Kurierzawiercianski.pl

DLA NAS SEZON SIĘ JESZCZE NIE KOŃCZY

Tomasz Urbański | 2017-09-14 12:20

Skończyły się wakacje, dzieci poszły do szkoły. Z ciekawością zapytaliśmy właściciela Biura Turystycznego Denar Travel Andrzeja Kaźmierczaka, gdzie w tym roku najchętniej wypoczywali mieszkańcy Zawiercia i okolic.

 

- Sezon wakacyjny się skończył, czy był udany dla biur turystycznych? Gdzie najchętniej wyjeżdżali mieszkańcy Zawiercia  i okolicznych gmin?

 

Andrzej Kazimierczak Denar Travel: - Sezon mieliśmy bardzo udany. Coraz więcej klientów kupuje wycieczki w systemie first minute, czasem jeszcze w roku 2016 na lato 2017. Korzystają w ten sposób z najszerszej oferty i rzeczywiście korzystnych cen. Po zeszłym roku 2016 ci klienci, którzy przyszli latem i spodziewali się bardzo korzystnych cen typu last minute, byli nieco zaskoczeni, że były to oferty trochę droższe niż się spodziewali. W kolejnym sezonie przyszli więc wcześniej i najgorętszy okres rezerwacji mieliśmy tak do końca lutego.

 

Oferty first minute tym różniły się od ofert last minute, że decydując się za zakup wczasów na początku roku klienci unikali krajów arabskich i muzułmańskich, bojąc się zagrożeń bezpieczeństwa. Wybierali Albanię, Grecję, Bułgarię, ogólnie kierunki europejskie. Klienci zamożniejsi nawet latem wybierają Dominikanę, jest tam czarter. Zamożniejsi klienci będąc już szereg lat w Hiszpanii, płacąc 5-6 tys. zł za osobę za 14 dni, wolą lecieć na Dominikanę , za podobną cenę, bo w Hiszpanii już wielokrotnie byli.

 

W ofertach typu „last”, wybieranych w kwietniu, maju, gdy Europa nieco podrożała, zaczęli się przekonywać do krajów muzułmańskich. Tu bardzo dużą rolę odegrała Turcja, która dysponuje bardzo dobrymi hotelami w bardzo dobrych cenach i oferuje dużą dowolność długości pobytu. Do Turcji polecimy na 7, 10, 11 i 14 dni. I wyloty praktycznie codziennie. Oprócz tego oczywiście południe Europy: Grecja, Włochy, Cypr.

 

- Jakie nowe kierunki odkrywamy w ostatnim czasie?

 

- Rośnie popularność Gruzji, sprzedaje się dobrze Czarnogóra, są wyloty z Katowic, ale można też dostać się z biurem autokarem.  Czarnogóra dysponuje już bardzo dobrą bazą hotelową. W tym sezonie pojawiła się Macedonia, na którą też są chętni, choć Macedonia nie ma dostępu do morza.

 

-Coś was w tym sezonie szczególnie zaskoczyło? Np. jakiś kierunek uznawany za niebezpieczny, nagle zyskuje popularność? Lub odwrotnie?

 

-Egipt nie wrócił do łask, do takiego poziomu jak kilka lat temu. Ale uważam, że nie tylko z powodu zamachów, których w ostatnich latach tam nie było, nie w kurortach. Klienci byli już tam wiele razy i są głodni czegoś nowego. Ale chętnie wybierają Egipt zimą, jesienią, żeby „nałapać słońca”. Ale nie w wakacje. Przeznaczają większe środki na Europę, mówiąc: nie chcę Egiptu za 2 tysiące, chcę sobie polecieć do Europy za 2,5. Lecą do Bułgarii czy Grecji.

 

- Klienci w ogóle pytają o kwestie bezpieczeństwa? Żyjemy przecież w świecie, gdzie nie ma miejsc w 100% bezpiecznych. Były zamach w Barcelonie, Berlinie, na południu Francji.

 

- Biura podróży zwykle odwiedzają ludzie trochę odważniejsi, ze znajomością świata. Wybierają np. Bułgarię, ale zapomnieli o tym, że tam 3 lata temu był zamach bombowy na samym lotnisku. Klienci mówią, że boją się Turcji, wybierają Bułgarię, bo uważają, że tam jest bezpieczniej. A gdy im to powiem, że w Bułgarii też był zamach, to są zdziwieni. Da się odczuć, że klienci uważają, że kraje arabskie są mniej bezpieczne. Ale pytają raczej profilaktycznie, nie wykluczają Turcji, Egiptu, tylko mówią, że woleliby lecieć tam, gdzie jest bezpiecznie. Przyznam, że zapowiadało się gorzej w tym sezonie, że w związku z Państwem Islamskim, zapomną ludzie o kierunkach Turcja, Egipt. Nie podniosła się Tunezja, gdzie doszło do najgorszego: do podwójnego zamachu bezpośrednio na turystów, na plaży pod parlamentem i pod muzeum. W Turcji nie było ani jednego napadu na turystów w rejonie turystycznym. W Egipcie spadł ten rosyjski samolot, ale przyczyny tego wypadku są niewyjaśnione.

 

- Jakiś kierunek zdecydowanie klientom odradzaliście?

 

- Odradzałem Tunezję, która przez dwa lata nie była odwiedzana przez turystów. Doszły nas słuchy, że te tańsze, nie sieciowe hotele podupadły w tym czasie i oszczędzają teraz na jakości. Nie polecamy też regionu Sharm El Sheikh w Egipcie. Ten region ze względu na katastrofę rosyjskiego samolotu był długo zamknięty. Otworzyła się „Szarma” przed tym sezonem, ale my szanując naszych klientów, żeby byli zadowoleni z wakacji namawialiśmy raczej na Hurghady i Marsa el Alam, regionów, które działały bez zakłóceń. O Szarm el-szejk mówiło się, że z powodu tych kłopotów hotele były totalnie zamknięte, szczury po nich biegały.

 

- Wakacje się skończyły, dzieci poszły do szkoły. Ale dla was sezon letni jeszcze się nie skończył. Kto teraz jeździ na wakacje?

 

- Studenci, emeryci oraz osoby które mają małe dzieci lub osoby, których dzieci są już samodzielne, odchowane.

 

- To te same kierunki, czy inne destynacje?

 

-Po 15 września kończy się sezon w Chorwacji, Bułgarii, bo to kierunki chłodniejsze. Później to Turcja, niektóre wyspy greckie, jak Rodos, Kos, Kreta i Wyspy Kanaryjskie.

 

- A jak przyjdzie jesienna plucha, listopad, to co polecacie klientom na łapanie słońca?

 

- Jeżeli to ma być bliższa podróż, a liczy się czas dolotu, tak do 5 godzin. to polecamy Wyspy Kanaryjskie, Egipt, Emiraty Arabskie, czy Oman.

 

- Oman, ciekawy kierunek…

 

- Bardzo dobra destylacja, która weszła do oferty zimą, jedynie Itaka oferuje ten kierunek. Kraj niezwykle oryginalny, hotele bardzo dobrej jakości, w niektórych podobno piasek był przywożony na hotelowe plaże aż z Malediwów. Hotele duże, gwarantujące spokój i ciszę. Jeżeli są animacje, to spokojne, nie jak np. w Turcji „łubu dubu”.

 

- Jacy są dzisiejsi turyści? Czego oczekują?

 

- Dzielą się na kilka grup. Turyści z małymi dziećmi zwykle wybierają duże ośrodki All Inclusive, chcą mieć wszystko na miejscu: dużo basenów, zjeżdżalni, przebywają cały czas w hotelu. Druga grupa, nawet gdy są małe dzieci wolą oferty ze śniadaniem lub HB, gdyż sporo zwiedzają, wynajmują samochody, chętnie jedzą na mieście. Model All Inclusive wybiera 80% turystów.

 

- Kończy się sezon letni, nadchodzi zima. Czy wyjazdy na narty, to nadal turystyka, na której biura podróży niewiele zarabiają? Narty w Austrii czy Włoszech dalej rezerwujemy sobie sami?

 

- Oczywiście. Dla nas wyjazdy na narty to martwy sezon. Klienci sami się umawiają, znają hotele, jadą własnym samochodem.

 

- Touroperatorzy próbują to zmienić. Itaka za zimę 2016/17 wprowadziła Włochy samolotem i to się sprzedawało, ale nie było dużo tych rezerwacji. Rainbow wprowadził Alpy Francuskie samolotem, ale był to jeden samolot na kilku tour operatorów.

 

- Czyli gdybym miał czegoś życzyć biurom podróży, to zmiany przyzwyczajeń Polaków przy wyjazdach na narty.

 

- Zachętą może być to, że oferta pakietowa biura podróży często jest tańsza, niż gdy klienci rezerwują narty indywidualnie. Tak się coraz częściej zdarza nawet przy wczasach na dojazd własny np. na polskie wybrzeże, że biuro podróży ma lepszą cenę, niż gdy klienci rezerwacji dokonując przez booking.com, hotels.com czy inny system rezerwacji.

 

Swoje biuro prowadzimy już 12 lat i widzę, że klient coraz dokładniej wie, czego chce, rosną jego wymagania. I my staramy się dobrać im ofertę jak najlepiej, aby wracali zadowoleni.

 

Rozmawiał:

Jarosław Mazanek



Galeria zdjęć

Komentarze