Kurierzawiercianski.pl

RZĄD NIE WYCOFA SIĘ Z REFORMY W SPRAWIE 6-LATKÓW!

MyszPress | 2013-02-10 22:37

(Chruszczobród) 4 lutego w Szkole Podstawowej w Chruszczobrodzie rozgorzała dyskusja o sześciolatkach w polskich szkołach. Rodzice z dziećmi wysłuchali przydługawego wystąpienia minister edukacji narodowej Krystyny Szumilas. Wśród uczestników raczej przeważały twarze dorosłych i polityków. Pojawił się między innymi Mirosław Sekuła, nowy marszałek województwa śląskiego, który cieszył się, że jego wnuczka do szkoły pójdzie jako 6-latka. Senator Zbigniew Meres przyznał, że sam był sześciolatkiem, gdy zaczął edukację. Praktycznie wszyscy z uśmiechem przekonywali, że dla dobra maluchów warto, by już od najmłodszych lat siedziały „z nosem w książce”. Są jednak i przeciwnicy nowego rozwiązania. Kompletny brak przygotowania szkół, fatalny program nauczania – to główne zarzuty pod adresem twórców reformy.

 

W Chruszczobrodzie – już kolejny rok – prawie wszyscy rodzice 6-letnich dzieci decydują się wysłać swoje pociechy do szkoły, nie czekając na zmiany w programie nauczania. W tym roku w całej gminie do szkół uczęszcza osiemnastu sześciolatków, z czego pięciu chodzi do szkoły w Wysokiej, trzynastu do szkoły w Chruszczobrodzie.

 

W 2014 roku 6-latki rozpoczną obowiązkową naukę w szkole – takie są założenia reformy wprowadzonej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej.

 

- Chciałam pracownikom tej szkoły podziękować za otwartość i za to że zaskarbiliście sobie sympatię rodziców. To, co jest dla nauczyciela największą nagrodą – to zaufanie rodziców dzieci, które w szkole uczą się, przygotowują do dorosłego życia. Każda zmiana rodzi pewien niepokój, natomiast my dorośli jesteśmy odpowiedzialni za to, żeby rozwiewać wątpliwości i aby dawać szansę dzieciom na szybszy, lepszy rozwój, na sukces w dorosłym życiu. Obniżenie wieku szkolnego jest taką reformą, która daje dziecku szansę na lepszy, szybszy rozwój, na wykorzystanie jego potencjału, jego umiejętności, na lepsze przygotowanie do dorosłego życia – przekonywała minister Szumilas.

 

Jej zdaniem dobry start wiąże się z dwiema zmianami. Chodzi o upowszechnienie edukacji przedszkolnej i obniżenie wieku szkolnego. - Dla dzieci w wieku 3 i 4 lat edukacja przedszkolna będzie prawem, ale o tym, czy z tego prawa się skorzysta będą decydowali rodzice. Natomiast dzieci 5-letnie mają już dzisiaj obowiązek rocznego przygotowania przedszkolnego. Model zacznie obowiązywać po wprowadzeniu ustawy przedszkolnej, która w lutym zostanie przyjęta przez rząd – dodała minister.

 

Nowelizacja ustawy o systemie oświaty zakłada, że wprowadzona zostanie dotacja na edukację przedszkolną, ale i zapisy dotyczące prawa 4-latka do wychowania przedszkolnego (od 1 września 2014 roku) i prawa 3-latka do wychowania przedszkolnego (od 1 września 2016 roku). Tylko w tym roku o 25 tysięcy zmniejszyła się liczba dzieci w szkołach podstawowych. Od 1 września 2013 roku do podstawówek pójdą te sześciolatki, których rodzice zdecydują, że dzieci rozpoczną edukację w wieku 6 lat. Od 1 września 2014 roku edukacja szkolna dla dzieci sześcioletnich będzie już obowiązkowa. -Jestem bardzo często pytana o to, czy rząd nie wycofa się z wprowadzenia obniżenia wieku szkolnego od 1 września 2014 roku. Zawsze odpowiadam „nie”. Jestem przekonana i zdeterminowana do tej zmiany – powiedziała Szumilas, która przedstawiła również wyniki badań wskazujących na to, że dłuższy pobyt w przedszkolu, to lepszy start.

 

- Gmina Łazy, to miejscowość szesnastotysięczna, mamy osiem szkół. Od 2007 roku praktycznie wszystkie zostały wyremontowane. Koszt tych inwestycji to ponad 6 milionów złotych. Jeśli do tego dodamy budowę krytej pływalni to będzie to już kwota w sumie ponad 20 milionów złotych wydana na to, by dzieci mogły się rozwijać. Znajdujemy się w szkole, która rzeczywiście odniosła sukces. Nauczyciele, dyrekcja, rodzice wykazali wobec siebie duże zaufanie, jeśli chodzi o posłanie 6-latków do pierwszej klasy. W 2009 roku stworzyliśmy plan działania, który zakładał, że będziemy wspólnie dyskutować na temat sześciolatków w szkołach. (…) W szkole w Chruszczobrodzie rodzice obdarzyli nauczycieli zaufaniem. Na terenie gminy około 30 procent 6-latków uczęszcza do pierwszej klasy – informował burmistrz Łaz Maciej Kaczyński. W dalszej części samorządowiec sugerował, że przez to, że poszedł do szkoły jako 7-latek (a nie jako 6-latek) o mało nie wylądował w armii.

 

- Ja poszedłem do szkoły w wieku 7-lat. Rodzice mieli problem, bo nie dostałem się potem za pierwszym razem na studia. O mały włos nie znalazłem się w armii – zdradził.

 

Wątpliwości wzbudziły przede wszystkim prawa przedszkolaków. Jednak tylko jedna osoba zabrała głos podczas dyskusji. Reszta została nieco „uśpiona”.

 

- Pani minister mówiła o prawie do przedszkola dzieci w wieku od trzech do pięciu lat. Jak to będzie wyglądać w praktyce? Co jeżeli nie będzie miejsca w przedszkolu? Jeśli maluch nie dostanie się do niego? Jak będzie wyglądało wykorzystanie tego prawa? – dopytywał Jan Kraśkiewicz z miejscowości Psary.

 

Zapadła cisza. Po chwili głos ponownie zabrała Krystyna Szumilas:

 

- Prawo dziecka oznacza, że rodzic, który chce, by jego dziecko chodziło do przedszkola zapisuje go do niego. Wiemy, że może się tak zdarzyć, że jedne przedszkola będą bardziej popularne od innych. Jeżeli dziecko nie zostanie przyjęte do konkretnego przedszkola, to wówczas wójt, burmistrz lub prezydent będzie miał obowiązek wskazania miejsca edukacji przedszkolnej. W budżecie państwa na rok 2013 przeznaczyliśmy 320 milionów złotych na wsparcie edukacji przedszkolnej i ta kwota w 2014 roku wzrośnie do ponad miliarda stu milionów złotych i docelowo w 2015 roku będzie wynosiła miliard siedemset milionów złotych. To są pieniądze, które gmina dostanie na każde dziecko, które jest w edukacji przedszkolnej bez względu na miejsce edukacji przedszkolnej.

 

ZBIERAJĄ PODPISY POD REFERENDUM…

 

Nie wszyscy uważają, że 6-latki w szkołach to dobry pomysł. - Od pięciu lat prowadzimy akcję „Ratujmy Maluchy”. Przyłączyło się już do niej kilkaset tysięcy osób. Przygotowaliśmy również raporty, które świadczą o tym, że szkoły są zupełnie nieprzygotowane na reformę, a rząd od początku inwestuje głównie w „propagandę”. Udało się już nam wymusić między innymi okres przejściowy, czyli wolny wybór dla kilku roczników. Rodzice pokazali, że nie chcą, by 6-latki szły do szkoły. Do tego trzeba dodać fatalny program nauczania, z którym młodsze dzieci sobie nie radzą, muszą nadrabiać zaległości w domu. Zbieramy podpisy pod referendum edukacyjnym, a celem jest wolność wyboru – mówi Tomasz Elbanowski ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców. Więcej o akcji na www.rzecznikrodzicow.pl.

 

W innych gminach naszego powiatu rodzice nie są tak przychylni reformie. – Moje dziecko urodziło się pod koniec roku, pójdzie do szkoły faktycznie, jako 5-latek. Czy to sprawiedliwe? To zabieranie dzieciństwa – tłumaczy jedna z matek.

 

Monika Polak-Pałęga

 



Galeria zdjęć

Komentarze