Kurierzawiercianski.pl

SYSTEM PIECZY ZASTĘPCZEJ DZIAŁA PATOLOGICZNIE

Tomek | 2017-09-06 12:20

(Myszków) Nawet Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie stwierdza, że „Rodzinne formy opieki rozwijają się zbyt wolno w stosunku do potrzeb, choć jest to najkorzystniejsza z form pomocy dla dzieci potrzebujących wsparcia. System pozyskiwania kandydatów na rodziców zastępczych i prowadzących rodzinne domy dziecka oraz system wsparcia już funkcjonujących rodzin zastępczych jest niewydolny. Rodzin zastępczych nie tylko nie przybywa, ale ich liczba spada.” To podsumowanie raportu NIK idealnie pasuje do sytuacji, jaka powstała, zwłaszcza 3 lata temu w Powiecie  Myszkowskim. We wrześniu 2014 Powiat Myszkowski podpisał umowę z fundacją „Mój Dom” z Poraja, która miała utworzyć Placówkę Opiekuńczo-Wychowawczą typu socjalizacyjnego. I placówka powstała, działa. Tylko, że nie trafiają tam dzieci wymagające placówki specjalistycznej, lecz takie, które powinny być w rodzinach zastępczych. Ale tych w Powiecie Myszkowskim, jak w całej Polsce, brakuje. Dzieci, które z zgodnie z Ustawą o pieczy zastępczej, w założeniach bardzo dobrą, powinny trafiać do pieczy zastępczej typu rodzinnego, trafiają do placówek zawodowych. W powiecie myszkowskim wygląda to tak, że płacimy za ich pobyt nawet 3 x więcej. Bierność Starostwa  Powiatowego, Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie i Sądu Rejonowego w Myszkowie tę patologiczną sytuację utrwala.

 

Trochę historii sprzed 3 lat

 

W marcu 2014 na Zarządzie Powiatu Myszkowskiego dyrektor PCPR  Małgorzata Pawlik-Karcz i Małgorzata Cesarz referują pomysł utworzenia na terenie powiatu myszkowskiego placówki specjalistycznej typu socjalizacyjno- interwencyjnego.  Starostą jest wtedy Wojciech Picheta, wicestarostą obecny wicewojewoda (PiS) Mariusz Trepka. Zarząd opiniuje pomysł pozytywnie. Małgorzata Cesarz z mężem powołują fundację, kupują w Żarkach Letnisko dom na potrzeby placówki, który później de facto sami sobie wynajmują za kwotę 3000 zł/miesięcznie. Powiat ogłasza przetarg na prowadzenie zadania publicznego, prowadzenia na zlecenie powiatu instytucjonalnej formy pieczy zastępczej. Zgłasza się tylko fundacja Mój Dom i na początku września 2014 wygrywa przetarg, na który wpływa tylko oferta fundacji. Wtedy jeszcze Fundacja „Nasz Dom” nie miała uprawnień do prowadzenia tego typu placówki. 10.09.2014 fundacja składa do Wojewody Śląskiego wniosek  o wydanie zezwolenia na prowadzenie Placówki Opiekuńczo- Wychowawczej  w Żarkach Letnisku. Już 12.09. wojewoda wysyła zespół kontrolujący, który sprawdza czy w budynku może funkcjonować placówka. Opinia jest pozytywna i 29.09. wojewoda wydaje zezwolenie w formie decyzji. Wojewoda korzysta przy wydaniu decyzji z zapisów art. 106 Ustawy o pieczy zastępczej i odstępuje od wymogu posiadania dla obiektu pozytywnej opinii inspekcji sanitarnej (Sanepid) i Straży Pożarnej. Dzień później starosta Picheta i wicestarosta Trepka podpisują z fundacją umowę na realizację zadania już od 1.10.2014 przeznaczając na jego realizację około 1,5 mln zł na 3 lata. Placówka funkcjonuje przez 3 lata bez żadnej kontroli bezpieczeństwa pożarowego i sanitarnego. Funkcjonuje, ponieważ zarówno Sanepid jak i straż pożarna nie miały zgłoszenia, że taka placówka istnieje. Problem zauważa w kwietniu br. TSSE w Myszkowie i jej dyrektor dr Marek Olenderek pyta PCPR jakie placówki opiekuńcze typu instytucjonalnego funkcjonują na terenie Powiatu Myszkowskiego. Wtedy okazuje się, że zarówno Placówka w Żarkach Letnisku (Fundacji Mój Dom) jak i Rodzinny Dom Dziecka w Myszkowie nigdy nie zostały zgłoszone do Sanepidu.  Dyrektor TSSE  10 sierpnia powiadamia o tej sytuacji Wojewódzką Stację Sanitarno-Epidemiologiczną.

 

W drugiej połowie 2017  Powiat Myszkowski ogłasza kolejny przetarg na prowadzenie zadania pieczy zastępczej w formie instytucjonalnej placówki opiekuńczo- wychowawczej. Tym razem umowa ma być  zawarta na 5 lat. W specyfikacji przygotowanej przez PCPR jest zapis,  że budynek ma np. być bezpieczny, spełniać wymogi techniczne, sanitarne i przeciwpożarowe „zgodnie z odrębnymi przepisami”. Ponownie z ofertą zgłasza się wyłącznie  Fundacja Mój Dom z Poraja, która chce kontynuować funkcjonowanie placówki w Żarkach Letnisku. Już pobieżna wizyta w budynku budzi wątpliwości, czy spełnia on normy budowlane dla obiektów użyteczności publicznej, zwłaszcza w zakresie bezpieczeństwa pożarowego i BHP. Od 3 lat budynek ma niezabezpieczony barierką balkon I piętra. Podobnych „mankamentów” znajdzie się więcej. Mimo tego 3 lata temu Wojewoda Śląski nie miał wątpliwości, że to bezpieczne miejsce dla 14 dzieci.

 

2017: ponownie brak opinii o bezpieczeństwie budynku

 

W 2017 roku nikt z PCPR nie zadał sobie trudu sprawdzić, czy budynek spełnia normy budowlane  i bezpieczeństwa pożarowego. Ale w warunkach konkursu określono, że ma spełniać. A czy spełnia? Placówka funkcjonuje od 3 lat i nigdy nie uzyskała pozytywnej opinii od Sanepidu, PIP-u, Straży Pożarnej. Nie oznacza to wcale, że opinie byłyby negatywne, ale Sanepid i Strażacy zgodnie potwierdzają: nie opiniowaliśmy tej placówki, fundacja nie występowała o taką opinię.  Nową umowę z fundacją, która ponownie wygrała przetarg Zarząd Powiatu Myszkowskiego podpisze zapewne w najbliższych dniach. Bez dokumentów, które były wymagane w warunkach konkursu, potwierdzających, że budynek spełnia normy budowlane, sanitarne i pożarowe. Jak potwierdził nam Wydział Architektury Starostwa Powiatowego w Myszkowie Fundacja Mój Dom nie zwracała się z wnioskiem o zmianę przeznaczenia budynku z mieszkalnego na instytucjonalny. Nie ma opinii Sanepidu, Straży, nie wiemy czy budynek spełnia wymogi budowlane, a Zarząd Powiatu zapewne w tym tygodniu podpisze z fundacją umowę aż na 5 lat. Ciekawe, kto pójdzie siedzieć, jeżeli - odpukać - w placówce dojdzie do wypadku, a okaże się, że budynek nie spełniał norm bezpieczeństwa?

 

„Pobyt dzieci w placówkach opiekuńczo-wychowawczych (domach dziecka) powinien być ostatecznością, stosowaną po wyczerpaniu możliwości umieszczenia małoletnich w rodzinach zastępczych. Dlatego w ustawie o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej założono stopniowe odchodzenie od umieszczania najmłodszych dzieci w placówkach opiekuńczych. I tak, po 1 stycznia 2015 r. mogą do nich trafiać tylko dzieci powyżej siódmego roku życia, a po 1 stycznia 2019 r. - po 10. roku życia.” - pisze Najwyższa Izba Kontroli  w komentarzu do swojego raportu. Od 3 lat prawie wszystkie dzieci z Powiatu Myszkowskiego zamiast do rodzin zastępczych  trafiają do placówki fundacji Mój Dom. Zamiast 1000 zł na dziecko, powiat płaci 3200 zł, zgodnie z umową z 2014 roku.  Płaci, gdyż nie ma miejsc w rodzinach zastępczych. Wszystkie instytucje odpowiedzialne za funkcjonowanie pieczy zastępczej na terenie powiatu w pewnym sensie łamią prawo: w placówce typu socjalizacyjnego dzieci powinny przebywać do 3 miesięcy, a później wracać do rodzin biologicznych, do rodzin zastępczych lub być kierowane do adopcji. W praktyce do Żarek Letnisko trafiają dzieci, które w ogóle nie powinny tam trafiać i tkwią tam na lata. Jest to reguła, a zgodnie z Ustawą o pieczy zastępczej, powinny to być wyjątki. To placówka dla dzieci powyżej 10 roku życia, a przebywa w niej 5 letnie dziecko. Ustawa dopuszcza taką sytuację, ale jako sytuację skrajnie wyjątkową - np. pobyt razem z rodzicem lub rodzeństwem i z taką sytuacją mamy miejsce. Ale to, co bardzo dobra w założeniu ustawa  traktuje jako wyjątek, w Powiecie Myszkowskim stało się patologiczną regułą.

 

Wnioski są proste:

 

Rada Powiatu Myszkowskiego i Zarząd Powiatu Myszkowskiego powinny wreszcie zauważyć, że realizujemy zadania pieczy zastępczej na terenie powiatu drogo i bez sensu. Zwiększyć ilość rodzin zastępczych niezawodowych i zawodowych. Te pierwsze są o tyle cenne, że nie funkcjonując  „w rezerwie” nie kosztują powiatu nic. Powiat płaci miesięcznie 1000 zł na dziecko dopiero umieszczając je w takiej rodzinie. Przynajmniej 10 dzieci, które niezgodnie z duchem ustawy przebywają w placówce socjalizacyjnej w Żarkach Letnisko mogłoby do rodzin zastępczych być przeniesione natychmiast. Ale nie ma tych rodzin. Niestety, PCPR i Zarząd Powiatu Myszkowskiego, jak i radni nie zrobili nic, żeby to zmienić. Chętnych do prowadzenia rodzin zastępczych można szukać aktywniej. 1000 zł na pobyt dziecka to ustawowe minimum, ale powiat może zdecydować, że będzie to np. 1500 zł. Albo aktywnie wspierać rodziny zastępcze np. dopłatami do remontów, wczasów dla dzieci, zajęć dodatkowych. Możliwości ustawowe są tu bardzo szerokie, ale PCPR z tych narzędzi nigdy nie korzystał. Może z wygody, może z lenistwa, efekt jest taki, że system pieczy zastępczej na terenie Powiatu Myszkowskiego działa od lat fatalnie. I wcale też nie chodzi o to, żeby likwidować placówkę w Żarkach Letnisku, tylko żeby trafiały do niej faktycznie dzieci wymagające specjalistycznej pomocy. A trafiają takie, które zgodnie z Ustawą o pieczy zastępczej powinny być w rodzinach zastępczych.

 

O tym, że mam rację, pisze NIK: W ocenie NIK, brak realnego - finansowego i instytucjonalnego - wsparcia przy zmaganiu się z wieloma trudnościami, jakie napotykają rodziny zastępcze powoduje, że niewielu jest kandydatów do pełnienia tej funkcji. Stanowi to bardzo poważne zagrożenie dla dalszego rozwoju rodzinnych form pieczy zastępczej. (…) Rozwój rodzinnych form pieczy zastępczej następuje zbyt wolno w stosunku do potrzeb. W 82 proc. powiatów objętych kontrolą NIK oraz tych, w których zasięgnięto informacji, wskazywano na niedobór rodzin zastępczych niezawodowych i zawodowych. (…) wyniki kontroli wskazują, że zakładaną liczbę zawodowych rodzin zastępczych udało się utworzyć tylko w trzech z 24 skontrolowanych powiatów. Ogółem w 24 powiatach w 2015 r. planowano stworzyć 174 rodziny - powstało zaledwie 57.

 

Jarosław Mazanek


Komentarze