Kurierzawiercianski.pl

RODZICE I RADNI URATOWALI KLASY W ŁAZACH I PORĘBIE!

MyszPress | 2012-09-09 18:51

(Łazy, Poręba) Już wrzesień, czas do szkoły. Dla rodziców, to okres szczególnej nerwówki, bo trzeba kupić książki, zeszyty, długopisy i inne. A co zrobić, gdy na kilka dni przed „pierwszym dzwonkiem” okazuje się, że klasy które miały być utworzone jednak nie będzie? Mało brakowało, a kilkudziesięciu uczniów 3 września pocałowałoby przysłowiową klamkę w Zespole Szkół im. prof. R. Gostkowskiego w Łazach i w Zespole Szkół im. Mikołaja Kopernika w Porębie. Wszystko wyszło na jaw podczas ostatniej, gorącej sesji Rady Powiatu Zawierciańskiego (30 sierpnia). Radny Konrad Knop zacięcie bronił klasy w Łazach, a Jan Macherzyński i Leszek Wojdas klasy w Porębie. Obie mimo wcześniejszych zapewnień ze strony władz powiatu miały zostać „skasowane”. Nie brakowało docinek pod adresem zarządu i starosty Rafała Krupy. Część rodziców pojawiła się na sesji. Ich zdaniem cztery dni, to zdecydowanie za mało, by wymienić książki na nowe i znaleźć nową szkołę. Obradom przysłuchiwał się również dyrektor „Gostka” Michał Brzozowski, który nie krył zdziwienia z nagłego obrotu zdarzeń. Następnego dnia zainteresowani spotkali się ze starostą Krupą. Niektórym pomału puszczały nerwy. Bo ktoś, kto chce być elektrykiem niekoniecznie chciałby zostać technikiem fryzjerstwa. A taką właśnie alternatywę przedstawił „wystawionym do wiatru” młodym ludziom naczelnik Wydziału Edukacji Starostwa Powiatowego w Zawierciu Jerzy Muc.

 

Rodzice obiecywali, że jeśli klasa w Łazach nie zostanie uruchomiona, to na rozpoczęcie roku szkolnego ich dzieci przyjdą do gabinetu starosty. Pod taką presją na nadzwyczajnym posiedzeniu zarządu 31 sierpnia wycofano się z planów likwidacyjnych. Legitymacje uczniowskie, które były już gotowe na kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego, nadal pozostają aktualne.

 

Decyzja o likwidacji klasy w Łazach, w której mieli kształcić się technicy i elektrycy zapadła na dzień przed sesją. Podobnie było w przypadku Poręby. Tu wycięta miała zostać klasa ogólnokształcąca. Przez długi czas podstawową linią obrony zarządu powiatu była teza o braku zgody na uruchomienie wspomnianych oddziałów. Zdaniem starosty Krupy, to „samowolka” dyrektorów szkoły doprowadziła do szerzącej się dezinformacji. - Kto zwróci nam za podręczniki, które już kupiliśmy? Gdzie mają pójść teraz nasze dzieci? Dlaczego mają być gorsze od innych?– pytali nerwowo rodzice.

 

Przedstawiciele starostwa tłumaczyli, że po pierwszym naborze, chętnych do Łaz i Poręby było zbyt mało, by uruchomić oddziały. Postanowiono o ich zamknięciu, ale dyrektorzy nie zaprzestali przyjmowania podań. Rzekomo  bez zgody zarządu powiatu.

 

Starosta wyjaśniał, że na nowe oddziały pieniędzy nie ma, ale okazało się, że po burzy, jaka się rozpętała wokół tej sprawy środki nagle się znalazły. -Do ministerialnej subwencji już teraz trzeba dołożyć własne dwa miliony (na tyle szacowany jest niedobór) – liczy rzecznik prasowy starostwa Maciej Pawłowski.

 

Wydział Edukacji Starostwa Powiatowego w Zawierciu pod koniec sierpnia szacował, że na ten rok szkolny przyjęto 1069 gimnazjalistów do pierwszych klas szkół ponadgimnazjalnych. Z tego 942 uczniów to mieszkańcy z naszego powiatu. Planowano, że 16 oddziałów będą stanowić klasy ogólnokształcące, powstanie 18 oddziałów technikum oraz 2 klasy zawodowe. Starostwo informowało o utworzeniu dodatkowego oddziału technikum w Zespole Szkół im. H. Kołłątaja w Zawierciu. W Łazach powstanie ponadprogramowy oddział licealny.

 

Decyzję o nietworzeniu planowanego oddziału klasy pierwszej Liceum Ogólnokształcącego w Zespole Szkół w Porębie oraz klasy o profilu technik-elektryk w Zespole Szkół w Łazach pozostawiono na sam koniec.

 

TO BYŁ STRZAŁ W PLECY…

 

Uczniowie pierwszej klasy szkoły średniej w Łazach byli zaskoczeni i nie mogli uwierzyć, że kierunek, który wybrali kilka miesięcy temu przestaje istnieć. W końcu zarejestrowało się 32 kandydatów. – Dyrektor przeprowadził dodatkowy nabór i zrobił to bez gwarancji, że klasa zostanie otworzona – argumentował w czasie sesji starosta Krupa.

 

Dyrekcja od początku stała na nieco innym stanowisku i przekonywała, że miała ustne zapewnienia, że jeśli uda się utworzyć klasę, to ta zostanie zaakceptowana. Wszystko wskazuje na to, że i w przypadku szkoły w Porębie sytuacja była analogiczna.

 

– To, że nie było terminowego naboru w Porębie, to jest jedna sprawa, ale od samego początku byłem w kontakcie z naczelnikiem Wydziału Edukacji (Jerzy Muc- przyp. red.). Podawana była informacja, że jeżeli nabór będzie, to klasa zostanie uruchomiona. To, co zostało zaprezentowane, to skandal! Proszę wyjaśnić, co się stało. To coś niesamowitego żeby takie rzeczy wyrabiały się w oświacie. Jestem zaskoczony i zszokowany. Ta szkoła ma swoją tradycję i należy dać jej szansę. To skandal! Skandal! – powtarzał jak mantrę radny Jan Macherzyński. Polityk zaznaczył, że jeżeli nabór został dokonany i do klasy w Porębie zgłosiło się 29 osób, to powinno dać się im szansę na naukę w wybranej szkole. Opozycja podkreślała, że w zakresie szkolnictwa błędem zarządu są decyzje „na ostatnią chwilę”.

 

Konrad Knop stwierdził, że szkoła w Łazach ściąga wielu uczniów spoza powiatu i to jest jej dodatkowym atutem: – To co robi zarząd jest strzałem w plecy. Chciałbym poznać kryteria, jakimi się posługiwał przy dokonywaniu decyzji o tym, że naboru do pierwszej klasy o specjalności technik elektryk nie będzie. Nie możemy dziś powiedzieć rodzicom, że ich dzieci nie mają dokąd pójść, że nie ma dla nich miejsca. Obdzwonię wszystkie redakcje i myślę, że starosta będzie się tłumaczył ze swojego postępowania. Okazało się, że kilka godzin po sesji zarząd wycofał się ze swojej decyzji, jeśli chodzi o szkołę w Porębie.

 

NIE PRZYSZŁA GÓRA DO MAHOMETA…

 

31 sierpnia z rodzicami uczniów z Łaz spotkał się naczelnik Muc. Młodym ludziom zaproponował, aby zamiast w zawodzie elektryka kształcili się np. w zawodzie fryzjera, budowlańca lub geodety. Niestety naczelnikowi nie towarzyszył starosta Krupa. Grupa kilkudziesięciu rodziców i uczniów pojawiła się więc w starostwie i przez kilka godzin okupowała budynek. – Nie wiem, co będzie, jeżeli klasa nie zostanie utworzona. Przecież tak nie wolno postępować z ludźmi. Dlaczego oszczędności szuka się u nas? – mówili zgromadzeni przed starostwem ludzie. Protest przyniósł oczekiwane rezultaty.

 

- Dla dobra młodzieży zarząd powiatu zdecydował o utworzeniu dwóch dodatkowych oddziałów klas pierwszych w Porębie i Łazach. Niestety, dyrektorzy tych placówek w porę nie poinformowali zainteresowanych, iż zgody starostwa na rekrutację nie ma. Ponieważ składający podania i ich rodzice byli przekonani, ze nabór odbywa się za akceptacją organu prowadzącego, byłoby nie fair obarczanie ich konsekwencjami pochopnych i nieuzgodnionych działań. Decyzja zarządu rodzi oczywiście istotne skutki finansowe. Na utrzymanie nowych klas trzeba znaleźć pieniądze, których w budżecie brakuje. Do Wydziału Edukacji nie wpłynęły jeszcze aneksy do planów organizacyjnych obu szkół, stąd liczebność dodatkowych oddziałów nie jest formalnie potwierdzona (nieformalnie mają one po 32 uczniów) – informował 3 września rzecznik Pawłowski.

 

Już na początku lipca odbyła się symulacja naboru z udziałem dyrektorów. Szkole w Łazach przydzielono początkowo jedną klasę liceum i dwie klasy technikum. Szybko odkryto, że około 30 uczniów spoza powiatu interesuje się klasą mundurową w liceum. – Chętnych generalnie było więcej. Bez konsultacji otworzono dodatkową klasę liceum, a zamknięto klasę, która miała kształcić elektryków. Po południu zadzwonił do mnie naczelnik Wydziału Edukacji i powiedział, że starosta stwierdził, że jeśli uda nam się odtworzyć tę klasę, to ją otworzymy. Już następnego dnia po tej rozmowie miałem 26 chętnych i informowałem o tym starostwo. Przez całe wakacje ta liczba zwiększyła się do 31. Twierdzenie, że robiliśmy jakąś samowolkę nie jest prawdą - mówi dyrektor ZS w Łazach Michał Brzozowski.

 

Trudno powiedzieć, czy zmiana decyzji zarządu powiatu była podyktowana jedynie troską o uczniów. Sprawą zainteresowało się Śląskie Kuratorium Oświaty w Katowicach. Okazało się, że arkusz organizacyjny szkoły zakładał powstanie 2 klas technikum. Nikt do tej pory nie widział również dokumentu, który zawierałby decyzję o likwidacji klasy elektryka.

 

Monika Polak-Pałęga

 



Galeria zdjęć

Komentarze