Kurierzawiercianski.pl

REKLAMA

RADNI ŁAZ PRZECIWKO KOPALNI

Tomasz | 2019-10-18 12:20

(Łazy) Przed tygodniem (w czwartek, 3 października) w Łazach odbyły się konsultacje organizowane przez firmę Rathdowney. Na spotkanie dotyczące planów budowy kopalni rud cynku i ołowiu przyszło wielu mieszkańców. Organizatorzy nie spodziewali się takiej frekwencji. W trakcie emocjonującego spotkania mieszkańcy wyrazili zdecydowany sprzeciw wobec wydobyciu cynku i ołowiu na terenie gminy Łazy. Przedstawiciele Rathdowney zostali wygwizdani, mieszkańcy skandowali „precz z kopalnią”. Po tym spotkaniu firma poinformowała, że odwołuje najbliższe konsultacje w Porębie, Ogrodzieńcu i Zawierciu.


 

Spotkanie miało się odbyć w Miejskim Ośrodku Kultury. Już piętnaście minut przed jego rozpoczęciem sala była przepełniona, a kilkadziesiąt osób stało przed budynkiem. Zdecydowano więc o przeniesieniu konsultacji na salę gimnastyczną pobliskiej SP nr 1. Firmę Rathdowney reprezentowali prezes Robert Koński, kierownik ds. relacji społecznych Bartosz Władimirow oraz dr hab. inż. Mariusz Czop z Katedry Hydrogeologii i Geologii Inżynierskiej AGH w Krakowie. To w jakiej występuje roli już na początku spotkania wzbudziło zainteresowanie. Mieszkańcy pytali, czy staje przed nimi jako naukowiec i ekspert, czy jako przedstawiciel firmy Rathdowney. M. Czop wyjaśniał, że występuje jako ekspert reprezentujący firmę Rathdowney. Zarówno prezes R. Koński, jak i dr hab. inż. M. Czop zostali wygwizdani przez uczestników spotkania. Mieszkańcy kilkukrotnie skandowali „precz z kopalnią” oraz „nie dla kopalni”.


 

Na początku Robert Koński próbował zrobić krótkie wprowadzenie mówiące o tym, co firma dotychczas zrobiła. Jak mówił, wykonano ponad 270 odwiertów i zapewniał, że w tej chwili jeszcze nie ma projektu kopalni. Mieszkańcy pytali prezesa, jak odniesie się do raportu, który ma znajdować się na kanadyjskiej stronie firmy, w którym padają konkretne terminy, np. uzyskania koncesji na wydobycie. Prezes Rathdowney próbował przekonać mieszkańców, że ten raport jest bardzo przedwstępny.


 

BOHATER, KTÓRY Z CZASEM ZACZĄŁ WZBUDZAĆ WĄTPLIWOŚCI


 

Kilkukrotnie oklaskiwany przez uczestników spotkania, tajemniczy mężczyzna, którego nikt nie znał, zachęcał do spokojnej i merytorycznej dyskusji. Przekonywał, że jest przeciwny budowie kopalni, ale żeby udało się zatrzymać tę inwestycję, konieczne jest m.in. zadawanie konkretnych pytań w trybie informacji publicznej. Prosił o uspokojenie emocji i rzeczową dyskusję.


 

Mieszkańcy zastanawiali się kim jest „pan w zielonej kurtce”. Oklaskiwany człowiek, który mówił o zachowaniu spokoju i prowadzeniu merytorycznej dyskusji. Przedstawił się zgromadzonym – był to Arkadiusz Nagięć z firmy TruHouse, który zamierza w Grabowej wybudować gospodarstwo ekologiczne wielkoobszarowe. Przekonywał ludzi, że ewentualna budowa kopalni to sprawa, która „rozegra się” na papierach – w oparciu o decyzję środowiskową, pozwolenia i decyzje administracyjne.


 

RATHDOWNEY NIE CHCE MÓWIĆ, O JAKIE TERENY SIĘ UBIEGA


 

Tematem, który poruszono był m.in. wniosek firmy Rathdowney do Nadleśnictwa Siewierz o dzierżawę terenu. Jak mówił radny z Łaz Krzysztof Furman, Rathdowney zwrócił się do Lasów Państwowych o dzierżawę terenu. Następnie Stowarzyszenie Nie dla kopalni wnioskowało o udostępnienie informacji, o jakie tereny stara się firma. Wówczas Rathdowney miał wysłać do Lasów Państwowych pismo z zastrzeżeniem treści ich wniosku. K. Furman zapytał więc przedstawicieli firmy, czy zwrócili się do Lasów Państwowych o dzierżawę terenów w gminie Łazy. Prezes Koński potwierdził, że Rathdowney zgłosił się do Lasów Państwowych do Nadleśnictwa Siewierz o przedwstępną umowę przyrzeczenia dzierżawy, jednak nie chciał podać jej szczegółów.


 

Stwierdzono, że odpowiedź firmy nie jest tutaj konieczna – można zapytać o to Nadleśnictwo, które będzie musiało udzielić informacji, o jakie tereny stara się Rathdowney (o to zwróciło się już Stowarzyszenie Nie dla kopalni; Nadleśnictwo odmówiło podania informacji, ale ich decyzję odrzuciło WSA w Gliwicach). Mariusz Golenia ze Stowarzyszenia Nie dla kopalni podkreślał, że nikt nie pyta o poufne dane przedsiębiorstwa: -Wszyscy tylko chcą wiedzieć, na jakich działkach firma planuje budować kopalnię. Jako zainteresowani korzystamy z danych, jakie firma publikuje na kanadyjskiej stronie. Jeśli Nadleśnictwo nie chce podać informacji dot. lokalizacji kopalni, to czemu Rathdowney nie chce odpowiedzieć mieszkańcom? -mówił Golenia.


 

NAJPIERW RAPORT ŚRODOWISKOWY


 

Prezes Rathdowney Robert Koński tłumacząc na jakim etapie prac jest firma wyjaśniał, że konieczne jest stworzenie raportu środowiskowego, który będzie konsultowany ze społecznością lokalną. Raport musi też być zatwierdzony – bez niego nie powstanie kopalnia.


 

Bartosz Władimirow mówił, że w tej chwili Rathdowney działa na podstawie koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie złoża. Koncesji na wydobycie jeszcze nie ma. Aby ją uzyskać, trzeba spełnić wiele wymogów formalnych, wśród nich wymieniono raport oddziaływania na środowisko i zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego w danej gminie.


 

Na spotkanie w Łazach przyjechał prezydent Zawiercia Łukasz Konarski. Jak mówił, Zawiercie przyglądało się prowadzonym badaniom z zaniepokojeniem. W chwili, gdy firma stara się o tereny w konkretnych miejscach pod budowę kopalni, zaniepokojenie zmieniło się w sprzeciw. Łukasz Konarski zapewniał, że Zawiercie dołoży wszelkich starań, by kopalnia nie powstała. Prezes Koński stwierdził, że w tej chwili dyskutowanie o powstaniu kopalni jest przedwczesne.


 

CZY ZABRAKNIE WODY?


 

Drugim – obok lokalizacji – bardzo ważnym tematem, który pojawił się podczas spotkania w Łazach była woda. Mieszkańcy boją się, że w wyniku działalności kopalni wody nie będzie wcale, a jeśli będzie, to skażona i nie nadająca się do picia. Robert Koński rozpoczął od tego, że nieprawdą jest pojawiająca się w przestrzeni publicznej informacja, jakoby lustro wody miał opaść na głębokość 250 metrów, bo kopalnia – gdyby powstała – sięgałaby ok. 120 metrów. Dr hab. inż. Mariusz Czop kontynuował temat zapewniając, że firma ma za sobą szczegółowe badania, które objęły wszystkie studnie, w tym studnie wodociągowe. Jak mówił, w przestrzeni publicznej funkcjonują informacje z lat 80., 90., że budowa kopalni może spowodować znaczne szkody środowiskowe. Próbował przekonać ludzi, że badania i prognozy sprzed lat nie były zbyt dokładne. Planowana obecnie kopalnia różni się od planów sprzed kilkudziesięciu lat – kopalnia byłaby płytsza, o innym obszarze wydobycia, okres eksploatacji kopalni ma wynieść ok. 10-12 lat (a nie jak niegdyś mówiono ok. 30-40), kopalnia ma być odsunięta od Zawiercia. W kwestii wody tłumaczył, że po wydobyciu poziom wody ma być podnoszony, a wykorzystanie wody w kopalni szacuje się na 25 milionów sześciennych wody rocznie. Woda ma być zdatna do picia. Zgodnie z zapewnieniami M. Czopa firma pracuje nad tym, by cała woda z kopalni była wykorzystywana przez okoliczne wodociągi. Te zapewnienia wzbudziły w słuchaczach z jednej strony rozbawienie, z drugiej strach. - Zwróciłem się z jednym prostym pytaniem – czy nasze wodociągi będą działać? Nie dostałem odpowiedzi. Mówił pan przez 15 minut, nie dostałem odpowiedzi. Rozumiem, że wody w naszych wodociągach, w naszych studniach głębinowych nie będzie – podsumował radny Krzysztof Furman. Mariusz Czop nie zgodził się z takim stawianiem sprawy i wyjaśniał dalej, że zgodnie z obwiązującym prawem nie może być tak, by jakikolwiek wodociąg w rejonie oddziaływania kopalni miał ucierpieć. Uprzedzał, że kilka studni może mieć ograniczone zasoby, ale firma będzie musiała to zrekompensować. Zgodnie z przepisami, jeśli wodociągi stracą w wyniku działalności zakładu, to kopalnia będzie musiała zapewnić wodę za darmo.


 

Zabierający głos w dyskusji mieszkańcy często powtarzali jedno – nie chcemy kopalni. Pojawiały się głosy takie jak: „Ludzie się boją o własne zdrowie i nieruchomości. My nie chcemy tej kopalni, nie chcemy tej dyskusji, po co ta dyskusja, skoro my nie chcemy kopalni?”, „Chcecie kopalni? Zróbcie ją sobie w Kanadzie!”. Łazowianie chcieli również wiedzieć, czy ich głos w referendum będzie cokolwiek znaczył. Prezes Koński odpowiedział: „szanujemy decyzje demokratyczne”.


 

MIESZKAŃCY SĄ GOTOWI PROTESTOWAĆ


 

Ciekawy głos pod koniec dyskusji zabrał również znany mieszkańcom całego powiatu dr n. med. Tomasz Męcik-Kronenberg. Zaznaczył, że pierwiastki wymieniane w temacie kopalni są bardzo kancerogenne. - Ta kopalnia na pewno nie powstanie, choćbyśmy mieli się przypiąć do drzew w lesie – stwierdził zdecydowanie Tomasz Męcik-Kronenberg. Wspomniał, że zdarzało się już tak, że gdy ludzie protestowali przeciwko jakimś inwestycjom, to do nich nie dochodziło. Mówił również, że zbiornik poflotacyjny to potężna sprawa, którą firma tutaj po sobie pozostawi. Zanegował również stwierdzenia przedstawicieli Rathdowney o tym, że nie zabraknie wody. Jeśli woda będzie przeszkadzać w wydobyciu, to będzie wypompowywana do skutku, a działa to jak naczynia połączone.


 

Mariusz Czop zapewniał, że istnieją techniki, które zabezpieczają wodę.


 

- Nie da się zabezpieczyć stawów poflotacyjnych, hałd, nie ma bezpiecznej metody wydobycia, nie da się stawów poflotacyjnych zabezpieczyć, nie da się zabezpieczyć szkód górniczych. To będzie kopalnia wydobywcza, nie da się zabezpieczyć wody. Stwierdzenie jest jedno – nie chcemy kopalni, nie chcemy państwa wyjaśnień, nie chcemy państwa opracowań. Nie chcemy kopalni w gminie Łazy! – mówił Krzysztof Furman.


 

Na końcu spotkania mówiono również o ustawie, która ma być procedowana w Sejmie 15 października, dwa dni po wyborach parlamentarnych. Ma ona wprowadzić zmiany w ustawie Prawo geologiczne i górnicze oraz ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko. Ustawa dotyczy węgla kamiennego i brunatnego. Znalazły się w niej zapisy umożliwiające tworzenie specjalnych stref wydobycia na mocy decyzji ministra środowiska. Kluczowe będą tutaj złoża o podstawowym znaczeniu dla gospodarki. Decyzja ma być wydawana po zasięgnięciu opinii m.in. wójta, burmistrza lub prezydenta, jednak zarówno mieszkańcy, jak i samorządowcy obawiają się, że ustawa w takim brzmieniu zamknie im usta. Jeśli jakiś teren zostanie włączony do specjalnej strefy, to żadne protesty nie pomogą – ministerstwo zdecyduje czy będzie prowadzone wydobycie. W ustawie mowa o węglu kamiennym i brunatnym, ale niektórzy mieszkańcy obawiają się, czy w przyszłości nie pojawi się tam np. kopalnia cynku i ołowiu.


 

Gdy podczas wypowiedzi posłanki Anny Nemś padły słowa o tym, że projekt ustawy wprowadzili posłowie PiS-u, mieszkańcy obecni na spotkaniu w Łazach zaczęli krzyczeć, że nie chcą robienia polityki. Mówili też, by nie robić kampanii wyborczej, gdy głos zabierała Danuta Nowicka.


 

Kilka dni po spotkaniu, w poniedziałek 7 października w Łazach odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej. Podczas niej radni jednogłośnie (15 głosami „za”) przyjęli uchwałę ws. wyrażenia sprzeciwu wobec planów lokalizacji, budowy kopalni rud cynku i ołowiu oraz eksploatacji złóż cynku i ołowiu na terenie gminy Łazy.


 

Edyta Superson


 



Galeria zdjęć

Komentarze