Kurierzawiercianski.pl

urząd miasta pozoruje, że chce budować mieszkania?

Tomasz Urbański | 2018-01-26 12:20

(Myszków) Kolejny przetarg na budowę mieszkań komunalnych na Będuszu (przebudowa dawnego internatu) nie doszedł do skutku. Na ogłoszony przez Urząd Miasta Myszkowa drugi przetarg 16 stycznia br. wpłynęła tylko 1 oferta z ceną 2x wyższą, niż miasto chce wydać na budowę. Ale pobieżna nawet analiza tych przetargów pozwala wyciągnąć wniosek, że… miasto nie chce wybudować tych mieszkań! II przetarg to lipa, gdyż zamawiający (Urząd Miasta Myszkowa)  przewidział na sfinansowanie inwestycji tylko 5,6 mln zł. Najniższa oferta w przetargu z października 2017 opiewała na 8,2 mln zł. Przetarg unieważniono, gdyż miasto przewidziało na zadanie 7,5 mln zł. W kolejnym… już tylko 5,6 mln. To dobitnie pokazuje, że deklarowany przez burmistrza Myszkowa zamiar przebudowy dawnego internatu na mieszkania komunalne to „ściema”. Przetarg miasto ogłosiło na takich warunkach, żeby mieć pewność iż nikt nie zaoferuje tak niskiej ceny.

 

Burmistrz Włodzimierz Żak budowę mieszkań socjalnych i komunalnych obiecuje od 2013 roku, gdy został burmistrzem. Najpierw miały powstać po zlikwidowanym Schronisku dla Zwierząt na ul. Szpitalnej. Nie powstały. Dopiero w marcu 2017 gmina rozstrzygnęła przetarg na budowę 16 mieszkań socjalnych na końcu miasta przy drodze do Żarek. Za kwotę 1,78 mln zł mieszkania w dwukondygnacyjnym budynku buduje firma Stebud. Łatwo policzyć, że z parkingami, otoczeniem budynku średnio mieszkanie ma kosztować 111 tysięcy. Dlaczego więc 50 mieszkań na Będuszu, bez kanalizacji (w projekcie przewidziano zrzut ścieków do szamba) ma kosztować średnio 165 tysięcy? Przyjmując, że koszt budowy wyniósłby tyle ile najniższa oferta firmy POL-REM, czyli 8,2 mln zł. To pytanie na które odpowiedź jest prosta: koszty budowy bardzo podraża przyjęta przez miasto koncepcja: remontujemy istniejący budynek internatu, zamiast go burzyć. Dla porównania koszt wybudowania 1 bloku na 50 mieszkań (w internecie można znaleźć realizacje również myszkowskich firm) od podstaw, ale na gołym gruncie zamykają się kwotą 5 mln zł. W Myszkowie ten koszt mógłby ulec powiększeniu o koszty wyburzenia internatu, szacowany na co najmniej 200.000 zł.

 

Przedstawiciel jednej z firm z branży budowlanej na naszą prośbę zapoznał się z dokumentacją planowanego do budowy budynku. Ze względu na fakt, że bierze udział w przetargach na lokalnym rynku, zgodził się na wypowiedź wyłącznie anonimowo: - W projekcie zastosowano wymóg zastosowania takich materiałów, że to podwyższa koszt budowy o około miliona złotych, tylko na materiałach budowlanych. Drugi problem, że budowa podobnego bloku od podstaw, powinna kosztować kilka milionów mniej. Pomysł remontowania budynku, który nie wiadomo w jakim dokładnie jest stanie jest bez sensu. Koszty w trakcie budowy mogą się nawet okazać wyższe od zakładanych.

 

Na potencjalne zagrożenia, jakie wiążą się z forsowanym przez burmistrza rozwiązaniem, czyli przebudową internatu na mieszkania (zamiast wyburzenia budynku) wskazuje też inż. Andrzej Pałys do grudnia 2017 zatrudniony w UM Myszków w dziale inwestycji. Ten sam, który zawiadomił nadzór budowlany o zauważonych w pracy gminy nieprawidłowościach przy remontach i budowie dróg. Przypomnijmy: chodzi o zarzut nagminnego w pracy Urzędu Miasta Myszkowa realizowaniu inwestycji bez zgłoszenia i bez wymaganych pozwoleń na budowę. Lista potencjalnych samowoli budowlanych to prawie 60 pozycji! Andrzej Pałys: -Dałem Burmistrzowi alternatywę wykonania budynków socjalnych i dla młodych, komunalnych tańszą technologią, szybszą w wykonaniu, bo w 120 dni od dnia podpisania kontraktu, zależne od wielkości i skomplikowania konstrukcji. Można budować lepiej, szybciej, ekonomiczniej i ładniej.

 

Dodatkowy problem jaki sygnalizowałem -już odnosząc się do projektu zmiany sposobu użytkowania i przebudowy budynku internatu na budynek mieszkalny dotyczy słabego rozpoznania podłoża pod internatem.  Geolog zakwalifikował grunty do kat. II czyli jak sam pisze złożone, a grunty złożone nie są łatwymi gruntami i jest niebezpieczeństwo, że budynek zacznie osiadać. Zacytuję fragment z opinii:„2.2.9. Wyniki badań geologiczno-inżynierskich, geotechniczne warunki posadowienia Zgodnie z dokumentacją geotechniczną wykonaną przez EKOMOR, oprac. Andrzej Morawski we wrześniu 2015: „a) W podłożu badanego terenu do zbadanej maksymalnej głębokości 3,0m ppt występują grunty rodzime nośne. Grunty antropogeniczne należy zaliczyć do utworów słabonośnych i nie nadających się do bezpośredniego posadawiania w ich obrębie. b) Z uwagi na zaleganie w podłożu gruntów spoistych, wysadzinowych o bardzo niskim współczynniku filtracji nie jest możliwe rozsączanie w ich obrębie wód opadowych i/lub roztopowych. c) W trakcie prowadzenia prac terenowych stwierdzono występowanie wody w postaci sączeń, które nawiercono w otworze nr 03 i 04. W podłożu może dochodzić do sezonowych zmian wilgotności gruntów zalegających w podłożu. Wzrost wilgotności następować będzie drogą infiltracji z powierzchni terenu. Szczególnie w okresie wiosenno - jesiennym należy się liczyć z koniecznością odwadniania wykopów. e) Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z dnia 25 kwietnia 2012r. w sprawie ustalania geotechnicznych warunków posadawiania obiektów budowlanych warunki geotechniczne podłoża na podstawie przeprowadzonych badań należy uznać za złożone. f) Biorąc pod uwagę rodzaj obiektu i stwierdzone złożone warunki gruntowe dla planowanej inwestycji proponuje się przyjąć II kategorię geotechniczną.”

 

Opinia jest pobieżna, bez dokładnych badań, odwiertów. Gdybym ja o tym decydował, nakazałbym powtórzenie badań geologicznych przez niezależne laboratorium drogowe i zrobił odwiert fundamentów. Projektant w opisie podaje, że są pęknięcia ścian fundamentów na skutek osiadania. Logicznym jest, że jak dociąży budynek to pęknięcia będą się powiększać, a iniekcja środków chemicznych lub nowy tynk (takie rozwiązania naprawcze są proponowane) w tym nie pomoże. Zgodnie z projektem  budynek zostanie dociążony przez nowe konstrukcje stalowe i żelbetowe więc skąd wiadomo, że fundamenty nie zaczną osiadać wskutek dalszej konsolidacji gruntów i czy w ogóle fundamenty wytrzymają?  W dokumentacji nie ma danych wytrzymałości betonu ani kontrolnych odkrywek fundamentów na zewnątrz istniejącego budynku. Za dużo niewiadomych, a zadaniem inżyniera jest mieć 100% pewność, że to co wykonuje się sprawdzi. W tym przypadku jest to wątpliwe. Ten projekt nie powinien być dopuszczony do realizacji. Za mało wiemy o istniejącym budynku i brak jest elementarnego zestawienia obliczeń statycznych do nowego budynku.”

 

Po co miasto ogłasza II przetarg?

 

O tym, że przebudowa internatu na mieszkania komunalne może dla burmistrza okazać się ekonomiczną i budowlaną katastrofą mówi się coraz więcej. Na ogromny koszt budowy 1 mieszkania  zwracał uwagę radny Eugeniusz Bugaj na sesji w XII 2017. Już wcześniej na łamach Gazety Myszkowskiej pisaliśmy, że planowane koszty budowy są na absurdalnym poziomie. Za ok. 8 mln zł miasto mogłoby skupić na wolnym rynku podobną lub większą ilość mieszkań. Przypomnieć warto, że blok na Będuszu, choć ma być tak drogi w budowie, nie będzie podłączony do kanalizacji. Czym to pachnie wiedzą dokładnie mieszkańcy bloków komunalnych przy ul. Folwarcznej, którzy za wywóz szamba płacili po kilka tysięcy rocznie. Na czym polegał problem pisaliśmy w artykułach z serii „UTOPIENI W SZAMBIE”.

 

Jak więc wycofać się z nieudanej inwestycji, jednocześnie nie przyznając, że wszystko zawaliliśmy? Wygląda na to, że burmistrz Myszkowa wraz ze swoimi urzędnikami postanowili zagłodzić tę inwestycję brakiem środków. W pierwszym przetargu miasto przewidziało 7,5 mln zł, a najtańsza oferta jaka wpłynęła od firmy Pol-Rem to 8,2 mln. Co więc robi miasto? Ogłasza drugi przetarg i przy otwarciu ofert ogłasza, że przeznacza jeszcze mniej, 5,6 mln zł. Wpływa 1 oferta, katowickiej firmy DOMBUD SA z ceną 11,467 mln zł. Tylko o 13 tysięcy mniej niż ta sama firma oferowała w przetargu z X 2017.

 

Naszym zdaniem w roku wyborczym burmistrz Włodzimierz Żak chce się wycofać ze źle przygotowanej inwestycji, pozorując, że firmy budowlane chcą za dużo na wybudowanie bloku. A problem jest odwrotny. Gmina kupiła internat w 2012 roku od Starostwa Powiatowego. Żakowi kończy się druga kadencja. Obiecywał mieszkania. Mieszkań nie będzie. Na kogoś trzeba zrzucić odpowiedzialność za własną nieudolność.

 

Jarosław Mazanek

 



Galeria zdjęć

Komentarze