Kurierzawiercianski.pl

PARKING PRZY TOWAROWEJ TO STREFA PŁATNEGO PARKOWANIA

Tomasz Urbański | 2017-12-11 12:20

(Zawiercie) W ubiegłym tygodniu na łamach naszego tygodnika opublikowaliśmy list, który do redaktora naczelnego Kuriera przesłała Jolanta Burska z firmy Topaz, która jest administratorem strefy płatnego parkowania przy ul. Towarowej. J. Burska w swoim liście odniosła się do naszego artykułu „Krótki postój przy Towarowej może kosztować nawet 45 złotych” (nr 46 KZ z 17 listopada), chcąc przekazać dodatkowe wyjaśnienia. Do tematu wracamy, bo wiadomość od Jolanty Burskiej nasunęła nam kilka pytań, a ponadto otrzymaliśmy kolejną informację od Czytelniczki. Mieszkanka Zawiercia, która się do nas zwróciła była - delikatnie mówiąc - zdziwiona tym, że na ul. Towarowej jest płatny parking. Za wycieraczką - oczywiście zgodnie z regulaminem parkingu - znalazła wezwanie do zapłaty 45 złotych za 20-minutowy postój. Zwróciliśmy się z tym do J. Burskiej, która uznała, że „»interwencja« w redakcji nie była konieczna, a na pewno przedwczesna”. Naszym zdaniem warto ponownie zwrócić uwagę mieszkańców na płatny parking przy Towarowej, bo jak widać wciąż są osoby, które nie widzą informacji o opłacie za postój.

 

Mieszkańcy komentujący płatny postój przy Towarowej zwracają niekiedy w swych wypowiedziach uwagę na władze miasta sugerując, że skoro parking umiejscowiony jest w centrum Zawiercia, to urzędnicy powinni jakiś wpływ na tę sytuację mieć. Wniosek, który wydaje się być logiczny nie jest jednak słuszny, bowiem teren, na którym znajduje się strefa płatnego postoju przy dworcu kolejowym (nie tylko od strony ul. Towarowej, ale też od ul. 3 Maja) jest terenem należącym do PKP, nie do gminy. Topaz (administrator parkingu) dzierżawi teren od PKP, nie od miasta. Zwróciliśmy się do Urzędu Miejskiego w Zawierciu z pytaniem, czy gmina nie brała nigdy pod uwagę tego, by wydzierżawić teren, który obecnie dzierżawi firma z Myszkowa – wówczas miasto mogłoby zorganizować strefę płatnego postoju, może z bardziej elastycznym systemem naliczania opłat.

 

- (…) wspomniany teren należy do PKP. Miasto prowadzi rozmowy z PKP w różnych sprawach. Gdyby zaistniała taka możliwość w pewnej perspektywizmie czasowej to z naszej strony jak najbardziej istnieje dobra wola pokierowania spraw w kierunku jak najbardziej korzystnym dla naszych mieszkańców. Być może więcej informacji będę w stanie udzielić na początku 2018 roku – odpowiedział nam rzecznik zawierciańskiego magistratu Marcin Wojciechowski.

 

WIOSENNA AKCJA INFORMACYJNA

 

Za postój przy ul. Towarowej kierowcy muszą płacić od kwietnia bieżącego roku. Jolanta Burska w liście do redaktora naczelnego informowała, że firma przeprowadziła akcję informacyjną, która miała kierowców poinformować i uprzedzić o tym, że we wspomnianym miejscu będą pobierane opłaty za postój. Chcieliśmy wiedzieć jak szeroko zakrojona była wiosenna akcja informacyjna.

 

- Na potrzeby akcji ulotkowej wydrukowaliśmy ich 1500 szt. (skan w załączeniu), które w dniach 20.03-04.04.br. umieszczaliśmy za wycieraczkami parkowanych pojazdów. Czyniliśmy to głównie na ulicy Towarowej oraz przy sklepie Daglezja. Równocześnie w tym czasie wywiesiliśmy ok. 30 plakatów na ogrodzeniu przyległym do organizowanej strefy płatnego postoju - przekazała nam Jolanta Burska. Zdaniem przedstawicielki firmy Topaz informację dla kierowców o zmianach przy Towarowej mogły stanowić również prace związane z organizacją parkingu (np. koszenie, sprzątanie, montaż znaków pionowych), które prowadzone były w dniach 1-4 kwietnia br. i wiązały się z czasowym odgrodzeniem terenu i wyłączeniem go z użycia.

 

W związku z wiszącym na płocie regulaminem, który umyka uwadze niektórych kierowców zapytaliśmy przedstawicielkę firmy parkingowej, czy nie byłoby możliwe powieszenie obok drugiego baneru z dużym napisem informującym o płatnym postoju. Póki co Jolanta Burska czeka na efekty prowadzonych prac projektowych dodatkowego oznakowania, nadmieniając, że wiszący na płocie regulamin stanowi uzupełnienie informacji. - Chcę tylko dodać, że ten „niewidoczny” regulamin ma wymiary 280 x 120 cm (w załączeniu foto) i jest zamontowany jako dodatkowa informacja. Główny regulamin znajduje się pod znakiem D-18 na początku strefy (w załączeniu foto) - czytamy w odpowiedzi na nasze pytanie o możliwość zamontowania dodatkowego baneru.

 

W opublikowanym na łamach naszego tygodnika liście J. Burska wspominała również, że w związku z pomyłkami kierowców już pod koniec kwietnia wystąpiła do Powiatowego Zarządu Dróg w Zawierciu z prośbą o zgodę na zamontowanie na barierkach chodnikowych na wprost wyjazdu z ul. Brata Alberta tablicy kierunkowej o wymiarach 61 x 37 cm z napisem „parking płatny”. PZD nie wyraził na to zgody, argumentując, że „wskazane miejsce stanowi obręb skrzyżowania, co wyklucza umieszczenie jakiejkolwiek reklamy na tym terenie” i sugerując, by sporządzić projekt docelowej organizacji ruchu opracowanego w oparciu o stosowne akty prawne. J. Burska zapewniała, że niezwłocznie zleciła opracowanie potrzebnej dokumentacji. Dopytywaliśmy więc na jakim etapie są obecnie prace oraz jakie miałoby być i gdzie miałoby się znajdować dodatkowe oznakowanie. - Niestety po rozmowie z wykonawcą projektu organizacji strefy płatnej (zgodnie ze zleceniem ma równocześnie dokonać jego uzgodnień-akceptacji), niemożliwym jest informowanie o jego szczegółach do czasu zatwierdzenia projektu, ponieważ nie można wykluczyć ewentualnych zmian na tym etapie – odpowiedziała nam J. Burska.

 

„TAM NIGDY NIE BYŁO OPŁAT, ZDZIWILIŚMY SIĘ”

 

W piątkowy ranek 24 listopada otrzymaliśmy telefon od kobiety, która dzień wcześniej zostawiła swój samochód przy ul. Towarowej - jak zapewniała kobieta - na 20 minut. Tyle mniej więcej zajęło kobiecie i jej mężowi zrobienie zakupów w jednym ze sklepów znajdującym się przy ul. 3 Maja. Gdy małżeństwo wracało do samochodu, zwrócili oni uwagę na płot, przy którym niegdyś wisiała reklama przedszkola. Gdy powiedli wzrokiem kawałek dalej zauważyli parkingowy regulamin - duży, a jednak dający się przeoczyć. Za wycieraczką samochodu - wezwanie do zapłaty 45 złotych. Małżeństwo udało się czym prędzej do obsługi parkingu. Od pracownika mieli się oni dowiedzieć, by próbować zadzwonić do Myszkowa. Z relacji kobiety wynika, że to też próbowała uczynić, jednak bezskutecznie. - Czy to legalne? Nie wiem co zrobić, może na policję z tym iść? - zastanawiała się roztrzęsiona kobieta, która jak przyznała przestraszyła się, gdy przeczytała kartkę z wezwaniem do zapłaty 45 złotych i informacją o ewentualnej karze finansowej za brak należnej zapłaty. Od razu skierowaliśmy do Jolanty Burskiej z Topaz zapytanie w sprawie pani, która z nami rozmawiała w piątek rano. - (...) prośba Pani (pada imię i nazwisko kobiety, których nie chcemy publikować - przyp. red.) została załatwiona zgodnie z moją wcześniejszą informacją o zasadach postępowania z użytkownikami „strefy”, którzy parkowali tam przez niedopatrzenie, a nie w celu zakupu abonamentu. Natomiast ze zdziwieniem przyjęłam wiadomość, jakoby Pani (...) miała problemy z kontaktem telefonicznym. Podane telefony kontaktowe są aktywne przez całą dobę i nie zdarzyło się nigdy aby zainteresowany nie nawiązał kontaktu. Zatem „interwencja” w redakcji nie była konieczna, a na pewno przedwczesna - podsumowała J. Burska. My jednak wolimy interweniować przedwcześnie, niż gdy będzie już za późno.

 

PARKINGOWY BYŁBY ZA DROGI?

 

Dlaczego na parkingu nie ma parkingowego? Bo koszt zatrudnienia pracownika jest znacznie wyższy niż dochód, jaki przynosi płatna strefa. Jest ona całodobowa, więc codzienna obecność pracownika przez minimum dwanaście godzin dziennie wymagałaby zatrudnienia pracowników w łącznym wymiarze 2,25 etatu, których opłacenie kosztowałoby firmę blisko 5,5 tysiąca złotych miesięcznie. - (...) maksymalna pojemność strefy to 20 pojazdów, co daje łączny przychód brutto 900,00 zł (20 x 45,00 zł), a netto 732,00 zł - wylicza Jolanta Burska. Ciekawe tylko, czy w tych wyliczeniach uwzględniono te samochody, których kierowcy musieli uiścić opłatę za postój, choć nie zostawili swego auta na parkingu przez cały miesiąc. Z doniesień mieszkańców wynika, że miesięczny przychód może być kwotą większą niż miesięczna opłata (45 zł) pomnożona przez 20 dostępnych miejsc parkingowych. Na ul. Towarowej nie ma parkingowego, który mógłby wielu kierowców od razu poinformować o wymaganej opłacie, ale karteczki za wycieraczkę z wezwaniem do zapłaty ma kto wystawiać.

 

Jak zapewniała Jolanta Burska w ubiegłotygodniowym liście firma nigdy nie egzekwowała sztywno postanowień regulaminu: - Jeżeli wjazd na strefę niezamierzony, a użytkownik nie był zainteresowany abonamentem, każdorazowo obniżaliśmy opłatę o 50%, a w wielu uzasadnionych przypadkach umarzaliśmy ją w całości.

 

Jak się jednak okazuje samo niezadowolenie kierowcy z obowiązku zapłacenia 45 złotych za krótki postój nie wystarcza, by firma obniżyła tę kwotę o połowę. Rozmawiał z nami mężczyzna, który latem zostawił swój samochód przy ul. Towarowej na około 3 godziny (tak, on też nie zauważył dużego regulaminu stanowiącego dodatkową informację oraz regulaminu na początku płatnej strefy) i jemu również przyszło zapłacić równowartość miesięcznego abonamentu. Zgłosił się do obsługi parkingu, jednak nie zaoferowano mu, by spróbował zadzwonić do Myszkowa i postarał się o zmniejszenie opłaty. Z relacji kierowcy wynika, że został on jedynie poinformowany, że „taki jest regulamin” i trzeba zapłacić. Ten mężczyzna nie pomyślał o tym, by sprawę nagłaśniać - kazano mu zapłacić, więc zapłacił tak jak nakazuje regulamin. Ale gdy przeczytał na łamach Kuriera, że opłaty są umarzane, to stwierdził ze smutkiem, że szkoda, że wcześniej o tym nie wiedział. No cóż - było, minęło, opłata została uregulowana. Kierowca zdecydował jedynie, że ul. Towarową będzie w przyszłości omijał.

 

REGULAMIN NIE PRZEWIDUJE ROZLICZENIA ZA FAKTYCZNY CZAS POSTOJU

 

Zgodnie z regulaminem za postój należy zapłacić 45 złotych, czyli miesięczny abonament. Nie ma opłat liczonych od godziny, za 1 dzień, za tydzień. - Z treści tego regulaminu wynika, że na tym parkingu nie ma możliwości rozliczenia usługi za faktyczny czas postoju (brak możliwości rejestracji czasu postoju). Usługę taką wykonujemy w cenie 2,00zł/godz. na parkingu po drugiej stronie torowiska, o czym szczegółowo informuje zamieszczony tam regulamin - informowała w liście do redakcji opublikowanym w ubiegłym tygodniu na łamach KZ Jolanta Burska. Czy biorąc pod uwagę sygnały kierowców, nie można zmienić regulaminu i wprowadzić mniejszych opłat za postój krótszy niż miesiąc?

 

Tak jak już pisaliśmy w pierwszym naszym artykule dotyczącym parkingu przy Towarowej - jest regulamin, jest oznakowanie, wszystko zgodnie z przepisami. Firma administrująca robi co może, to przecież nie ich wina, że niektórzy spośród parkujących kierowców nie zauważają znaków i regulaminu. Pytanie tylko, czy jeśli większa liczba kierowców zacznie dzwonić do firmy i zgłaszać, że ich wjazd na strefę płatnego parkowania był niezamierzony, a kierowca nie będzie zainteresowany miesięcznym abonamentem, to czy firma wciąż będzie obniżać opłaty za postój o połowę? I najważniejsza kwestia - czy pomimo docierających do firmy sygnałów o wciąż powtarzających się przypadkach kierowców, którzy nie zauważają oznakowania strefy naliczanie 45 złotych za postój - nawet krótki - jest :w porządku:?

 

Znak informujący o początku strefy, przy którym znajduje się regulamin jest umiejscowiony na końcu ulicy Towarowej, niedaleko przed ulicą Sienną. Znaki są ustawione tyłem, patrząc od skrzyżowania ulic Towarowej i Brata Alberta. Jak napisała w swym liście do redaktora naczelnego Jolanta Burska „niedopatrzenie (kierowców – przyp. red) jest skutkiem wjazdu na strefę od ulicy Brata Alberta, niejako pod prąd”. Nie zauważyliśmy, by była tam ulica jednokierunkowa, więc wydaje nam się, że trudno nazywać to wjeżdżaniem pod prąd. No, chyba że „pod prąd” strefy. Warto też zauważyć, że dalej na ulicy Towarowej, po drugiej stronie skrzyżowania z ul. Brata Alberta również wzdłuż ulicy ciągnie się parking, tyle że darmowy. To też może mylić kierowców.

 

Funkcjonująca przy Towarowej strefa płatnego postoju wzbudza wśród niektórych kierowców emocje (nierzadko negatywne). Nie zmienia to faktu, że powinni oni – działając we własnym dobrze pojętym interesie – pamiętać za które miejsca parkingowe trzeba zapłacić i zwracać uwagę na znaki pionowe informujące o płatnym parkingu – jego początku lub końcu.

 

Edyta Superson

 



Galeria zdjęć

Komentarze