Kurierzawiercianski.pl

REKLAMA

MR. NIE

Tomasz Urbański | 2018-01-29 12:20

(Myszków) Ponad 20 osób przyszło we wtorek 16 stycznia na spotkanie z burmistrzem Włodzimierzem Żakiem, chcąc namówić go do utworzenia publicznego żłobka w Myszkowie lub większego wsparcia dla niepublicznego żłobka „Bawiland”. Ta placówka, korzystając ze środków unijnych w ub. roku była w stanie obniżyć koszty pobytu dzieci do 250 złotych na miesiąc. Po wygaśnięciu unijnej pomocy od 1.01.2018 roku rodzice maluchów ponownie muszą płacić 650 złotych miesięcznie. Dla niektórych to wydatek nie o udźwignięcia. Miasto Myszków pod rządami Żaka dotuje pobyt maluchów w żłobku najniższą na śląsku kwotą 160 złotych dopłaty do dziecka, przy średniej wojewódzkiej powyżej 700 złotych.

 

Myszków nie ma ani jednego miejsca we własnym żłobku. 40 miejsc w prywatnym „Bawilandzie” to „kropla w morzu potrzeb”. Właścicielki tego żłobka szacują, że gdyby wsparcie miasta dla rodziców najmłodszych dzieci było wyższe, bez problemu w żłobkach znalazłoby się co najmniej 150 maluchów. Dzisiaj skąpe miasto Myszków na dotację do żłobka wydaje 76 tysięcy złotych rocznie. Utrzymanie przedszkoli to ok. 7 milionów złotych. Burmistrz Włodzimierz Żak ma na to proste wytłumaczenie: „żłobki nie są zabronione, ale nie są też obowiązkowe” (cytat dosłowny).

 

Rodzicom dzieci od 0-2,5 roku Włodzimierz Żak nie miał nic do zaoferowania. W przygotowanej prezentacji wskazał tylko, co miasto już robi dla maluchów, ale tych w przedszkolach. Wg. danych z prezentacji: wg. stanu z lipca 2017 roku Myszków miał 885 miejsc w przedszkolach i kolejne 75 od września w przy Szkole nr 5. Kolejne miejsca mają powstać po rozbudowie Przedszkola nr 2 (na Mijaczowie). Ilość miejsc  w żłobkach gminnych: 0.

 

Matka 3 dzieci: - Mam dzieci w wieku 16,9 i 2 lata. Otrzymanie miejsca w przedszkolu dla 2,5 rocznego dziecka  jest nierealne. W szkole co chwilę składki, a to na ksero, a to inne rzeczy. Jak się ma 1500 złotych na miesiąc, to 650 złotych na żłobek jest kwotą nie do udźwignięcia. Efekt będzie taki, że trzeba się będzie z pracy zwolnić.

 

Rodzice porównali Myszków do Żarek Letniska, gdzie od kilku lat gmina Poraj prowadzi żłobek na około 30 miejsc. Kolejny, mniejsza od Myszkowa gmina Poraj utworzyła rok temu, przy przedszkolu w Poraju. Burmistrz Żak na takie porównanie (Myszkowa do Poraja) odniósł się tylko do sprawy zadłużenia gminy Poraj, która „realizuje program naprawczy, co grozi obniżeniem pensji, wyłączeniem oświetlenia”.

 

ŻAK BOI SIĘ „PRECEDENSU”

 

Często burmistrz Włodzimierz Żak odwoływał się do oczywistej sprawy, że „musimy dbać o budżet jako całość”, że  są różnie ważne potrzeby i „jak zrobimy precedens i wam (czytaj: rodzicom maluchów) damy… Musimy spełniać to, co obligatoryjne”. Na czym miałby więc polegać „precedens”?  Myszków pod rządami Żaka jawi się jako skąpiec, który na dzieci nie daje. Żak technokrata patrzy na słupki i wychodzi mu, że przedszkola są obowiązkowe, więc miasto je utrzymuje. Żłobki nieobowiązkowe, więc NIE. Policzyliśmy jakie byłyby wydatki miasta na 100 miejsc w żłobkach przy dotacji 500 zł miesięcznie do dziecka: 600.000 zł. Tyle co 2 telebimy… Skąd to porównanie? Wyjaśniamy poniżej:

 

Burmistrz Żak ciągle powoływał się na konsultacje społeczne, więc jedna z mam nie wytrzymała: - A jakie było zapotrzebowanie społeczne na telebim na Placu Dworcowym? Tu burmistrz słabo się tłumaczył, że wcześniej miasto wydawało nawet 40.000 złotych za wynajem ekranu na mistrzostwa. Ekran ma być wykorzystywany na innych imprezach. Jaka korzyść dla miasta z telebimu, który (przypomnijmy) stanął najpierw bliżej torów jako samowola budowlana? Zakup, budowa już kosztowały miasto około 250.000 zł. Miesięczne utrzymanie telebimu tej wielkości (dane od firm sprzedających urządzenia) to ok. 1500-2000 złotych. A po kilku latach urządzenie i tak się zużyje. Czytelnicy pamiętają pewnie mniejszy telebim nad wejściem do Urzędu Miasta? Długo tam nie wisiał, a już został zdemontowany.

 

Inny z rodziców też nie wytrzymał i zapytał: - W 2014 roku miasto wybudowało kostkę na ul. 3 Maja. W ub. roku to rozbierano, układano nową. Ile to kosztowało? Burmistrz nie odpowiedział, więc przypomnimy: 160.000 złotych. Nie licząc kosztów legalizacji samowoli budowlanej, gdyż urzędnicy „zapomnieli” zgłosić remont chodnika do Starostwa Powiatowego. W artykule „Wszystkie drogi nielegalne?” (GM 1/18) powołując się na byłego pracownika burmistrza, inżyniera od robót drogowych, przytoczyliśmy listę prawie 60 robót drogowych w mieście, które są lub mogą okazać się samowolą budowlaną. Koszty ich legalizacji to kolejne setki tysięcy złotych. Łatwo byłoby więc w każdym roku rządów burmistrza Żaka wskazać dziwne lub nieprzemyślane wydatki rządu kilkuset tysięcy złotych.

 

DLACZEGO MR. „NO”

 

Włodzimierz Żak czyli „Pan NIE” (ładnie to brzmi po angielsku: „Mr. NO”): nie dam, nie da się, muszę dbać o budżet, zrobię ankietę, a jak krytykujecie, że ankieta zmanipulowana, zrobię nową. Ile by Żak nie zrobił ankiet, ciągle będzie Wam, młodzi rodzice przypominał, że dla gminy żłobki „nie są obowiązkowe”. Problem ze znalezieniem środków w mieście na dotację do żłobków w kwocie 600.000 (dla setki) czy nawet 150 maluchów (900.000 zł) nie polega na tym, że tych pieniędzy nie ma, tylko na tym, że mamy antyspołeczne zarządzanie miastem. To po prostu nie jest miasto dla rodziców małych dzieci. Żak lubi chwalić się tym, że na Gruchli inwestorzy kupili grunty. Inwestorzy będą później bez skutku szukać pracowników. Ale  ich nie znajdą, przynajmniej wśród młodych rodziców. Ci będą siedzieć z dzieckiem w domu, choć bez pracy. Z braku żłobka.

 

Żak nie rozumie, że miasto przyjazne dla mieszkańców nie jest tylko sumą zbudowanych chodników (dobrze byłoby, żeby wybudowanych legalnie), dróg i kanalizacji. To wszystko bardzo potrzebne. Młodzi rodzice mają problem z brakiem żłobka nie od dzisiaj. Problem został po raz pierwszy ostro pokazany już w 2013 roku, gdy „Bawiland” wystąpił o dotację dla dzieci, chcąc zwiększyć dostępność tej formy opieki. Żak odmówił. Uchwała o dofinansowaniu pobytu w żłobku została przyjęta przez radnych dopiero w 2016 roku we wrześniu. Miasto Myszków dofinansowuje pobyt dzieci w żłobku (ledwie 40 dzieci) przez półtora roku. Więcej miejsc ma w żłobkach mała gmina Poraj. Trafiają tam też (do Żarek Letniska) dzieci z Myszkowa, które Poraj przyjmuje, mimo swoich problemów z zadłużeniem. Żak chwali się niższym zadłużeniem, ale pomija, że Myszków w rankingach rozwojowych szoruje dna w porównaniu do miast tej wielkości. To ja już wolę moje zadłużone Żarki Letnisko w gminie Poraj. Żak - warto przypomnieć – też tam mieszkał do czasu rozwodu. Ale dom ma dalej.

 

Rodzice zabiegający o wzrost dotacji na dziecko ze 150 złotych do poziomu przyzwoitego (kwota nie pada) założyli nawet na FB profil: „dotacja na żłobek w Myszkowie”.  Wysłali też do burmistrza petycję, podpisaną podobno przez 550 osób. Piszę „podobno”, gdyż jak mówi radny Adam Zaczkowski, na jednej z komisji radnym przedstawiono treść petycji, ale informując, że to anonim. Że za tym „anonimem” jest kilkaset podpisów ktoś zapomniał radnym powiedzieć…

 

Dzieci,  których rodziców nie było stać na żłobek w 2014 roku, gdy miasto zarządzane przez W. Żaka odmówiło im wsparcia mają już dzisiaj jakieś 6-7 lat.

 

NA KONIEC TROCHĘ HISTORII…

 

2 lipca 2013 roku Burmistrz Włodzimierz Żak odpisał jednej z matek jak widzi możliwość utworzenia żłobka w Myszkowie. Napisał, że… nie widzi. Proszę zwrócić uwagę na argumenty i retorykę. Ta sama, co w 2018 roku. Można powiedzieć „zdarta płyta gra”. Cytujemy fragmenty wspomnianej odpowiedzi: „informuję, że utworzenie takiej placówki w mieście wymaga wielu działań (…) Koszt budowy nowego żłobka to kwota ok. 2 milionów złotych, natomiast utrzymanie jednego dziecka w takiej placówce to ok. 1000 złotych miesięcznie. (…) Po przeanalizowaniu załączonej listy osób wnioskujących o utworzenie żłobka wynika, że chodzi o opiekę nad ok. 24 dziećmi. (…) Informuję, że temat pomocy dzieciom wychowującym małe dzieci nie został zamknięty. Ponownie zamierzamy przeprowadzić ankietę. (…) Program „Maluch 2013” był adresowany do samorządów, w których istnieje potrzeba rozwoju instytucji  opieki nad małymi dziećmi, ze względu na niezaspokojone potrzeby społeczności. Biorąc pod uwagę ofertę Klubu Dziecięcego „Bawiland”  oraz wyniki ankiety, Gmina Myszków nie mogła uznać inaczej, jak nie przystąpić do programu”.

 

Minęło 4,5 roku i nic się nie zmieniło.

 

Jarosław Mazanek

 



Galeria zdjęć

Komentarze