Kurierzawiercianski.pl

ROZWÓJ KOSZTEM 33 MLN ZŁ DŁUGU, CZYLI RADNYCH DYSKUSJA NAD OBLIGACJAMI

MyszPress | 2012-07-30 14:22

(Zawiercie) Pierwsze obligacje Zawiercia, czyli dokumenty, które stanowią dowód wierzytelności gminy wobec nabywców obligacji, zostaną wydane jeszcze w tym roku. Wierzytelności wynikające z obligacji nie są jednak w żaden sposób zabezpieczone, ponieważ będą pokryte z dochodów przyszłych budżetów miasta. Przez kolejne 10 lat Zawiercie będzie zobowiązane odkupywać każdego roku obligacje o wartości 2 mln zł. Kwotę tę należy oczywiście powiększyć o należny procent. W przypadku, gdyby starostwu powinęła się noga, gmina będzie zmuszona spłacać za powiat 18 mln zł poręczonego na rzecz szpitala kredytu, kwota zobowiązań łącznie z obligacjami (ponad 33mln zł) sięgnie wówczas sumy ponad 51mln zł, czyli mniej więcej takiej, na jaką zadłużony jest obecnie Szpital Powiatowy.

 

Obligacje na kwotę 25 mln zł Zawiercie wyemituje w latach 2012 – 2014 w jedenastu seriach. Emisja zostanie dokonana w trybie oferty niepublicznej i będzie skierowana do mniej niż 100 inwestorów zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Cena emisyjna jednej obligacji będzie wynosiła około 1000 zł. Oprocentowanie będzie równe stawce WIBOR 6M ustalonej na dwa dni robocze przed rozpoczęciem okresu odsetkowego. Radnych bardzo zaniepokoiła informacja o obligacjach, ponieważ emisja lokalnych papierów wartościowych kojarzy się z kiepską sytuacją finansową gmin. Strach budził także fakt, że nie wiadomo, na co pozyskane środki zostaną przeznaczone.

 

- Z tego co wiem, gminy wypuszczają obligacje, kiedy są zadłużone. Rzadko się zdarza, żeby te obligacje były przeznaczane na inwestycje bieżące. Jeżeli już taka sytuacja istnieje, to zazwyczaj radni mają możliwość zapoznania się z tym, na co te pieniądze zostaną przeznaczone. Jest to 25 mln zł, które gmina skonsumuje do 2014 roku, czyli do końca pana kadencji, natomiast odkupywanie obligacji i koszty z nimi związane zaczniemy w 2015 roku do 2025r. Koszty wyniosą 33 mln 236 tys. 777 zł. Rozumiem, że różnica pomiędzy 25 mln, a 33mln to odsetki, które gmina będzie musiała zapłacić. Proszę mi powiedzieć czy ta kwota może ulec zmianie? – pytała jeszcze przed głosowaniem nad uchwałą radna Ewa Mićka.

 

Zdaniem prezydenta, choć zadłużenie gminy na koniec roku ma wynosić ok. 12 mln zł, sytuacja Zawiercia nie jest zła.

 

- Jesteśmy w dobrej kondycji finansowej. Na koniec roku zadłużenie wyniesie ok. 12 mln zł. Po to są obligacje, żeby miasto się rozwijało w kierunku: drogownictwa, mieszkalnictwa, ogólnie. To będzie jeszcze przedmiotem obrad rady w czasie ustalania budżetu. Każdy, który trochę w tej dziedzinie „ma poukładane” wie, że następuje taka procedura. Dzieci w szkole podstawowej już to rozumieją, czytać budżet też trzeba ze zrozumieniem. Wyliczenia nie są precyzyjne, bo my tylko zakładamy. Obligacje są po prostu tańsze od kredytu – wyjaśnił ironicznie prezydent Ryszard Mach.

 

- Mówi pan na rozwój, ale jak czytamy oczekiwane skutki społeczne i finansowe w uzasadnieniu tej uchwały, jest mowa o szeregu zadań majątkowych przewidzianych do wykonania w latach 2012 – 2014. Spodziewałbym się wymienienia tych zadań. Obawiam się, że grosza podatku w kasie miejskiej z tego nie będzie. Jeśli wybudujemy dziś drogę do kilku domów za pożyczone pieniądze, to nie przysłuży się rozwojowi. Komfortowi tak, ale nie rozwojowi! To są dwa różne pojęcia. Kiedy po 2014 r. skończy się „budżet marzeń” obecnego prezydenta, do 2025 roku będziemy musieli spłacić 25mln zł, plus odsetki, a do 2027 roku istnieje groźba spłaty przez nas kredytu za szpital. Tam jest ponad 18 mln zł. Pan prezydent też nie chce powiedzieć na ile jest dzisiaj zadłużone miasto. Szykuje pan na 2014 rok „budżet marzeń”, tak jak to było w starostwie za pana kadencji. Dziś starosta Krupa chodzi z czapką po gminach, żeby mu się dołożyć na ratowanie szpitala. Wykreuje pan „budżet marzeń”, a potem my i nasze dzieci będziemy spłacać długi, które pan dzisiaj zaciągnie. Nie zgadzamy się na to! – protestował radny Mirosław Mazur.

 

Kwestia braku konkretnego celu, na jaki zostaną przeznaczone środki pozyskane z obligacji niepokoiła nawet radnych z mniejszym doświadczeniem samorządowym.

 

- Mamy wziąć pieniądze od banku, a dopiero potem zastanowić się na co zostaną one wydane. Czyli wypuścimy obligacje, a potem będziemy myśleć co z nimi zrobić. Nawet każda trzeźwo myśląca gospodyni domowa by w ten sposób nie zrobiła. Czy tych 4 mln zł, które pan w tym roku wypuści w obligacjach, nie dało się wygospodarować z budżetu miasta? Nie rozumiem tego! 33 mln zł i później 18mln zł – bo wątpię, żeby powiat to spłacał - to wszystko spadnie na nas! Te obligacje absolutnie nie są miastu potrzebne! – bulwersowała się Ewa Paluchowska.

 

Prezydent, od którego wyszedł pomysł emisji lokalnych papierów wartościowych, uzasadnił taką decyzję realizacją szeregu modernizujących miasto inwestycji przewidzianych do wykonania w najbliższych latach. W obronie celowości obligacji stanął także radny Jarosław Chłosta (NAW).

 

- Jasne, żeby te pieniądze nie poszły na tzw. przeżarcie, ale od tego jest rada. Każdy z nas jest w stanie ocenić czy te pieniądze pójdą na przeżarcie czy na rozwój. Drogownictwo to jest rozwój, gdybyśmy diety podnieśli - to będzie przeżarcie. Obligacje to instrument finansowy, jest to forma – poza dotacjami- najlepszego pozyskania środków finansowych na rozwój miasta. Tutaj słyszę co miesiąc jak jest niedobrze, jakie są dziury w drogach, jak ci młodzi ludzie nie mają tutaj co robić i jak trzeba dopłacać do kina, bo nie ma nikt pieniędzy. Skąd te pieniądze na rozwój gminy wziąć? Podnieść podatki? Będzie larmo. Potrzebny nam jest taki instrument finansowy i prezydent go znalazł. Za to chwała! Razem ze służbami finansowymi zostało to bardzo sprawnie przygotowane. Ta emisja już jest wykupiona. Dobrze mi się zdaje? Są osoby, które są tym zainteresowane. Osobiście sam byłbym zainteresowany, gdybym miał jakieś środki finansowe na wykupienie takich obligacji, bo to bardzo pewny rodzaj zarobku – argumentował radny Chłosta. – Konsultowałem ten pomysł z 10 młodymi ludźmi, studentami głównie. Mówią: „chłopie, albo zaczniecie coś robić albo wypad stąd”. Prezydent Ryszard Mach chce miasto rozwijać mając nawet szlabany zakładane przez różne instytucje wojewódzkie. Jest tu deklaracja pana prezydenta, że środki te będą wydane na rozwój naszego miasta. Ciężko powiedzieć czy to pójdzie to na Park Technologiczny czy to pójdzie na finansowanie instytucji szkolnych. Biorąc kredyt inwestycyjny w gospodarstwie domowym czy firmie też tak jest, że ja nie wiem na co go przeznaczę, bo dynamika rynku obecnego jest taka, jaka jest – dodał radny.

 

ZAWIERCIE (NIE) JEST JAK WARSZAWA, POZNAŃ CZY GDAŃSK

 

Konrad Imielski przytoczył przykłady dużych miast, które także wydały obligacje i mimo to mają się całkiem nieźle. Z pewnymi wyjątkami oczywiście.

 

- Czy ktoś z Państwa twierdzi, że Warszawa jest miastem, które lada dzień upadnie? Chyba nie. A wiecie jakie jest zadłużenie samorządu miasta Warszawa? Warszawa nie może brać więcej kredytów, ani wypuszczać obligacji. A kto jest prezydentem Warszawy? – mówił radny, wymieniając w dalszej kolejności takie miasta jak Gdańsk, Poznań. – Te wszystkie miasta autentycznie się rozwijają mając zadłużenie, bo obligacje to także forma zadłużenia. Wtedy, kiedy spojrzymy do Wieloletniej Prognozy Finansowej, widać, że mamy znacznie większe możliwości wypuszczenia obligacji czy brania kredytów niż inne miasta. Sytuacja finansowa naszego samorządu jest zupełnie dobra. Jeśli jest szansa na to, żeby miasto za – obojętnie jak to nazwiemy – pożyczone pieniądze czy obligacje się rozwijało, to trzeba tego dokonać – przekonywał Konrad Imielski.

 

O minusach wynikających z takiego sposobu pozyskiwania powiedział radny Mazur.

 

- Poznań osiągnął już taki stan - między innymi dlatego, że był organizatorem Euro –że przez najbliższe 10 lat nie będzie realizował inwestycji. Mamy skończyć tak samo, tylko dlatego, że pan Mach za 2 lata musi coś pokazać? Potem nie będzie pieniędzy na inwestycje. Warszawa jest też bardzo ciekawym przykładem, bo 6,7% podatków gospodarczych ląduje w kasie miasta, gdzie jest podmiot zarejestrowany. Firmy, nawet te, które dżemy robią w Łowiczu zarejestrowane mają swoje siedziby w Warszawie. Prawie 7% podatku dochodowego trafia do tego miasta. Warszawa, jako taka jest najbogatszym miastem. Owszem dobrze jest mieć takie wzorce, ale to nie jest ta sama sytuacja. Wszystkie miasta, które są w trudnej sytuacji chcą, by w Polsce pojawił się podatek katastralny, kiedy płaci się od wartości nieruchomości. To czy te podatki zostaną podniesione, czy będziemy mieli długi do spłacenia, to są dalej nasze kieszenie – apelował Mazur.

 

Wykup obligacji ma być dokonywany dwa razy w roku i pokrywany z dochodów budżetu miasta. Pierwsze obligacje gmina będzie musiała wykupić już w 2015 roku. Procedura ta będzie powtarzana aż przez 10 lat. Wypuszczenie papierów wartościowych spowoduje, że kwota długu miasta wyniesie ok. 16 mln 223 tys. 266 zł, na koniec 2013 roku ponad 27 mln zł, a na koniec 2014 roku 33 mln 236 tys. 777 zł.

 

- Panie prezydencie, my panu nie wierzymy, bo dał się pan poznać, jako zły gospodarz. Kiedy pan był starostą, starostwo pogrążyło się. Jest w fatalnej sytuacji finansowej. Wszystkie problemy, które były z gospodarką ściekową dziś wracają. Efekt ekologiczny wisi na włosku. Jest jeszcze pożyczka z tamtego projektu do spłacenia. Są poręczenia dla powiatu, są w budżecie kwoty, które przeznaczamy dla powiatu po to, aby mogli łatać swoją dziurę i mogli cokolwiek zrobić. Czy pan chce zaistnieć w historii tego miasta, jako skuteczny, ale najgorszy prezydent. Obligacje to dług dla miasta, który będzie trzeba zwrócić, ale nikt nie zrobi tego charytatywnie. Rzeczywiście tak jak powiedział pan Chłosta, w ciemno brałbym takie obligacje. To jest pewny klient. Jak w domu biorę kredyt na zapłacenie wczasów za granicą, to z tego żadnego rozwoju nie będzie. Po co brać pieniądze bez wskazania. Mamy na głowie poręczenie, inne zadłużenia i czeka nas niepewna przyszłość, jeśli chodzi o podatki w kasie gminy. Czy naprawdę chce pan doprowadzić do ruiny to miasto? Nie prowadzi pan miasta w dobrą stronę. Chce pan za cenę 25 mln zł skumulować środki na koniec swojej kadencji i udowodnić wszystkim, że jest pan wspaniałym prezydentem, ale potem zostanie za panem spalona ziemia. „Rób ta, co chce ta”, spłacajcie długi wy, wasze dzieci, a może nawet wnuki – przewiduje Mazur.

 

Ostatecznie przy 15 głosach „za” uchwała została przyjęta. Dwie pierwsze obligacje (o łącznej wartości 4 mln zł) wyemitowane zostaną jeszcze w tym roku. (JB)



Galeria zdjęć

Komentarze