Kurierzawiercianski.pl

DOSTAJĄ KARY I PŁACĄ ZA NIEOBECNOŚĆ

MyszPress | 2012-02-11 21:02

(Zawiercie) Rodzice przedszkolaków skarżą się na obowiązujący od września system opłat za korzystanie dzieci z przedszkoli publicznych. Nowelizacja ustawy miała zagwarantować rodzicom ponoszenie kosztów jedynie za rzeczywisty czas przebywania dziecka w przedszkolu. Niekorzystne stały się dla nich natomiast zapisy zawarte w podejmowanych przez rady miejskie uchwałach i umowach, które rodzice musieli podpisać z przedszkolami i placówkami przedszkolnymi. Z takim problemem borykają się także rodzice zawierciańskich przedszkolaków.

Po nowelizacji ustawy o systemie oświaty gminy w całej Polsce musiały podjąć uchwały w sprawie ustalenia opłat za świadczenia udzielane przez przedszkola i oddziały przedszkolne, dla których organem prowadzącym są gminy. Opiekunów, których dzieci uczęszczają do zawierciańskich przedszkoli początkowo ucieszyła decyzja rady, że dziecku przyjętemu do placówki przedszkolnej przysługuje 5 godzin bezpłatnej opieki.  Każda kolejna godzina dziecka w przedszkolu, ustalono, będzie kosztować zaledwie 1zł. „Schody” w tej sprawie zaczęły się jednak nieco dalej, tzn. w umowie, którą przedszkole zawarło z rodzicami.

- Moje dziecko uczęszcza do jednego z zawierciańskich przedszkoli. Nie zwracałem wcześniej uwagi na to, co wchodzi w skład opłaty, którą uiszczałem każdego miesiąca. Kiedy zacząłem obliczać za co jest każda doliczana przez przedszkole złotówka, okazało się, że wcale nie płacę za realny czas przebywania dziecka w przedszkolu. Podam przykład. Przez 4 dni w tygodniu odbierałem dziecko wcześniej niż deklarowałem w umowie, a w 5 dzień odbierałem godzinę później. Myślałem, że czas, który został mi „w zapasie” z dni, kiedy odbierałem dziecko wcześniej wyrówna się z czasem, kiedy dziecko zostawało w przedszkolu dłużej niż początkowo deklarowałem. Byłem jednak w błędzie. Żadna kwota za dni, kiedy odbierałem dziecko wcześniej nie została mi odliczona. Wręcz przeciwnie, dostałem karę za te dni, w których przekroczyłem deklarowaną liczbę godzin. Rodzice chcą płacić za realny czas przebywania dziecka w przedszkolu – skarży się pan Marcin.

Na niekorzystne dla rodziców zapisy zwrócili uwagę także radni Rady Miejskiej w Zawierciu, do których zgłosili się niezadowoleni rodzice.

- Dlaczego płacimy za godziny powyżej 5 godzin „bezpłatnych” skoro dziecko nie chodzi do przedszkola? Nawet kiedy dziecko nie chodzi do przedszkola, to rodzic i tak zapłaci za deklarowane w umowie dodatkowe godziny. W innych gminach to jest regulowane w ten sposób, że od opłaty odlicza się godziny kiedy dziecko nie korzysta z przedszkola. W umowie, która obowiązuje u nas w gminie w przypadku odebrania dziecka po upływie zdeklarowanego w niniejszej umowie czasu pobytu dziecka przedszkole może naliczyć karę umowną za każdą rozpoczętą godzinę ponad zadeklarowany czas. Dlaczego mamy karać kogoś za to, że nie mógł odebrać dziecka w terminie? Różne rzeczy mogą się przecież zdarzyć. W innych umowach kara jest naliczana, ale wtedy, kiedy czas pozostawienia dziecka w przedszkolu wykracza poza godziny pracy przedszkola. Kara jest więc za to, że pozostawiają dziecko ponad czas kiedy przedszkole pracuje, a nie za to, że zostawiają dziecko ponad godziny, które zdeklarowali. Nie możemy kogoś karać za to, że nie zdążył. Jeśli ktoś odebrałby dziecko później to naliczmy mu opłatę za tą rozpoczętą godzinę, ale nie karzmy go za to, bo to się robi jakiś wyścig szczurów - mówiła podczas obrad Rady Miejskiej w Zawierciu radna Ewa Mićka.

Dyrektorki przedszkoli (nr 2, 6, 7), które zapytaliśmy jak w rzeczywistości wygląda naliczanie opłat w przypadku nieobecności i przyznawania kar, zapewniają, że starają się wyjść naprzeciw rodzicom i w przypadku spóźnienia 15, 20 min. kary nie są naliczane (w niektórych placówkach taka kara jeszcze nigdy nie została nikomu przyznana). Ponadto usłyszeliśmy także argument, że „wszystko jest zgodne z uchwałą”. Właściwie zgodne, bo uchwała nie jest aż tak precyzyjna. Podjęta przez radę uchwała z 20 lipca 2011 r. określa jedynie, że dziecku przyjętemu do placówki przedszkolnej przysługuje 5 godzin bezpłatnego nauczania, wychowania i opieki w przedszkolach i oddziałach przedszkolnych, a w przypadku przekroczenia tego czasu rodzice, będą musieli zapłacić 1zł za każdą rozpoczętą godzinę zajęć. Dokument mówi także o tym, że wysokość opłaty ustalana jest miesięcznie na podstawie stawki godzinowej oraz deklarowanej przez rodziców (opiekunów prawnych) dziecka w umowie cywilno – prawnej liczby godzin pobytu dziecka w przedszkolu lub oddziale przedszkolnym. Szczegóły tego „układu” określa dopiero umowa, która zawiera zapis, że „ miesięczna opłata stanowi iloczyn stawki godzinowej (1zł) i deklarowanej przez rodziców liczby godzin pobytu dziecka w przedszkolu ponad 5 godzin dziennie oraz liczby dni roboczych w danym miesiącu”. Oznacza to, że niezależnie od tego czy dziecko jest w przedszkolu czy nie, opłata za deklarowaną wcześniej liczbę godzin jest doliczana do rachunku. Taki scenariusz doskonale znają rodzice przedszkolaków, które dość często chorują.

Zdaniem rodziców jest to celowy „chwyt”, bowiem w innych gminach umowy nie są tak krzywdzące. Jako przykład można podać umowę obowiązującą w Przedszkolu przy Zespole Szkół im. Jana Pawła II w Rokitnie (gmina Szczekociny). Według niej opłaty za jedną godzinę świadczeń, w zakresie przekraczającym realizację podstawy programowej wychowania przedszkolnego nie pobiera się w przypadku nieobecności dziecka. Umowa zawierana z rodzicami przez przedszkole przy Zespole Szkół nr 3 w Chruszczobrodzie (gmina Łazy) także gwarantuje, że w przypadku nieobecności dziecka spowodowanej chorobą opłata ulega obniżeniu za każdą godzinę nieobecności.

Nie tylko w Zawierciu umowy zawierane z rodzicami przedszkolaków budziły protesty. Premier zobowiązał nawet wojewodów do przeanalizowania pod kątem prawa uchwał dotyczących opłat. Jak czytamy na stronie internetowej Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w piśmie do wójtów, burmistrzów i prezydentów, wojewoda śląski wyraził sprzeciw wobec zapisów w umowach, które zawierały ryczałtową wysokość opłat, uzależniania ich wysokości od ilości zadeklarowanych, a nie spędzonych rzeczywiście w przedszkolu godzin, czy też zakładania, że opłaty nie podlegają zwrotowi w przypadku nieobecności dziecka w przedszkolu. Wojewoda przypomniał również, że niedozwolone postanowienia umowne mogą zostać zaskarżone przez rodziców do Sądu Cywilnego.

Zapis, z którego wynika, że opłata za zajęcia wykraczające poza podstawę programową wychowania przedszkolnego jest niezależna od obecności dziecka w przedszkolu wydaje się rzeczywiście być sprzeczny z kodeksem cywilnym, z którego wynika, że nie można pobierać opłaty za niewykonane usługi. Nie można więc żądać opłat od rodziców, za „nadliczbowe” godziny pobytu dziecka w przedszkolu, kiedy dziecka w ogóle tam nie było.

CZASEM PŁACIMY PODWÓJNIE

Kolejną kwestią są zajęcia dodatkowe, za które rodzice płacą podwójnie. Kiedy dziecko uczęszcza na płatne zajęcia dodatkowe np. szachy, rytmikę czy język angielski rodzice płacą zarówno za zajęcia, jak i za przebywanie w tym czasie dziecka w przedszkolu.

- Płacę nie tylko za udział dziecka w tych zajęciach, ale również 1zł za każdą godzinę przebywania dziecka w przedszkolu, ponieważ lekcje nie odbywają się w czasie 5 bezpłatnych godzin, tylko później. Wydaje mi się, że nawet nauczyciele nie są tego świadomi. Społeczeństwo pewnie też. Trzeba ostrzec młodych rodziców, co ich czeka kiedy poślą swoje dziecko do przedszkola. Mam dużo znajomych na Śląsku i wiem, że w innych przedszkolach dało się rozwiązać ten problem. W niektórych przedszkolach są zainstalowane np. czytniki, dzięki czemu znany jest dokładny czas, kiedy dziecko jest zaprowadzane i odbierane z przedszkola – dodaje pan Marcin.

Metodą na rozwiązanie kontrowersyjnego systemu opłat może też być po prostu skorygowanie umowy cywilno – prawnej zawieranej pomiędzy przedszkolem, a opiekunem dziecka. Naczelnik Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego w Zawierciu Andrzej Kaźmierczak podczas obrad rady zapewnił, że obecnie obowiązująca umowa nie jest jeszcze ostateczna.

- Umowy były opracowywane przez długi czas i przez wiele zespołów. Wpłynęły jednak pewne obawy, dlatego umowa będzie wymagała poprawek. Mam nadzieję, że w tym roku umowa będzie dopracowana i większość będzie zadowolona. I nie będzie podejrzeń, że chcemy się jako gmina na tym dorobić – wyjaśnia Andrzej Kaźmierczak.

Nasz komentarz:

Warto zatrzymać się nad ostatnią wypowiedzią naczelnika Wydz. Edukacji, który przyznał poniekąd, że wzór umowy z rodzicami to urzędniczy bubel – dodajmy jeszcze raz - opracowywany długo i przez wiele zespołów. I Jeszcze dają sobie rok na poprawki. Wydaje się, że moglibyśmy od urzędników magistratu, oraz tych „zespołów” oczekiwać zarówno pracy lepszej jakościowo jak i w szybszym tempie.

Prezydent Zawiercia podczas ostatniej sesji zwrócił się do uczestników sesji zachęcając do zapisywania swoich dzieci do przedszkoli, ponieważ są w nich wolne miejsca.

- Jeżeli ktoś zna jakąś rodzinę, której dziecko chciałoby się dostać do przedszkola lub oddziału przedszkolnego, to przekażcie, że może zgłosić się do Wydziału Edukacji – apelował prezydent Ryszard Mach.

To ciekawe, bowiem jak wyliczył pod koniec września sam Wydział Edukacji -dzieci w wieku 3 i 4 lat na liście oczekujących było wówczas 166. W przyrodzie jednak wszystko szybko się zmienia, dlatego zachęcamy rodziców, którzy nie ubiegali się o przyjęcie w przedszkolu swojego dziecka lub których dziecko nie zostało przyjęte o zwracanie się do Wydziału Edukacji Urzędu Miasta w Zawierciu, tel.32 672 12 39.

Justyna Banach



Galeria zdjęć

Komentarze