Kurierzawiercianski.pl

KRÓTKI POSTÓJ PRZY TOWAROWEJ MOŻE KOSZTOWAĆ NAWET 45 ZŁOTYCH

Tomasz Urbański | 2017-11-28 12:22

(Zawiercie) Chcąc zaparkować samochód przy zawierciańskim dworcu PKP warto najpierw dokładnie rozejrzeć się dookoła, by sprawdzić, czy za wybrane przez nas miejsce parkingowe nie będziemy musieli zapłacić. Z sygnałów, jakie docierają do nas od Czytelników wynika, że niejeden kierowca został niemile zaskoczony, gdy za wycieraczką swojego samochodu zaparkowanego przy ulicy Towarowej znalazł bilecik z wezwaniem do zapłaty 45 złotych. Niektórzy zostawili auto na kilkadziesiąt minut, inni na kilka godzin. Nie ma to jednak większego znaczenia – za postój należy zapłacić wartość miesięcznego abonamentu. Problem w tym, że oznakowanie parkingu łatwo przeoczyć, co dodatkowo bulwersuje kierowców.

 

Wyjście z dworca PKP w Zawierciu od strony ulicy Towarowej – cicha, spokojna ulica, ruch uliczny dużo mniejszy niż od strony budynku dworca, czyli ulicy 3 Maja. Przestrzeni nie brakuje, z reguły znajdzie się wolne miejsce do zaparkowania samochodu. Spokojnie zostawiamy auto przy ogrodzeniu biegnącym wzdłuż torów i przesiadamy się do pociągu. I tutaj zaczynają się schody – gdy wrócimy po samochód, za wycieraczką znajdziemy bilecik do zapłaty. Ile? Równowartość miesięcznego abonamentu, czyli 45 złotych. O tym, że przy ul. Towarowej jest płatny parking informuje regulamin powieszony na ogrodzeniu oraz oznakowanie pionowe, które ustawione jest tyłem do przejścia podziemnego i skrzyżowania ulicy Towarowej z ul. Brata Alberta – wjeżdżając na parking możemy nie zwrócić uwagi na stojący „tyłem” do wjeżdżających znak. Regulamin powieszony na płocie znajduje się w gruncie rzeczy na wprost wzroku kierowców pierwszych miejsc parkingowych, jednak jak niektórzy przyznają – nie zwracają uwagi na to, co jest powieszone na płocie, przyjmując, że może to być reklama.

 

Jak się okazuje brak spostrzegawczości może dużo kosztować. Przekonała się o tym mieszkanka Parkoszowic, która opowiedziała nam jak zdziwiona była, gdy za wycieraczką swojego samochodu znalazła karteczkę, a na niej ponad 40 zł do zapłaty za krótki postój. Jak wyjaśniała kobieta, udało jej się porozumieć z firmą, która administruje płatny parking, dzięki czemu miała do zapłaty połowę wskazanej kwoty, czyli 22,50 zł. – Jadąc z jednej strony widać oznakowanie, z drugiej pozostaje niewidoczne. Sądzę, że to niewystarczające oznakowanie. Za kilka godzin postoju zapłaciłam 22,50 zł, choć początkowo miało to być 45 zł – to abonament za miesiąc. To wyciąganie pieniędzy od ludzi – oceniła kobieta. Okazuje się, że nie jest to przypadek jednostkowy. Podobne zdarzenie opisywaliśmy na początku tego roku w artykule pt. „Udało nam się pomóc, nie zawiodła także wyrozumiałość firmy parkingowej”, w którym opisywaliśmy historię 80-letniego pana Eugeniusza, który za dwudniowy postój na płatnym parkingu przy zawierciańskim dworcu miał początkowo zapłacić ponad 200 złotych.

 

Dużym błędem może okazać się wyrzucanie karteczek, które kierowcy znajdują za wycieraczkami swoich samochodów. Zawsze warto najpierw zerknąć na treść, może się bowiem okazać, że nie jest to kolejna reklama, ale wezwanie do zapłaty za postój. Omyłkowe wyrzucenie do kosza kartki zza wycieraczki może przysporzyć nam dodatkowych kosztów. W regulaminie parkingu czytamy m.in.: - 9. Brak tych dowodów (opłaty za postój – przyp. red.) oraz nieprzestrzeganie niniejszego regulaminu będzie podstawą do naliczenia kary umownej w wysokości 100 zł. 10. W przypadku nieuiszczenia należnych opłat w terminie 14 dni zostaną dodatkowo naliczone koszty związane z windykacją. W ten sposób zamiast 45 złotych możemy po kilku tygodniach otrzymać pisemne wezwanie do zapłaty, tym razem dużo wyższej kwoty.

 

Ponadto regulamin zakłada, że jeśli nie wykupiliśmy karty parkingowej, a za wycieraczką nie znaleźliśmy karteczki z wezwaniem do zapłaty, to powinniśmy „niezwłocznie skontaktować się z administratorem w celu uzyskania informacji o wysokości i sposobie należnej zapłaty”. Administratorem parkingu jest myszkowska firma Topaz, która teren dzierżawi od PKP. Kartę parkingową można nabyć w biurze obsługi parkingu, które mieści się w budynku dworca PKP, a czynne jest codziennie w godzinach 6.00-18.00. Co ważne – postój przy ul. Towarowej jest płatny całą dobę.

 

Jak widać kierowcy powinni zachować czujność i zwracać szczególną uwagę na wszelkie tablice, znaki, a nawet to, co wisi na płocie nieopodal parkingu. Może się bowiem okazać, że nie jest to „jakaś reklama”, ale informacja o płatnym postoju. Mimo oznakowania i informacji przy ul. Towarowej, nie brakuje kierowców, którzy zostawiając swój samochód przy dworcu nie mają świadomości, że przyjdzie im za to zapłacić. Temat parkowania w Zawierciu – zarówno pod kątem wciąż niewystarczającej liczby miejsc, jak również pod kątem płatnych parkingów – to „temat rzeka”, który wielokrotnie poruszaliśmy na łamach naszego tygodnika i bez wątpienia niebawem do niego powrócimy.

 

Edyta Superson

 

Nasz komentarz:

 

Dlaczego Zawiercie nie uczy się na błędach?

 

Zawiercie ma niewielką strefę płatnego parkowania, ale spory z nią problem. Pobieranie opłat przez prywatną firmę nie sprawdziło się nigdzie. Można pokazać przykład Katowic, gdzie funkcjonowali parkingowi (miejscy, nie z firmy zewnętrznej) a miasto i tak zmieniło system na parkomaty. Kto z Zawiercia bywał czasem w Myszkowie, jakieś 9 lat temu, mógł paść ofiarą nachalnych parkingowych, którzy zapisywali numery, nawet jak ktoś tylko przystanął (nie parkował). Kłótnie były na okrągło. Krytykowałem to rozwiązanie na łamach Gazety Myszkowskiej. W końcu Myszków wprowadził proste karty parkingowe, a kontroler sprawdza tylko, czy karta jest za szybą. I ma obowiązek zrobić zdjęcia w przedziale kwadransa, bo przecież kierowca mógł zaparkować i dopiero pójść kupić kartę. W wielu miastach Polski uzupełniająco działa bardzo wygodny sposób opłaty z aplikacji w komórce. Choćby w Częstochowie (automaty też stoją). Dla mnie rozwiązanie idealne. Miasto Zawiercie woli tolerować niewystarczające oznakowanie płatnych stref i znosić ciągle skargi mieszkańców i przyjezdnych, niż rozwiązać problem.

 

Jarosław Mazanek



Galeria zdjęć

Komentarze