Kurierzawiercianski.pl

REKLAMA

KOSMICZNY RACHUNEK ZA PRĄD – CZY DOSZŁO DO KRADZIEŻY?

Tomasz Urbański | 2018-06-07 12:20

(Zawiercie) Jakiś czas temu do naszej redakcji zgłosiła się mieszkanka Zawiercia, której problemem są wysokie rachunki za prąd. Jeden z nich wyniósł ponad 1000 złotych. Kobieta była przekonana, że w jej mieszkaniu nie mogło dojść do takiego zużycia energii elektrycznej. Co można – a przede wszystkim co należy – zrobić, gdy rachunek jest niepokojąco wysoki? Nie zapłacić go? Iść na policję, czy do administratora budynku?

 

Zawiercianka otrzymała od dostawcy prądu niecodzienny rachunek, opiewający na ponad 1000 złotych. Kobieta mieszka sama, w dodatku jak wyjaśniała, często wyjeżdża, np. na tydzień lub dwa tygodnie w ciągu jednego miesiąca. Po otrzymaniu tak wysokiego rachunku postanowiła go nie zapłacić. Zakładała, że naliczony rachunek musi być wynikiem kradzieży prądu, bo sprzęty w jej mieszkaniu nie byłyby w stanie „nabić” takiego zużycia. Sąsiadowi, którego podejrzewała o możliwe podpięcie do jej licznika wytoczyła proces cywilny. Jednak Sąd Rejonowy w Zawierciu oddalił powództwo ze względu na to, że kobieta nie przedstawiła w sądzie dowodów na kradzież prądu. Po kilku miesiącach nieuregulowania płatności Tauron odciął kobiecie prąd, a teraz kieruje sprawę do sądu.

 

KRADZIEŻ PRĄDU JEST ŚCIGANA Z URZĘDU

 

Z kłopotami mieszkanki związanymi z wysokimi rachunkami za prąd skierowaliśmy się do przedstawicieli Tauronu oraz Komendy Powiatowej Policji w Zawierciu. Co należy zrobić, gdy podejrzewamy, że wysoki rachunek może świadczyć o kradzieży? Jak tłumaczy nadkom. Andrzej Świeboda z Komendy Powiatowej Policji w Zawierciu, wszelkie wątpliwości co do zużycia prądu i naliczonego rachunku należy rozwiać, kontaktując się z zakładem energetycznym, który dostarcza nam energię. Podejrzenie kradzieży prądu można również zgłaszać, dzwoniąc na infolinię – specjalny telefon antykradzieżowy - 801-444-606. Prócz tego nasze podejrzenia można również przekazać policjantom z najbliższej jednostki.

 

- Policjanci po otrzymaniu informacji o kradzieży prądu, kontaktują się z pracownikami zakładu energetycznego i asystują podczas kontroli wskazanego obiektu. Policjanci nie posiadają specjalistycznych urządzeń oraz odpowiednich uprawnień do samodzielnej kontroli instalacji elektrycznych. Policjanci w czasie podejmowanych interwencji najczęściej sprawdzają wizualnie bezpieczniki i urządzenia pomiarowe, zwracając uwagę na wszelkie nielegalne podpięcia przewodów lub inne widoczne przeróbki. W przypadku jakichkolwiek podejrzeń proszą o pomoc wykwalifikowanych pracowników zakładu energetycznego – wyjaśnia Oficer Prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Zawierciu nadkom. Andrzej Świeboda.

 

Aby ustalić osobę, która dopuściła się kradzieży prądu, funkcjonariusze opierają się na opinii specjalistów, czyli pracowników zakładu, zajmującego się dystrybucją energii elektrycznej.
Jeżeli przeprowadzona na miejscu kontrola potwierdzi, że doszło do nielegalnego poboru prądu, to zostaje wszczęte dochodzenie z art. 278 § 5 kodeksu karnego (art. 278. § 1. Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5; § 5. Przepisy § 1, 3 i 4 stosuje się odpowiednio do kradzieży energii lub karty uprawniającej do podjęcia pieniędzy z automatu bankowego). Jak przekazał nam nadkom. Świeboda, kradzież prądu jest przestępstwem ściganym z urzędu, a za jego popełnienie może grozić nawet do 5 lat więzienia.

 

RACHUNEK NALEŻY ZAPŁACIĆ

 

Przedsiębiorstwo energetyczne, które dostarcza nam prąd i rachunki za jego zużycie – mówiąc w telegraficznym skrócie – nie zajmuje się bezpośrednio sprawami kradzieży prądu. Jak przekazał nam przedstawiciel firmy Tauron Dystrybucja, przedsiębiorstwo współpracuje z organami ścigania w takich przypadkach, jednak mieszkańcy, którzy obawiają się, że ktoś podpiął się pod ich licznik i kradnie energię, powinni zgłosić się do administratora budynku i policji.

 

Jeśli firma Tauron otrzyma informację o możliwej kradzieży prądu, to sprawdza każde takie zgłoszenie, dokonując kontroli. Tauron nie uprzedza o dacie ani sposobie kontroli. Przedsiębiorstwo zapytaliśmy też między innymi o to, co się dzieje, gdy przeprowadzona kontrola potwierdzi nielegalny pobór prądu.

 

- a) jeśli stwierdzamy nielegalny pobór energii elektrycznej na szkodę przedsiębiorstwa - wystawiamy notę obciążeniową za nielegalny pobór. Jeśli klient odmawia jej zapłaty - sprawa trafia do sądu; b) jeśli kradzież odbywa się na szkodę odbiorcy (relacja między osobami trzecimi), okradana osoba może dochodzić naprawienia szkody od sprawcy na zasadach ogólnych. Może również zgłosić sprawę jako przestępstwo na Policję - tłumaczy Rzecznik prasowy województw dolnośląskiego i śląskiego TAURON Dystrybucja S.A. Łukasz Zimnych.

 

NIE MA DOWODÓW NA KRADZIEŻ, CZYLI DO PRZESTĘPSTWA NIE DOSZŁO

 

Najistotniejsze jednak wydaje się to, że rachunek – niezależnie od jego wysokości oraz naszych ewentualnych podejrzeń – należy zapłacić. Jeśli rzeczywiście zaskakująco wysoki rachunek za prąd jest wynikiem tego, że ktoś podpiął się pod nasz licznik i kradnie nam prąd, to sprawę taką powinna wyjaśnić policja. Przedsiębiorstwo dostarczające energię po kilku miesiącach niepłacenia rachunków odetnie nam prąd, ponadto może walczyć o odzyskanie zaległości na drodze sądowej. I warto dodać, że będzie walczyć skutecznie, bo ma ku temu podstawy.

 

W przypadku mieszkanki, która się z nami kontaktowała sytuacja nie przedstawia się w tej chwili optymistycznie. Jak już wspomnieliśmy wyżej, rachunku postanowiła nie płacić, bo była pewna, że to nie ona zużyła tyle energii. Osobie, którą podejrzewała o kradzież prądu wytoczyła proces, ale ze względu na brak dowodów sąd oddalił powództwo. O ten konkretny przypadek zapytaliśmy również rzecznika prasowego KPP w Zawierciu nadkom. Andrzeja Świebodę, który poinformował, że przeprowadzona jeszcze w ubiegłym roku kontrola nie wykazała, aby w miejscu zamieszkania kobiety miała miejsce kradzież prądu.

 

Co teraz? Kobieta ma duże zaległości względem Tauronu, który już kieruje sprawę do sądu. A wszystko wskazuje na to, że nie ma niezbitych dowodów na to, że rok temu ktoś podpiął się do licznika kobiety. Od kilku miesięcy kobieta nie ma prądu, nie ma już również licznika. Jeśli do tej pory policja i przedstawiciele zakładu energetycznego nie znaleźli dowodów na nielegalny pobór energii, to w tej chwili tym bardziej ich nie znajdą. Trudne – a nawet niemożliwe – jest wykazanie teraz, gdy nie mamy już ani prądu, ani licznika, że rok temu ktoś kradł nam energię.

Warto jednak wiedzieć, co powinniśmy robić – a czego uniknąć – gdy jesteśmy pewni, że wysoki rachunek za prąd może być „sprawką” osoby trzeciej. Może nas to uchronić przed jeszcze większymi problemami. (es)



Galeria zdjęć

Komentarze