Kurierzawiercianski.pl

REKLAMA

KONTROWERSJE WOKÓŁ DYSCYPLINARNEGO ZWOLNIENIA RADNEJ

Tomasz | 2019-11-28 08:20

(Zawiercie) W środę po południu odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Zawierciu. 5 głosami „za” (przy stałej liczbie 21 radnych) rada wyraziła zgodę, by Ewa Mićka została dyscyplinarnie zwolniona z Rejonowego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Zawierciu. Spółka podległa prezydentowi miasta wnioskowała o zwołanie sesji w tej sprawie pismem datowanym na 12 listopada. Po kilku dniach RPWiK dosłało uzupełnienie do wniosku. Sprawa najprawdopodobniej zakończy się w sądzie, bo radna Mićka nie zgadza się z argumentami, które wysuwa RPWiK i nazywa je śmiesznymi. Spółka ma natomiast złożyć do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Wygląda więc na to, że to dopiero początek sprawy. Na sesji, której jedynym punktem była uchwała ws. wyrażenia zgody na zwolnienie radnej z pracy, nie było ani prezesa miejskich wodociągów Bogusława Piotrowskiego, ani wiceprezes Katarzyny Stachowicz. Za to prezydent Łukasz Konarski był obecny na początku posiedzenia i wrócił na sam koniec. Spośród 21 radnych, 8 było nieobecnych.


 

Zawierciańskie wodociągi (w których radna Mićka pracuje jako kierownik działu zamówień i gospodarki materiałowej) skierowały do Prezydenta Miasta wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej. Spółka chciał zwolnić radną Mićkę, a do tego konieczne jest głosowanie radnych. Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym, radny korzysta z ochrony prawnej przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych. Aby zwolnić radnego, rada gminy musi najpierw wyrazić na to zgodę. - Pracodawca w piśmie uzasadniał, że przyczyną rozwiązania umowy o pracę jest rażące naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, poprzez niedopuszczenie do udziału w postępowaniu na dostawę laptopa dwóch spośród czterech zgłoszonych oferentów – przekazała nam rzeczniczka prasowa Urzędu Miejskiego w Zawierciu Monika Polak-Pałęga.


 

Nadzwyczajna sesja zwołana została na wniosek podpisany przez upoważnioną do tego przez prezydenta sekretarz Agatę Jarzę-Korpyś (Łukasz Konarski od 2 do 17 listopada przebywał w USA). 12 listopada RPWiK wnioskowało do prezydenta miasta o zwołanie nadzwyczajnej sesji. Wniosek podpisała sekretarz miasta. Po kilku dniach RPWiK dosłało kolejny, uzupełniający wniosek do prezydenta. Materiały te otrzymali również radni. To, czy o zwołanie sesji do przewodniczącej może wnioskować z upoważnienia prezydenta sekretarz miasta wzbudziło wątpliwości radnego Pawła Kaziroda. Agata Jarza-Korpyś zapewniła jednak, że konsultowała się w tej sprawie z nadzorem prawnym i w rozmowie została poinformowana, że zgodnie z prawem można tak zrobić.


 

To, że RPWiK wysłało pierwszy wniosek o zwołanie sesji, a po kilku dniach dosłano kolejne materiały, wzbudziło dalsze wątpliwości. - To jest szukanie kolejnych haków na zwolnienie radnej z artykułu 52. Czy nie było tej wiedzy 12-ego, kiedy był pierwszy wniosek złożony?. Ktoś coś znalazł, ewidentnie coś się dzieje w tym zakresie. Po co? Żeby zastraszyć? Zrobić krzywdę? Nie rozumiem - mówił Paweł Kaziród.


 

„MNIE NIE MOŻNA ZAMKNĄĆ UST”


 

W dyskusji poprzedzającej głosowanie nad uchwałą ws wyrażenia zgody na rozwiązanie stosunku pracy z radną Ewą Mićką, główna zainteresowana przedstawiła swoje oświadczenie. Przekazała w nim między innymi, że wielokrotnie wypowiadała się krytycznie na temat działań prezydenta, który może oczekiwał, że pracując w podległej mu spółce, radna nie będzie wyrażała głośno swoich opinii. Nadmieniła, że nie można jej zamknąć ust. Błędy zawodowe są wynikiem wykonywania bieżących obowiązków służbowych. Podobne zdarzały się w przeszłości, a ich waga nie jest adekwatna do zastosowanych konsekwencji - mówiła Ewa Mićka. Zarzuty kierowane pod jej adresem określiła jako „skandaliczne”. Zapewniała, że nigdy żadnym celowym działaniem nie naraziła spółki - w której pracowała ponad 12 lat - na straty. Ataki, z którymi ma do czynienia uważa natomiast za działania o podłożu politycznym.


 

- Ja się cały czas wsłuchuję w państwa glosy i to, co państwo mi sugerują, proponują zawsze biorę pod uwagę. Natomiast to, co pani powiedziała nie ma nic wspólnego z dzisiejszą sesją, dlatego może poproszę Bartosza Kobę z RPWiK, który przedstawi sytuację, jak to naprawdę wyglądało - odpowiedział prezydent Łukasz Konarski.


 

Obecny na sesji prokurent Bartosz Koba, reprezentujący spółkę, przeprosił za nieobecność prezesa Bogusława Piotrowskiego, która oczywiście była związana z pełnieniem obowiązków zawodowych. B. Koba mówił, że 8 listopada jeden z potencjalnych oferentów zawiadomił spółkę, że nie został dopuszczony do udziału w postępowaniu przetargowym. Na potwierdzenie dołączył całą korespondencję ze spółką oraz odpowiedzi. Potencjalny oferent zadał kilkanaście pytań, na które uzyskał od RPWiK odpowiedzi. Jak relacjonował dalej przedstawiciel RPWiK, mimo spełnienia przez oferenta wszystkich wymagań, nie został dopuszczony do przetargu. Ponadto - jak mówił B. Koba - Ewa Mićka miała przekazać oferentowi, by w sprawie tego postępowania przetargowego kontaktował się z osobą wskazaną w postępowaniu, która w tym czasie przebywała na urlopie. Kierując się tymi wskazaniami, kontaktował się z pracownikiem będącym na urlopie, w związku z powyższym nie mógł wziąć udziału w postępowaniu przetargowym.


 

W międzyczasie głos zabrała Ewa Mićka, która stwierdziła, że nie ma sensu czytać tego, co radni otrzymali w materiałach: - (...) Ja do tego mogę się od razu odnieść. Widzę, że pan waży słowa, bo wie pan, że możemy się spotkać w sądzie i pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie sobie tutaj powiedzieć. Ja może powiem krótko o tej sytuacji 8-ego: tak, zwrócił się do mnie jeden z oferentów, który zadał pytania do postępowania. Jeżeli ktoś zadaje pytania do postępowania, a mój mail służbowy nie jest nigdzie w postępowaniu ujawniony, więc ja zaczynam się zastanawiać skąd ktoś miał mojego maila. Postępowanie było przygotowane wcześniej przez jedną z pracownic, ja wiedziałam, że ona jest na urlopie. Ale jeżeli ktoś pisze na mojego maila służbowego, którego nie ma w postępowaniu, to ja się zastanawiam czy nie będę posądzona o jakieś konszachty z tym oferentem. W porozumieniu z dyrektorem technicznym uznaliśmy, że stosowne będzie poinformować go (oferenta - przyp. red.), by zadał te pytania osobie wskazanej do kontaktu w postępowaniu. Po czym poszliśmy z informatykiem do komputera osoby, która była na urlopie, mail został otwarty, uznaliśmy, że to są te same pytania i wówczas ja zgodnie z procedurą odpowiedziałam na te pytania. Co jeszcze ma mi pan do zarzucenia?


 

Mówiła również, że oferent nie wyrażał woli, by dopuścić go do postępowania. Gdyby E. Mićka miała wiedzę, że oferent chce dołączyć, to zostałby dołączony. Jak mówiła, skoro spółka miała wiedzę o błędach, nieprawidłowościach, to czemu nikt z nią nie porozmawiał i nic nie powiedział? Zapewniała również, że jej działanie nie było samowolne, tylko zgodne z procedurami. Spółka miała zarzucać radnej również to, że nie zamieściła aktualizacji ogłoszenia o postępowaniu oraz SIWZ o przedłużeniu. - Jak miałam to zrobić, skoro dokumenty zostały zniesione rano 14-ego do prezesa na sekretariat w porozumieniu z dyrektorem i prezes ich nie podpisał. Nie da się umieścić czegoś, co nie jest podpisane przez zarząd. Tak możemy rozmawiać 5 godzin, ja na wszystkie argumenty mam odpowiedź. Czy tutaj jest sąd? Ja nie chcę się tłumaczyć, bo nie mam z czego. Niczego złego nie zrobiłam. Polecono mi poleceniem służbowym realizować zadania, których nie robiłam od 2,5 roku. Gdy moich pracowników nie było, kazano mi zrobić przetarg i wrzucić go natychmiast, tego samego dnia na platformę. Czekano na błędy. Ja popełniłam błędy, ale waga tych błędów na pewno nie podlega pod artykuł 52 - mówiła radna Ewa Mićka.


 

RADNI OBURZENI SYTUACJĄ


 

Michał Myszkowski zwrócił uwagę na to, że prezes RPWiK powinien być na tej sesji, bo on złożył wnioski. Jak mówił, prezydent miał rok, by wyciągnąć wnioski i aby jego współpraca z radnymi była choć trochę dobra. - Myśli, że przez takie działania, przez zastraszanie, to będzie współpraca lepsza? Myślę, że się grubo myli i myślę, że współpraca będzie jeszcze gorsza - stwierdził radny Michał Myszkowski. Zwrócił się do radnych, by zastanowili się - to, co spotyka radną Ewę Mićkę, może w przyszłości spotkać innych, jeśli nie podniosą ręki zgodnie z wolą prezydenta.


 

Niezadowolenie zaistniałą sytuacją wyraził też Henryk Mól, który podkreślał, że jego zadaniem jest działanie na rzecz miasta, a nie bycie sędzią. Jego zdaniem głosowanie za uchwałą, gdy nie ma żadnego wyroku sądu jest pochopne. Co w sytuacji, gdy radni zgodzą się na zwolnienie dyscyplinarne radnej, a ona później wygra w sądzie ze swoim pracodawcą? Radny uznał, że bez dowodów na czyjąś winę, nie ma nad czym głosować.


 

Zastosowanie dyscyplinarnego zwolnienia jest zbyt daleko idącym posunięciem również w opinii radnej Elżbiety Kornobis-Wieczorek: - Mnie się to kojarzy z ogromnymi przewinieniami typu malwersacje, alkoholizm, opuszczenie stanowiska pracy. Zebraliśmy się i czuję się jak w sądzie kapturowym. Myślę, że to powinno być postępowanie wyjaśniające w zakładzie, a nie tu mamy wydać sąd.


 

Bartosza Koba z RPWiK tłumaczył, że zgodnie z opinią prawną zleconą przez prezesa wodociągów, zachowanie Ewy Mićki podlega pod zwolnienie dyscyplinarne. Nadmienił również, że spółka zamierza sporządzić zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.


 

Gdy wszyscy już zabrali głos, radni przegłosowali wniosek Dominika Janusa, by zamknąć dyskusję. Zbyszek Wojtaszczyk wnioskował, aby głosowanie nad uchwałą ws. zwolnienia radnej było tajne. Mecenas Wojciech Berendowicz wyjaśnił, że w tej sytuacji nie widzi przepisu, który pozwalałby na głosowanie tajne.


 

5 RADNYCH Z 21-OSOBOWEJ RADY ZDECYDOWAŁO


 

Za przyjęciem uchwały ws. wyrażenia zgody na zwolnienie radnej Mićki zagłosowało 5 radnych – Mariusz Borzęcki, Dominik Janus, Dariusz Kurek, Przemysław Trepka oraz Zbyszek Wojtaszczyk. Przeciw było 4 radnych – Elżbieta Kornobis-Wieczorek, Paweł Kaziród, Michał Myszkowski oraz Damian Świderski. Od głosu wstrzymali się Jerzy Radosz i Justyna Wesołowska, natomiast Ewa Mićka nie wzięła udziału w głosowaniu.


 

Podczas nadzwyczajnej sesji, która odbyła się w ubiegłą środę, 20 listopada, nieobecnych było 8 radnych. W posiedzeniu nie uczestniczyli: Beata Chawuła, Martyna Gajos, Mariusz Golenia, Witold Grim, Edyta Grzebieluch, Joanna Janik-Jaworska, Tomasz Pacia oraz Paulina Pietras.


 

Edyta Superson


 



Galeria zdjęć

Komentarze