Kurierzawiercianski.pl

FUNKCJONARIUSZ NIE PAMIĘTAŁ SZCZEGÓŁÓW

Tomasz Urbański | 2018-03-03 12:20

(Zawiercie, Myszków) Proces w tzw. zawierciańskiej aferze korupcyjnej wciąż toczy się przed Sądem Rejonowym w Myszkowie. Ostatnia z rozpraw odbyła się w czwartek 15 lutego. Wezwanych na nią zostało trzech świadków, z których dwoje uczestniczyło już w posiedzeniach w ubiegłym roku. Trzecim świadkiem był policjant, który przed blisko czterema laty pracował przy dochodzeniu dotyczącym ewentualnej korupcji w Urzędzie Miejskim w Zawierciu. Czwartkowa rozprawa nie wniosła jednak wiele do toczącego się procesu - jeden ze świadków nie stawił się w Sądzie, a funkcjonariusz, który prowadził postępowanie w tej sprawie w 2014 roku, nie był w stanie udzielić odpowiedzi na większość pytań obrony.

 

Dwoje spośród świadków wezwanych do Sądu Rejonowego w Myszkowie na lutową rozprawę to osoby, których przed kilkoma miesiącami wysłuchał już sędzia Karol Gondro. Ich zeznania dotyczyły przede wszystkim zarzutów stawianych dwóm z czterech mężczyzn zasiadających na ławie oskarżonych - byłemu prezydentowi Zawiercia Ryszardowi Machowi oraz jego ówczesnemu zastępcy Markowi K. Świadkowie ci podczas rozpraw w czerwcu oraz sierpniu ubiegłego roku mówili o staraniach o przyznanie mieszkania komunalnego. Z ich słów wynikało, że miało dojść do wręczenia korzyści majątkowych byłemu prezydentowi oraz jego ówczesnemu zastępcy w podzięce za przydzielenie lokalu (więcej na ten temat pisaliśmy w artykułach Tysiąc złotych w ramach wdzięczności za „nie-pomoc” oraz Trudno kierować się etyką, kiedy „nie ma się z czego żyć”). Dwoje świadków zostało ponownie wezwanych do Sądu Rejonowego w Myszkowie ze względu na sprzeczności, które pojawiły się w ich zeznaniach. Podczas lutowej rozprawy miała zostać przeprowadzona pomiędzy nimi konfrontacja. Nie doszła ona jednak do skutku z powodu nieobecności jednego ze świadków.

 

SZCZEGÓŁY INTERESUJĄCE OBROŃCÓW POWINNY ZNAJDOWAĆ SIĘ W PROTOKOLE Z PRZESŁUCHANIA

 

Trzecim świadkiem 15 lutego był policjant, który przed blisko czterema laty pracował przy śledztwie dotyczącym podejrzeń o korupcję, do jakiej dochodzić miało w zawierciańskim magistracie. Jego zeznania były istotne dla obrońców Marka K. - zastępcy byłego prezydenta Zawiercia. Miały się one wiązać z zeznaniami innych świadków (głównie z zeznaniami świadka, który 15 lutego nie mógł stawić się na rozprawie), mówiących o domniemanym przekazaniu Markowi K. korzyści majątkowej w ramach podziękowania za podpisanie umowy najmu mieszkania komunalnego w Zawierciu.

 

Na szczegółowe pytania obrony funkcjonariusz nie potrafił jednak udzielić odpowiedzi. Pracował przy tej sprawie w 2014 roku i nie był w stanie przypomnieć sobie, czy przesłuchiwał konkretne osoby wymieniane przez obrońcę z nazwiska, czy nie. Podczas prowadzonego wówczas postępowania przesłuchiwanych było wiele osób, ponadto nie była to jedyna sprawa, nad którą policjant pracował od 2014 roku. Podkreślał on również, że z przesłuchań i czynności prowadzonych w śledztwie były sporządzane protokoły i tam z pewnością znajdą się informacje, mówiące na przykład o tym, kto i kogo przesłuchiwał. Obrona Marka K. złożyła więc wniosek o przeprowadzenie konfrontacji pomiędzy funkcjonariuszem, a świadkiem, który o policyjnym przesłuchaniu wspominał kilka miesięcy temu podczas sierpniowej rozprawy w Sądzie Rejonowym w Myszkowie. Sąd uwzględnił wniosek, dopuszczając przeprowadzenie takiej konfrontacji. Obie mają odbyć się na kolejnej rozprawie, która została zaplanowana pod koniec marca.

 

Edyta Superson


Komentarze