprawdę zróżnicowana i odbiega od siebie ilością ogromną – tłumaczyła zebranym Katarzyna Kochman.


 

Stanowiska przedstawionego przez panią skarbnik nie popierają wszyscy sołtysi. Świadczyć mogą o tym wypowiedzi dwojga z nich, które padły na lutowej sesji rady gminy. - Pani skarbnik jak zawsze szuka oszczędności na tych najbiedniejszych i niech nie mówi, że nic nie tracimy, bo do podatku, każdej ratki dokładane było 120 złotych, proszę sobie to przeliczyć. A jak sołtys bierze w porywach 1000 złotych podatku, bo większość zanosi do banku, to proszę policzyć ile to jest od 1000 złotych Przedtem było 80 złotych brutto, a teraz od tysiąca złotych będzie 100 złotych – to proszę powiedzieć 120 a 20 złotych różnicy – jest różnica, czy nie ma różnicy? – mówiła Maria Kwiatkowska z Kotowic.


 

Na temat pracy, jaką wykonują sołtysi i czasu, który poświęcają na działalność dla swoich małych ojczyzn mówiła też Dagmara Derdoń-Wicepolska, reprezentująca Morsko. – My jeździmy do mieszkańców po 3, 4 nawet 5 razy, bo go nie ma – światło się świeci, nie otworzy. A dowiedziałam się na tych konsultacjach przed sesją od pani skarbnik, że sołtys nie pobiera żadnych pieniędzy, działa społecznie. Ja o tym wiem, ja 4 lata działam społecznie i regularnie dokładam do tego, to nie o to chodzi. Szacunek nam się jakiś należy, bo my część pracy za radnych robimy my, sołtysi. (…) Są duże miejscowości, gdzie są duże wpływy, a są takie jak moja, czy Parkoszowice, czy Skałka, gdzie jest minimalna wpłata, a ja tyle samo wyjeżdżę, jak w miejscowości np. Hucisko, gdzie jest duża wpłata i to jest nieporównywalne. I mówienie, że ja mam ponad sto nakazów, a ktoś ma 300 nie porównujmy. Ja jestem zawsze aktywna, kiedy by do mnie pracownik gminy nie zadzwonił, to przyjeżdżam. O co by mnie nie prosił – o rozwieszanie informacji na różnych tablicach – rozwieszam, o roznoszenie gazet – roznoszę, a powiedzenie mi, że ja społecznie i nieodpłatnie to jest nieeleganckie, bo ja to robiłam cztery lata i mnie nie trzeba przypominać – przekonywała Dagmara Derdoń-Wicepolska.


 

Przewodniczący rady Stanisław Ibek zapewnił sołtysów, że w marcu na komisjach radni będą się zastanawiać nad dietą sołtysów, a dokładnie nad jej podniesieniem. Sołtys D. Derdoń-Wicepolska zwróciła wówczas uwagę na to, co czasami sołtysi muszą poświęcić, by wypełnić swoje obowiązki. Sołtyska wskazywała, że – jako osoba pracująca – musi wykorzystywać urlop wypoczynkowy np. wtedy, gdy jest sesja rady lub gdy trzeba roznosić decyzje podatkowe mieszkańcom. Jak mówiła, robi to kosztem nie tylko pracy zawodowej, ale też rodziny.


 

Radni przyjęli nową uchwałę ws. poboru podatków 9 głosami „za” przy 3 głosach „przeciw” (Tomasz Leśniak, Marcin Muchowicz, Emilia Stróżecka). 3 radnych wstrzymało się od głosu (Katarzyna Makieła, Krzysztof Sobólski, Aurelia Trzebuniak).


 

BRAK ZGODY NA MŁODZIEŻOWĄ RADĘ GMINY


 

Radni - głosami 7 do 8 - odrzucili wniosek Stowarzyszenia Skauting Jurajski, który dotyczył utworzenia Młodzieżowej Rady Gminy. W połowie stycznia wniosek rozpatrywała Komisja Skarg, Wniosków i Petycji, która pozytywnie zaopiniowała wniosek Skautingu Jurajskiego. Komisja jednocześnie wnioskowała do Rady Gminy o uwzględnienie wniosku Stowarzyszenia. To się jednak nie udało, choć było blisko – 7 radnych zagłosowało „za” (Mariusz Boniszewski, Tomasz Leśniak, Katarzyna Makieła, Marcin Muchowicz, Krzysztof Sobólski, Emilia Stróżecka oraz Aurelia Trzebuniak). Pozostałych 8 radnych było jednak przeciw.


 

JUŻ TERAZ TRZEBA ZASTANOWIĆ SIĘ NAD PARKINGIEM W OKOLICY REWITALIZOWANEGO RYNKU


 

Pod koniec posiedzenia, w sprawach różnych, jednym z poruszonych tematów była kwestia parkowania na remontowanym rynku. O liczbę miejsc do parkowania, jakie zostały uwzględnione w ramach prowadzonych prac pytał radny Tomasz Leśniak. Odpowiedzi udzielił mu wójt Szmukier, tłumacząc, że parkowanie przy rynku może być – i jest – oceniane dwojako.


 

- Jedni by chcieli, by zostało zachowanych tyle miejsc, ile było dotychczas. Natomiast czasy się zmieniają. Ze względu na wzrost motoryzacji, zwiększenie ilości środków transportowych, mieszkańcy rynku mówią, że nie chcieliby, by przed oknami parkowały samochody. Jest to plan o wymiarach 90 na 90, gdzie rzeczywiście skutki parkowania samochodów w tak dużej liczbie wywołują negatywne też skutki. Jeżeli widzimy nowe rozwiązania w centrach miast, to wszędzie, gdzie już te nowe rozwiązania wprowadzono, wyrzucono praktycznie w całości ruch, jak również miejsca parkingowe z centrum. Mocno to akcentował również Wojewódzki Konserwator Zabytków - żeby ograniczyć. Technologicznie jest to tak rozwiązane, że są krawężniki o bardzo niskim poziomie, gdzie można będzie wjeżdżać, ale to z kolei będzie wywoływało pewnego rodzaju skutki – wyjaśniał wójt Adam Szmukier.


 

Włodarz gminy zwracał uwagę, że na ławkach na rynku chcieliby odpocząć mieszkańcy, ale też odwiedzający Włodowice turyści. Nie jest chyba dla nikogo zaskoczeniem, że wzmożony ruch i duża liczba parkujących samochodów nie do końca sprzyja spokojnemu odpoczywaniu. Wójt zapewnił jednocześnie, że liczba miejsc dla tych, którzy chcą podjechać na krótko, powinna być wystarczająca. - Jeżeli rzeczywiście ktoś przyjedzie do rynku, czy to na pocztę, czy do sklepu i tylko zaparkuje, to tych miejsc będzie wystarczająco – ok. 20 miejsc do parkowania. Natomiast jeśli ktoś chciałby na tym rynku parkować sobie przez cały dzień i całą noc, no to niestety tych miejsc nie powinno być – stwierdził A. Szmukier podkreślając przy tym, że rynek ma charakter zabytkowy, a samochody wokół niego negatywnie wpływają na wizerunek gminy. Dodał również, że parkingi powinny oczywiście być, ale w innych miejscach.


 

Trochę inne spojrzenie na to, czy planowana liczba miejsc parkingowych na pewno będzie wystraczająca przedstawił Tomasz Leśniak. Radny zwrócił uwagę na to, że turyści muszą mieć gdzie zaparkować, jeśli chcieliby zwiedzić rynek. Pomyśleć należy również o tych, którzy pracują na rynku i parkują tam swoje samochody na cały dzień. - Na co dzień na rynku pracuje ok. 8 osób, które dojeżdżają samochodem i parkują tam przez cały dzień. Co prawda są to stare krawężniki, ale to są krawężniki betonowe, takie same jak montujemy w tym momencie. Jeśli nie będzie wystarczająco dużo miejsc parkingowych, to czy my chcemy czy nie, liczba miejsc parkingowych niesamowicie się powiększy. Czy chcemy czy nie, ci ludzie będą załatwiać swoje sprawy, będą parkować na rynku. Nie będzie tam miejsc parkingowych, to będą podobnie parkować – przed pocztą wjeżdżając na te krawężniki, które właśnie remontujemy za grube pieniądze i proszę mi wierzyć, że wystarczy może kilka lat – nie jestem pewien – ale te krawężniki będą wyglądać jak te – przekonywał Tomasz Leśniak. Radny nie proponował, by teraz zmieniać planowany zakres prac firmy dokonującej rewitalizacji rynku, bo jest to prawie niemożliwe, a w dodatku wiązałoby się z ogromnymi kosztami. Jego propozycją było, aby pochylić się już teraz nad możliwą lokalizacją parkingu.


 

Edyta Superson


 


Komentarze