Kurierzawiercianski.pl

REKLAMA

PROTEST CZY PROGRAM?

Tomasz | 2019-11-05 08:20

(Zawiercie) Około 350-400 osób zebrało się w niedzielę 27.10 przed Urzędem Miasta Zawiercie, aby wyrazić swój sprzeciw co do planów budowy kopalni cynku i ołowiu, którą w rejonie Łaz (od strony Zawiercia) chce wybudować firma Rathdowney. Przeciwnicy kopalni wykrzykiwali znane hasła: „Nie damy się wkopać” „Nie dla kopalni na Jurze”. Ale padało też „to jest wojna”. Powodem wiecu, był program TVP3 Głos Regionów, ale zebrani przed magistratem niewiele słyszeli, ze względu na „fatalne nagłośnienie” -jak narzekano później w necie. Za nagłośnienie odpowiadała TVP, ale trzeba zrozumieć logikę działania telewizji. Zebrany tłum miał być tylko krzykliwym tłem.

 

Dużo nas czy mało?


 

Trafiliśmy na post członka grupy „Nie dla kopalni cynku i ołowiu na Jurze”, który narzekał, że w grupie ponad 11 tys. osób, a w niedzielę w Zawierciu „była nas garstka”. Trudno się zgodzić z tym, że kilkaset osób to „garstka”. Trudno też oczekiwać, że przyjdą tysiące. Uliczny wiec rzadko jest też miejscem poważnej dyskusji i chyba rządowej telewizji nie o to też chodziło. Po godzinie zebrani zaczęli się więc rozchodzić, choć chwilami atmosfera bywała gorąca. A na pewno głośna. Brawa zebrali motocykliści, którzy w dużej grupie odpalili maszyny, z głośną przegazówką. Sam byłem na motocyklu, więc łatwo o wejście w dyskusję. Jeden z motocyklistów mówi: -Nie chcemy tego, co pod Bełchatowem, wielka dziura w ziemi. Okropnie to wygląda.


 

-Ale tu kopalnia ma być głębinowa, nie odkrywka -mówię. Piszę na ten temat artykuły od 9 lat.


 

Te kilka zdań pokazuje, jak niewielką wiedzę mają zebrani o tym jaka ma być kopalnia, czy są związane z tym projektem zagrożenia i jakie.


 

Wycinka lasu „nie pod kopalnię”


 

Wśród wielu spiskowych teorii, które krążą w rozmowach, podsycane w internecie, na różnych forach, karierę robią zdjęcia lasu, tuż za garażami, ostatnie domy z tej strony Zawiercia, gdzie ulica Pszczelne Łąki wprowadza nas wprost na teren wyrąbu lasu. Popularne miejsce spacerów, uprawiania sportów. Mariusz Kowalski, Z-ca Nadleśniczego w Nadleśnictwie Siewierz spotkał się z dziennikarzem Kuriera właśnie na terenie wyrąbu. Obowiązkowy kask, kamizelka odblaskowa. Towarzyszy nam jeszcze leśniczy Piotr Szydło, leśnik z 20-letnim stażem, który nadzoruje wyrąb.


 

-Proszę zobaczyć, to dokumentacja Plan Urządzenia Lasu Nadleśnictwa Siewierz na lata 2019-2028. Zatwierdzony we wrześniu tego roku.


 

Nadleśniczy M. Kowalski prezentuje kilka tomów dokumentacji, do tego mapy, każdy fragment lasu jest tu szczegółowo opisany: wiek, krzewostan, przeznaczenie. I… kiedy zostanie wycięty. Nadleśnictwo Siewierz ma pod swoim nadzorem 1245 hektarów lasu.


 

Jak tłumaczy nadleśniczy, wycinany jest obszar ok. 4ha, w większości porośnięty przez sosnę, las około 90-letni. Dla leśników to wiek drzew optymalny do wyrąbu.


 

-Cały ten obszar to najuboższe siedliska, częściowo podmokłe, dlatego nie były to tereny przeznaczone pod rolnictwo. Dlatego jakiś inny leśnik, ok. 100 lat temu posadził tu las. Zręb obejmuje max. 4 ha, już wycięte zostało ok. ¾ planowanego zrębu. W przyszłym roku zaczniemy las w tym miejscu sadzić ponownie. Cały ten las ma ok. 100 lat, został posadzony prawdopodobnie na terenach dawnych eksploatacji górniczych. Nie wytniemy wszystkiego, zostanie las, którego wiek sięgnie 120- 130 lat. Ale już trzeba stwierdzić, że będzie to las, który zacznie chorować, sosny w tym wieku zaczynają być atakowane przez grzyby, są mniej odporne na suszę.


 

Na pytanie, dla nas retoryczne, gdyż znamy odpowiedź, czy wyrąb ma jakikolwiek związek z planami budowy kopalni (że leśnicy tną „pod przyszłą kopalnię”), nadleśniczy Mariusz Kowalski ponownie pokazuje na kilka grubych tomów „Planu Urządzenia Lasu”. Jesteśmy w lesie gospodarczym, który ktoś posadził, w tym celu, aby za 90 lat zacząć jego wyręb. Można więc powiedzieć, że wyrąb zaplanowano… ok. 1929 roku. Mniej więcej. I co najważniejsze (w kontekście kopalni): jesteśmy na skraju Zawiercia, tuż za blokami, do Kazimierówki w prostej linii jest ok. 5 km. Dopiero za drogą wiodącą przez las do Rokitna jest obszar leśny, który firma Rathdowney chciała wydzierżawić na umieszczenie tam zakładu górniczego. Tymczasem wszystkie zdjęcia krążące po internecie, alarmująco informujące o „wycince pod kopalnię”, przedstawiają wyrąb, gdzie spotykamy się z leśnikami Nadleśnictwa Siewierz.


 

Z-ca nadleśniczego Mariusz Kowalski uzupełnia jeszcze: -Oczywiście nie wycinamy wszystkiego. Na środku zostawiamy np. 60 arów bagien, z roślinnością taką, jaka się tu ukształtowała. Posadzimy ponownie sosnę, ale też buk, dąb, brzozę jako nasadzenia uzupełniające. Sadzimy też sad, dzikie jabłonie płonka i grusze. Te będą musiały być początkowo ogrodzone, dla ochrony przez zwierzyną. Wycinamy ten fragment lasu, wytniemy też kolejne, ale już za chwilę podczas spacerów będzie można obserwować jak rośnie tu nowy las.


 

Po co o tym piszemy?


 

Po pierwsze, żal nam leśników, którzy prowadząc planową gospodarkę leśną byli oczerniani, że to wycinka „pod kopalnię”. Nie rozstrzygamy, czy kopalnia powstanie, ale na pewno nie powstanie tutaj. Nigdy nie było takich planów. Przytoczymy też zdanie górników, że gdy zakończą eksploatację górniczą (30-50 lat) w miejscu kopalni ponownie zasadzą las. Jak w tym miejscu, gdzie teraz trwa planowa wycinka prowadzona przez Nadleśnictwo Siewierz. Bo i tu -jak wspominają leśniczy- były kiedyś odkrywki kopalniane, płytkie szyby. Ale złoża okazały się mizerne, eksploatacji na tym terenie zaprzestano. Część krajobrazu, zagłębienia, ślady usypanych dróg to ewidentnie pozostałości eksploatacji górniczej sprzed ponad 100, może 200 lat.


 

W dyskusji, często przybierającej formy histerii, straszenia wielką katastrofą przyrodniczą, jeżeli pomiędzy Łazami i Zawierciem powstanie kopalnia (rud cynku i ołowiu) padają w internecie tak absurdalne pomysły, że nawet obwodnica, której Zawiercie doczeka się w najbliższych latach, powstaje „pod kopalnię”. Choć zabiegi o budowę obwodnicy sięgają 20 lat wstecz. Dlatego w Kurierze Zawierciańskim staramy się te miny odbrązawiać. Ale nie każdy chce słuchać, a w tym przypadku „czytać”: że kopalnia podziemna, nie odkrywkowa, że nie ma uranu w ilościach gospodarczych, że ruda uranu nawet gdyby była (a nie ma) nie jest niebezpieczna tylko dlatego, że jest. Że przerób rudy odbywa się pod ziemią, więc nie ma ryzyka zapylenia okolicy „drobinkami ołowiu”. Że zanieczyszczenie (rzeczywiście wystąpiło, skutki ciągle są usuwane) w Miasteczku Śląskim, związane jest z pracą huty cynku, nie kopalnią, gdyż kopalni tam nie ma. I że leśnicy nie tną lasu tuż za Zawierciem w spisku z górnikami z Rathdowney.


 

W kolejnych artykułach zamierzamy przyjrzeć się bliżej skutkom, tym negatywnym, ale też korzyściom, jakie ma Olkusz z kończącej żywot kopalni cynku i ołowiu, która działa tam jako Zakład Górniczo- Hutniczy „Bolesław”. Bo pod Olkuszem mają też hutę.


 

Jarosław Mazanek


 



Galeria zdjęć

Komentarze