Kurierzawiercianski.pl

REKLAMA

DLA JEDNYCH RATUNEK, DLA INNYCH REALNE ZAGROŻENIE

Tomasz Urbański | 2018-11-22 12:20

(powiat zawierciański) Od wielu miesięcy zarówno w mediach ogólnopolskich, jak i w Internecie coraz więcej uwagi poświęca się tematyce szczepień i chorób zakaźnych wieku dziecięcego. Na początku miesiąca głośno było o odnotowanych zachorowaniach na odrę w Pruszkowie oraz o epidemii u naszego wschodniego sąsiada – na Ukrainie. Jak bumerang powraca kwestia szczepień. Od kilku lat zauważalny jest wzrost wskaźnika odmów obowiązkowych szczepień. W ubiegły piątek posłowie odrzucili obywatelski projekt ustawy, który zakładał wprowadzenie dobrowolności szczepień w miejsce obecnego obowiązku.


 

W ostatnim czasie coraz głośniej robi się o tzw. „ruchu antyszczepionkowym”. To potoczne określenie, które dość często powtarzane jest w przestrzenie publicznej. Antyszczepionkowcami lub jeszcze inaczej, ironicznie „pro-epidemikami” nazywani są ci, którzy (mówiąc w telegraficznym skrócie) są przeciwni obowiązkowym szczepieniom. W komentarzach internautów, którzy nie są zwolennikami szczepień, można znaleźć informacje, że w szczepionkach są metale ciężkie, aluminium, że powodują autyzm, że to szczepienia są przyczyną różnych dolegliwości, że epidemie chorób zakaźnych to wymysł, a czasami w komentarzach dostrzec można zarzuty dotyczące szeroko pojętego spisku lekarzy i przemysłu farmaceutycznego. Niektórzy komentujący wyrażają też pogląd, że spadek zachorowalności na różne choroby, które jeszcze 100 lat temu toczyły wiele krajów na świecie nie jest zasługą wprowadzonych szczepień, ale np. poprawy stanu higieny.


 

Sami nie nazywają siebie antyszczepionkowcami, określenie to wręcz uważają za obraźliwe. Osoby negatywnie nastawione do szczepień podkreślają, że nie są za zakazem lub wycofaniem szczepień, ale za ich dobrowolnością. Przymus, jaki leży na rodzicach uznawany jest przez niektórych za ingerencję w wolność rodziców i ich decydowanie o własnych dzieciach.


 

„STOP NOP”


 

W Polsce działa Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP. Gwoli wyjaśnienia – NOP to niepożądany odczyn poszczepienny, czyli zaburzenie stanu zdrowia występujące w okresie 4 tygodni od szczepienia. - Częstość występowania NOP zależy od rodzaju szczepionki. Przy szczepionkach stosowanych w Polsce jeden NOP występuje przeciętnie raz na 10 000 szczepień. (...) Rozpoznanie NOP to zadanie lekarza po zbadaniu szczepionej osoby. Do niepokojących objawów można zaliczyć wysoką gorączkę, wysypkę, trudności z oddychaniem, długi płacz i problemy z utuleniem dziecka lub inne, pojawiające się po szczepieniu. W przypadku dorosłych niepokój powinno wzbudzić złe samopoczucie – czytamy na portalu Szczepienia.info (powstałym w 2007 roku z inicjatywy Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny i Polskiego Towarzystwa Wakcynologii).


 

Wracając do Stowarzyszenia STOP NOP - działa od 2011 roku, a na jego czele stoi Justyna Socha. Jak podkreślają jego przedstawiciele, STOP NOP nie jest ruchem antyszczepionkowym, tylko propacjenckim. Wśród celów swojej działalności Stowarzyszenie wskazuje między innymi promocję i ochronę zdrowia publicznego w oparciu o holistyczną koncepcję człowieka i świata, przeciwdziałanie występowaniu niepożądanych odczynów poszczepiennych, poszerzanie wiedzy na temat bezpieczeństwa i skuteczności szczepień ochronnych, szanowanie wolności i swobód obywatelskich oraz praw człowieka i praw pacjenta (np. w zakresie wyboru metody profilaktyki i leczenia chorób). Informacje o działalności Stowarzyszenia można znaleźć na Facebooku na stronie „Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP”. Jeszcze do niedawna funkcjonowała strona internetowa stopnop.com.pl, która obecnie jest zawieszona. Dlaczego – nie wiadomo.


 

Na fanpage’u Stowarzyszenia na Facebooku można zapoznać się z wieloma różnorakimi treściami dotyczącymi szczepień, powikłań po nich, czy też chorób zakaźnych. Możemy przeczytać historie rodziców, którzy opowiadają o NOP, które wystąpiły u ich dzieci po obowiązkowych szczepieniach. Wśród wielu informacji publikowanych na stronie STOP NOP możemy dowiedzieć się między innymi tego, że odra jak była, tak jest, niezależnie od szczepień, natomiast celem informacji o epidemiach, które pojawiają się w mediach jest wymuszenie szczepień na jak największej liczbie dzieci.


 

Stowarzyszenie zwraca też uwagę na to, że rodzice nie są informowani o składzie szczepionek. - Dwie z obowiązkowych szczepionek powstały przy wykorzystaniu linii komórkowych pobranych z ciał abortowanych dzieci. (...) Pobrania komórek dokonano z jeszcze żywych organizmów, bo jedynie takie są w stanie dalej rozmnażać się w warunkach laboratoryjnych. Mimo to państwo polskie przymusza żeby takimi szczepionkami szczepić, nie dając etycznej alternatywy. Konflikt etyczny ma rozwiązać projekt zmiany ustawy obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej, przewidujący prawo do informacji od lekarza i wolnego wyboru – możemy przeczytać na Facebooku we wpisie z 30 lipca br.


 

OBYWATELSKI PROJEKT USTAWY ODRZUCONY ZDECYDOWANĄ WIĘKSZOŚCIĄ


 

W lipcu do Sejmu wpłynął obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Zakładał on między innymi zastąpienie obowiązkowych szczepień dobrowolnymi. Szczepienia poprzedzać powinno badanie lekarskie, a w razie potrzeby konsultacje specjalistyczne. Lekarz wykonujący badanie kwalifikacyjne miałby obowiązek poinformować na piśmie o wszystkich możliwych odczynach niepożądanych i powikłaniach poszczepiennych. Zmianą, którą zakładał projekt było również to, że NOP (niepożądany odczyn poszczepienny) mogłaby do państwowego powiatowego inspektora sanitarnego zgłaszać osoba u której on wystąpił lub jej opiekun prawny. Jak podkreślają przedstawiciele i zwolennicy Stowarzyszenia STOP NOP – jest ryzyko, musi być wybór.


 

Projekt ten spotkał się z negatywną opinią Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych oraz Naczelnej Izby Lekarskiej. W ubiegły piątek 9 listopada podczas drugiego czytania Sejm odrzucił obywatelski projekt ustawy wprowadzający dobrowolne szczepienia. Dzień wcześniej Komisja Zdrowia oraz Komisja Polityki Społecznej i Rodziny wniosły o odrzucenie projektu. Za jego odrzuceniem zagłosowało 354 posłów (10 było przeciw, 16 wstrzymało się od głosu).


 

O odrzucenie projektu w całości już pod koniec sierpnia br. wnosiło Prezydium Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Zdaniem Prezydium NRPiP zniesienie obowiązku szczepień godzi w interes publiczny naszego społeczeństwa, a obowiązek szczepień, z jakim mamy w Polsce do czynienia „ma silne uzasadnienie wynikające nie tylko z dbałości o zdrowie indywidualnego pacjenta, ale przede wszystkim z konieczności zadbania o zdrowie publiczne całego społeczeństwa”.


 

31 sierpnia zbliżone stanowisko przedstawiła Naczelna Rada Lekarska, która uznała, że projekt ustawy jest groźny dla bezpieczeństwa zdrowotnego. Podkreślono w tym miejscu obecną sytuację w Europie, gdzie dochodzi do dużych migracji ludzi z krajów, w których nie ma masowych szczepień ochronnych, a gdzie występują choroby zakaźne. – Ryzyko epidemiologiczne związane z tymi zjawiskami jest realne, czego dowodem są doniesienia o rosnącej liczbie zachorowań na choroby zakaźne takie jak odra. (...) Podkreślić należy, że rozwiązania zawarte w opiniowanym projekcie ustawy stoją w rażącej opozycji do, wynikającego z treści art. 68 ust. 4 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, obowiązku zwalczania chorób epidemicznych – czytamy w stanowisku Naczelnej Rady Lekarskiej z dn. 31 sierpnia br. (Nr 6/18/VIII). Na początku października zajęła ona kolejne stanowisko, popierające opinię Krajowego Konsultanta w dziedzinie zdrowia publicznego w sprawie szczepień ochronnych. W dokumencie z 3 października Prezydium NRL zgadza się z argumentem Krajowego Konsultanta mówiącym o tym, że regulacje prawne dot. szczepień będą wpływały na odporność całego społeczeństwa. Szczepienia ochronne powinny wyprzedzać chorobę, dlatego zastąpienie powszechnego obowiązku szczepień obowiązkowym szczepieniem w przypadku sytuacji zagrożenia epidemicznego lub epidemii nie jest wystarczające. Naczelna Rada Lekarska i Krajowy Konsultant przekonują, że szczepienia służą zapobieganiu chorobom zakaźnym nie tylko indywidualnie, ale też kształtują odporność całej populacji, a póki co nie ma skuteczniejszego sposobu ochrony przed chorobami zakaźnymi niż szczepienia. – Niepokój samorządu lekarskiego budzi więc narastająca w społeczeństwie tendencja do nieszczepienia wynikająca m.in. z nieprawdziwych informacji na temat korelacji szczepień z występowaniem chorób w wieku wczesnodziecięcym. Prezydium podziela obawy Konsultanta, który wskazuje, że spadek liczby zaszczepionych do poziomu 80-85% sprawi, że dojdzie do powrotu chorób, które dotychczas były skutecznie zwalczane, a nawet istniała nadzieja na ich wyeliminowanie – przekazała Naczelna Rada Lekarska w swoim stanowisku z 3 października (Nr 43/18/P-VIII).


 

POLIO, BŁONICA, TĘŻEC – KTO JE PAMIĘTA?


 

Co obejmują obowiązkowe szczepienia? W kalendarzu szczepień znajdują się między innymi szczepienia przeciw gruźlicy, wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, błonicy, tężcowi, krztuścowi, ostremu nagminnemu porażeniu dziecięcemu (poliomyelitis, nazywane również chorobą Heinego-Medina, polio, wirusowym zapaleniem rogów przednich rdzenia kręgowego), odrze, śwince, czy też różyczce.


 

W 1959 roku akcję masowych szczepień przeciwko polio w Polsce zorganizował prof. Koprowski. W 1958 roku odnotowano 6 tysięcy zachorowań i 111 zgonów, a w 1963 roku ok. 30 zachorowań i 2 zgony. Błonica – w latach 50. rejestrowano ok. 40 tysięcy zachorowań i 3 tysiące zgonów rocznie, a powszechne szczepienia wprowadzono w 1954 roku. Obecnie każdego roku w Europie odnotowuje się ok. 20-30 zachorowań i kilka zgonów. Tężec to choroba, która na przestrzeni kilku dekad została praktycznie wyeliminowana w większości krajów. W 1983 roku odnotowano ostatni przypadek tężca noworodków. Teraz tężec najczęściej dotyka osoby po 60 roku życia (które były szczepione dawno temu). Każdego roku na tężec choruje kilkanaście osób, kilka umiera. Krztusiec (niegdyś znany jako koklusz) – obecnie w Polsce każdego roku na krztusiec choruje kilka tysięcy osób (ok. 5-7 tysięcy). Masowe szczepienia zostały u nas wprowadzone w 1960 roku, przed tym choroba ta była częstą przyczyną zgonów u dzieci poniżej 1 roku życia. Wzrost zachorowań pojawił się w połowie lat 90., a choroba najczęściej dotyka osoby dorosłe i starsze (źródło – portal Szczepienia.info).


 

ILE OSÓB ODMAWIA SZCZEPIEŃ?


 

W bieżącym roku do końca września na terenie naszego powiatu zgłoszono 130 opiekunów prawnych uchylających się od obowiązku szczepień, a braki w szczepieniach odnotowano u 95 dzieci. Liczba dzieci niezaszczepionych wyniosła w ostatnich kilku latach: 40 w 2013r., 90 w 2014r., 79 w 2015r., 86 w 2016 i 104 w 2017r. Od początku 2013 roku odnotowano w powiecie zawierciańskim 22 przypadki zachorowania na krztusiec (w roku 2013 – 1 przypadek, w 2014 – 2 przypadki, w 2015 – 2 przypadki, w 2016 – 13 przypadków, w 2017 – 3 przypadki, do 13.11.2018 – 1 przypadek), nie odnotowano natomiast zachorowań na polio i błonicę.


 

Jeśli z kolei chodzi o odrę, to na terenie naszego powiatu od roku 2013 odnotowano jedno zachorowanie w 2013 roku. Do 13 listopada br. nie odnotowano u nas żadnego przypadku odry.


 

REZYGNACJA ZE SZCZEPIEŃ TO KROK O 100 LAT W TYŁ?


 

Jeśli poświęcimy chwilę czasu, by w Internecie zgłębiać temat szczepień, zarówno po stronie ich zwolenników, jak i przeciwników, to można odnieść wrażenie, że niektórzy komentujący internauci prowadzą ze sobą otwartą wojnę. Każda ze stron ma swoje argumenty i mocno broni swojego stanowiska. Jaką merytoryczną wartość mają wypowiedzi anonimowych osób, często laików? Internet aż „kipi” od ilości różnorodnych informacji o skutkach ubocznych szczepień, „podejrzanych” składach szczepionek. Bez specjalistycznej wiedzy odróżnienie prawdy od rewelacji wyssanych z palca może graniczyć z cudem. To, co kilkadziesiąt lat temu stanowiło dla wielu wybawienie, ratowało zdrowie i życie dzieci, dziś przez niektórych rodziców jest postrzegane jako zagrożenie. Może lepiej o kwestie dotyczące zdrowia i medycyny pytać lekarzy, a nie internetowych specjalistów.


 

Edyta Superson


 



Galeria zdjęć

Komentarze