Kurierzawiercianski.pl

REKLAMA

MYSZKÓW ZAPOMNIAŁ O WODOCIĄGU DLA 14 FIRM. CZĘŚĆ Z NICH TEJ SUSZY MOŻE NIE PRZETRWAĆ

Tomasz Urbański | 2019-06-07 12:20

(Myszków) Od pierwszego lipca aż 14 firm na Pohulance, w tym Przychodnia SP ZOZ, Powiatowy Urząd Pracy i Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie może nie mieć wody. Wszystkie te podmioty są zasilane w wodę i odbiór ścieków z dawnej sieci zakładowej nieistniejącego od lat Mystalu. Można powiedzieć „spadkobiercą” Mystalu jest prowadząca działalność odlewniczą firma Cema-Mystal Sp. z o.o., która choć zajmuje około 7 hektarów starego Mystalu, dostarcza wodę i odbiera ścieki do kilkunastu odbiorców, w tym przychodni. Dawny Mystal działał na obszarze 37 hektarów. To obrazuje jaki na tym obszarze gospodarczym panuje, mówiąc wprost, bałagan w infrastrukturze. Od kilku lat Cema-Mystal przygotowywała się do uporządkowania swojej części wodnego interesu, w roku 2014 spółka poinformowała burmistrza, że w przeciągu kilku lat firma zrezygnuje z dostarczania wody i odbioru ścieków z całego obszaru dawnego Mystalu. W marciu 2019, 14 odbiorców otrzymało wypowiedzenia umów. Dla zdecydowanej większości, jeśli nie dla wszystkich, było to wielkie zaskoczenie. Co od 4 lat zrobił burmistrz Włodzimierz Żak, żeby zabezpieczyć w wodę przychodnię i kilkanaście firm? W wielkim skrócie można powiedzieć jednym słowem: NIC.


 

Jak tłumaczy dla Gazety Myszkowskiej przedstawiciel spółki Cema-Mystal dyrektor ds. Administracji Majątkowej Robert Kołodziej, firma odziedziczyła całą sieć wodociągową i kanalizacyjną dawnego Mystalu, choć dzisiaj Cema zajmuje 7 ha, a Mystal w czasach PRL to 37 ha. Już w 2014 roku firma powiadomiła burmistrza Myszkowa, że w dłuższej perspektywie zamierza się wycofać z utrzymywania starej sieci, miastu proponowano też przejęcie tej infrastruktury za przysłowiową złotówkę. Wtedy, jak twierdzą przedstawiciele firmy, miasto nie było zainteresowane przejęciem starej sieci, ale burmistrz miał zapowiedzieć, że wybuduje nowy wodociąg. Nie wybudował. Na początku marca wszyscy odbiorcy, którym Cema dostarczała wodę i odbierała ścieki otrzymali wypowiedzenia umów. Firma zamierza odciąć stary wodociąg z końcem czerwca.


 

Jak tłumaczy nam dyr. Kołodziej z Cemy, firma przed długie lata ponosiła straty związane z zaopatrzeniem innych podmiotów w wodę. Za odprowadzenie ścieków spółka płaci wg wskazań swojego licznika głównego, czyli za średnio 2000 m3 miesięcznie. Na własne potrzeby Cema zużywa do 1000 m3, a sprzedaje ok. 350 m3 wody miesięcznie do 14 odbiorców. Jak łatwo wyliczyć, ok. 700 m3 wody gdzieś ginie w nieszczelnościach starej instalacji, która nawet nie wiadomo którędy przebiega po całym dawnym Mystalu. A gminny Zakład Wodociągów i Kanalizacji w Myszkowie liczy firmie ścieki za całość, wg licznika głównego. Łatwo policzyć, że uciekające 700 m3 ścieków kosztuje spółkę ok. 60.000 zł rocznie. Firma działając racjonalnie, wybudowała od podstaw nową sieć wodociągową tylko na własne potrzeby, wykonała nowe przyłącze kanalizacyjne. Gdy inwestycja była prawie gotowa, powiadomiła odbiorców, że zaprzestaje z końcem czerwca dostarczania wody. Bo to zakład odlewniczy przede wszystkim, a nie firma wodociągowa. Od zaopatrzenia mieszkańców i firm w wodę jest Gmina Myszków i realizujący politykę miasta ZWIK, nie zakład hutniczy.


 

Czy firmy, starostwo powiatowe administrujące budynkiem przychodni, PUP wiedziały, że czeka je problem z zaopatrzeniem w wodę? Czy burmistrz lub ZWiK powiadomił zainteresowanych, że muszą pomyśleć o nowym źródle zaopatrzenia w wodę?


 

Dariusz Lasecki, były starosta Powiatu Myszkowskiego: - W czasie całej kadencji, czyli od jesieni 2014 roku, gdy byłem starostą Starostwo Powiatowe w Myszkowie nie było z Urzędu Miasta Myszkowa, żadnej informacji, że jako właściciel obiektu gdzie jest przychodnia, PUP i PCPR możemy mieć z tym problem. Gdybym wiedział, podjęlibyśmy już wtedy działania, żeby problem rozwiązać.


 

Administratorem całego budynku, którego właścicielem jest Powiat Myszkowski jest dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy Marek Węgrzynowicz: - O tym, że budynek nie będzie miał od lipca zaopatrzenia w wodę od firmy Cema dowiedziałem się w marcu z pisma będącego wypowiedzeniem umowy. Przez całe 4 lata nikt z urzędu miasta, czy wodociągów nie kontaktował się z nami w tej sprawie. To dla nas całkowite zaskoczenie.


 

W ten sam sposób wypowiadają się przedstawiciele 14 firm, z niektórymi z nich udało nam się porozmawiać. Odpowiedź jest zawsze ta sama: nie mieliśmy wiedzy o problemie. Ani miasto, ani ZWiK z nami o tym nie rozmawiał, dowiedzieliśmy się w marcu z wypowiedzeń umowy na dostarczanie wody i odbiór ścieków. Choć teren dawnej huty to przemysłowe centrum miasta, wielu przedsiębiorców rozważa wiercenie własnych studni. Co jednak zrobić ze ściekami? Zapewne przez dłuższy czas będą one płynąć jak dotychczas, starą kanalizacją. Przynajmniej do czasu jakiejś większej awarii, zawalenia się kanału.


 

Jednak problem, który zagrażać może wręcz istnieniu niektórych firm dotyczy ochrony przeciwpożarowej. Bez budowy zbiornika retencyjnego, zgromadzenia zapasów wody, własna studnia i pompa wystarczą do celów sanitarnych. Ale na pewno nie do zabezpieczenia przeciwpożarowego. A na tym terenie nie brakuje zakładów, które muszą spełniać podwyższone wymogi w zakresie bezpieczeństwa pożarowego. Te zakłady po 1 lipca mogą stanąć przed decyzją o zlikwidowaniu lub przynajmniej zawieszeniu działalności.


 

16 kwietnia do burmistrza Włodzimierza Żaka wysłaliśmy pytania. Z odpowiedzą burmistrz zwlekał aż do 6 maja. Pytamy dlaczego burmistrz Myszkowa nie poinformował 4 lata temu firm i Starostwa Powiatowego o problemie, związanym z koniecznością budowy nowego wodociągu i przyłączy? Jak gmina Myszków, która zgodnie z Ustawą o zaopatrzeniu w wodę jest zobowiązana do zapewnienia dostaw wody, zamierza rozwiązać ten problem, gdy do odłączenia starego wodociągu pozostało 1,5 miesiąca?


 

Odpowiedź burmistrza Myszkowa jest następująca: „Nie jest prawdą, że cztery lata temu Burmistrz nie poinformował firm i starostwa. W 2015r. to właśnie z inicjatywy Burmistrza Miasta Włodzimierza Żaka odbyło się spotkanie Myszkowskiej Rady Biznesu oraz zainteresowanych przedsiębiorców. Tematem spotkania był problem wody i ścieków na terenie byłej huty. Wtedy to, na polecenie burmistrza Żaka, ZWiK opracował koncepcję gospodarki wodno-ściekowej na terenie dawnej huty Mystal. Tak więc nie można mówić, że miasto nie pochyliło się nad problemem. W międzyczasie odbywały się spotkania, ostatnie z nich odbyło się 3 kwietnia. Prezes ZWiK przedstawił plany inwestycyjne na ten rok. Ze względów finansowych, budowę wodociągu w ul. Partyzantów uzależnił od planowanego przetargu w ul. M. Reja. Niższa kwota oferenta dot. tego zadania pozwoliła na uruchomienie procedur związanych z kolejną inwestycją. ZWiK ogłosił przetarg na budowę wodociągu w ul. Partyzantów. Termin składania ofert mija 7 maja, a do końca lipca (w przypadku pozytywnego rozstrzygnięcia przetargu) planuje zakończyć realizację zadania. Tym samym PUP będzie miał wodę oraz firmy znajdujące się w okolicy PUP-u będą miały możliwość podłączenia. Na kwietniowym spotkaniu część firm wykazała inicjatywę partycypacji na pozostałym odcinku kompleksowego zasilania terenu byłej huty w wodę. Daje to możliwość szybkiego i skutecznego rozwiązania problemu. Na polecenie Burmistrza Miasta ZWiK zobowiązał się rozwiązać problem odbioru ścieków.”


 

Zweryfikujmy prawdziwość tłumaczeń burmistrza. Spotkania Myszkowskiej Rady Biznesu, czegoś w rodzaju klubu dyskusyjnego, bez żadnych kompetencji, nie są protokołowane, nie można więc zweryfikować na dokumentach tego, co mówi burmistrz Żak, że „z jego inicjatywy” dyskutowano problem. Jednym z członków tego grona, na początku nawet przewodniczącym, jest Ireneusz Zygier, podstarszy Cechu Rzemiosł Małej i Średniej Przedsiębiorczości. Też jestem członkiem Cechu, więc podczas niedawnego Walnego Zebrania Członków zapytałem, czy faktycznie Rada Biznesu omawiała problem i z czyjej inicjatywy?


 

Ireneusz Zygier: -Sprawa była faktycznie omawiana, ale nie z inicjatywy burmistrza, tylko osobiście z mojej. Kilka razy na ten temat dyskutowaliśmy, naciskaliśmy na burmistrza na rozwiązanie problemu. Wtedy pojawiło się zobowiązanie, że zakład wodociągów przygotuje projekt budowy wodociągu w ul. Partyzantów.


 

Projekt rzeczywiście powstał, ZWIK wykonał potrzebną dokumentację, ale tylko dla odcinka nieco ponad 400 metrów, tak, aby nowy wodociąg dotarł do budynku przychodni. Nawet ten projekt nie został zrealizowany. Trafił na półkę, skąd go odkurzono po 1 marca, gdy do firm trafiły wypowiedzenia umów na dostarczanie wody i odbiór ścieków z firmy Cema. Naprędce gminnej spółce ZwiK ogłoszono przetarg na budowę tego odcinka wodociągu.


 

Gminna spółka wodociągowa ZWiK sp. z o. o. zamierzała rozwiązać choćby część problemu, budując 423 metry wodociągu w ulicy Partyzantów tak, aby nowy wodociąg doszedł do budynku Przychodni SP ZOZ. Mieści się w niej też PUP i PCPR. Ale na ogłoszony w kwietniu przetarg nie wpłynęła żadna oferta. 8 maja spółka unieważniła przetarg. Wodociągu -na razie- nie będzie.


 

Prezes ZWIK Ryszard Woszczyk w środę 28 maja tak komentował zaistniałą sytuację: - Na przetarg nie wpłynęła żadna oferta, jak wiem, ze względu na krótki termin na wykonanie inwestycji. W tej sytuacji prowadzimy rozmowy z firmą, której chcemy zlecić wykonanie wodociągu w technologii przewiertu sterowanego, płacąc jej tylko za usługę. Materiały do budowy wodociągu kupi nasza spółka, złożymy je na zlewni, którą mamy w pobliżu, przy ul. Partyzantów. Spotykam się dzisiaj z firmą, jutro będę mógł podać informację, czy ten wodociąg dla nas zrobią. Boga proszę o to, żebyśmy się w tej sprawie dogadali. Zależy nam bowiem na tym, aby przyłączyć do wodociągu Przychodnię i PUP.


 

Jak informuje nas prezes Woszczyk firma szacowała koszt budowy 423 mb wodociągu na ok. 200.000 zł, jeżeli powstanie w technologii przewiertu sterowanego, a co najmniej 2x tyle metodą tradycyjną, z wykopem, odtwarzaniem jezdni. Ponieważ terminy gonią, a spółka i Miasto Myszków jest w pewnym sensie „pod ścianą”, można się spodziewać, że tanio to zrobione nie będzie.


 

Pytaliśmy radnych poprzedniej jak i obecnej kadencji Rady Miasta Myszkowa, czy byli przez burmistrza informowani o problemie zaopatrzenia w wodę dla strefy przemysłowej na Mystalu. Nie byli. Przewodniczącym Rady Miasta Myszkowa od 5 lat jest Jerzy Woszczyk, prywatnie brat prezesa ZWiK Ryszarda Woszczyka. Przewodniczący Rady Jerzy Woszczyk podkreśla, że burmistrz nigdy nie zwrócił się do Rady Miasta Myszkowa z wnioskiem np. o środki na budowę wodociągu w ul. Partyzantów, tak, aby utrzymać dostawy dla firm i przygodni, PCPR i PUP: -Od czasu jak jestem przewodniczącym rady, czyli całą poprzednią kadencję, ten problem nigdy nie został radnym przedstawiony przez burmistrza.


 

Firmy, których problem dotyczy płacą co rok do kasy miasta dziesiątki, może nawet setki tysięcy podatków od nieruchomości. Razem z PIT, CIT i VAT to kolejne setki tysięcy, nie mówiąc już o ilości pracowników. ZWiK za odbiór ścieków i dostarczanie wody do nich, szacując wg cen bieżących otrzymywałby dodatkowe przychody w kwocie ok. 60.000 zł. Przez prawie 5 lat rządzący miastem burmistrz nie zrobił w tej sprawie nic. Fakt, że powstała dokumentacja na część wodociągu w ulicy Partyzantów tylko potwierdza, że problem jest decydentom dobrze znany. Ale 4 lata zwyczajnie „przespali”.


 

Jarosław Mazanek


 



Galeria zdjęć

Komentarze