Kurierzawiercianski.pl

REKLAMA

WIRTUALNY SAMORZĄD

Tomasz Urbański | 2019-05-17 12:20

(Zawiercie) Kwietniowa sesja Rady Miejskiej w Zawierciu początkowo przebiegała szybko i sprawnie – radni bez dyskusji przyjmowali jednogłośnie kolejne uchwały. Wśród nich znalazły się m.in. uchwała o udzieleniu w przyszłym roku pomocy finansowej powiatowi na przebudowę drogi powiatowej (ul. Myśliwska), przyjęcie planu dofinansowania form doskonalenia zawodowego nauczycieli, czy tez przystąpienie do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w rejonie ul. Siewierskiej. Długą dyskusję wywołało sprawozdanie prezydenta z działalności w okresie międzysesyjnym. Obligatoryjne sprawozdanie, które zdaniem niektórych radnych, mówi o pracy poszczególnych wydziałów urzędu, a nie samego prezydenta Konarskiego. - O działaniach pana prezydenta dowiadujemy się z mediów społecznościowych i tam możemy to śledzić. Ja się zastanawiam, czy my żyjemy w jednej rzeczywistości, czy w dwóch równoległych czasoprzestrzeniach – jedna to jest wirtualna, facebookowa, a druga to jest rzeczywista. I ta rzeczywista, czyli odzwierciedlona w sprawozdaniu, no nijak się ma do tej wirtualnej – krytykowała przewodnicząca Beata Chawuła.


 

CZY PREZES KIERUJE TRZEMA SPÓŁKAMI?


 

Początek kwietniowych (24.04) obrad przebiegał dosyć spokojnie. Dyskusję radnych wywołało sprawozdanie prezydenta z działalności międzysesyjnej. Jako pierwszy głos zabrał Witold Grim, który zapytał prezydenta, czy prezes ZGK został wybrany zgodnie z prawem. Radny Grim przywołał ustawę o gospodarce komunalnej oraz ustawę o zasadach zarządzania mieniem państwowym.
Jak tłumaczył, zgodnie z prawem członkowie zarządu nie mogą zajmować się interesami konkurencyjnych podmiotów. Radny Witold Grim wyjaśniał dalej, że rada nadzorcza wybrała na prezesa Zakładu Gospodarki Komunalnej w Zawierciu Krzysztofa Tomczaka, który – jak wynika z informacji uzyskanych przez radnego - w Krajowym Rejestrze Sądowym figuruje jako prezes zarządu spółek „Zaolszany” i Recykling Wojkowice.


 

- Wpisy do KRS-u dokonane zostały odpowiednio w dniu 30 stycznia 2018 i 19 listopada 2018 roku, a więc przed powołaniem pana Tomczaka do ZGK. Obie te spółki zajmują się zbieraniem i usuwaniem odpadów, a więc robią dokładnie to samo, co zawierciański ZGK. (…) W jaki sposób rada nadzorcza obeszła wprowadzonej w ubiegłej kadencji do umów o zarządzaniu zapis zawierający bezwzględny zakaz zajmowania się interesami konkurencyjnymi? Bo wszystkie te spółki są wobec siebie konkurencyjne. (…) Czemu gmina Zawiercie wbrew prawu akceptuje ten stan rzeczy? Czy takie działania rady nadzorczej w pańskiej ocenie nie jest działaniem na szkodę spółki? Dlaczego akceptuje pan brak oświadczenia majątkowego pana Tomczaka? Czy z faktu niezłożenia w terminie złożenia oświadczenia zamierza pan wyciągnąć konsekwencje prawne? Wielokrotne prezydent informował o tym, że wreszcie spółkami gminnymi kierują prawdziwi fachowcy. Do dziś nie poznaliśmy kryterium ich wyboru, a szkoda, bo jeśli wcześniejszy brak absolutorium przy uzyskaniu straty finansowej nie był brany pod uwagę, to warto byłoby poznać te wartości, które przyświecały prezydentowi i radom nadzorczym przy wyborze – mówił radny Witold Grim. Dodał również, że podobno prezes zawierciańskiego ZGK, Krzysztof Tomczak pracuje tylko od wtorku do czwartku po 3-4 godziny. Radny Grim dodał nieco z przekąsem, że jeśli prezes rzeczywiście pracuje jednocześnie w trzech spółkach, to chyba ze względu na liczbę obowiązków nie może pracować inaczej. Witold Grim zwrócił się do prezydenta z prośbą o sprawdzenie tych informacji, pytając czy wybór pana Tomczaka na stanowisko prezesa ZGK jest ważny i zgodny z prawem.


 

Urząd Miejski w Zawierciu na początku lutego tak przedstawił nowego prezesa ZGK: - Wykształcenie wyższe menedżerskie - poziom Master of Business Administration, związany z gospodarką odpadów komunalnych i niebezpiecznych. Pracował w firmie miejskiej w Zabrzu prowadzącej składowisko odpadów komunalnych potem w firmie FCC Environment (ASA) zajmującej się wywozem i przetwarzaniem odpadów w Polsce i Europie Zachodniej. Doradca w zakresie przejęcia i zabezpieczenia przez Gminę Pyskowice Składowiska Odpadów Komunalnych wraz z Kompostownią od likwidowanej Spółki Akcyjnej Ekofol II, doradztwo w zakresie przejęcia przez gminę Wojkowice udziałów w spółce między gminnej i doprowadzenia do utrzymania zakładu.


 

Na pytanie radnego prezydent Konarski odpowiedział krótko, obiecując, że prawnicy przeanalizują sprawę opisaną przez Witolda Grima. Dodał również, że niedługo będzie przedstawione sprawozdanie z działalności ZGK.


 

Kolejną osobą, która miała dalsze pytania dot. sprawozdania była Ewa Mićka. Radna nie znalazła w sprawozdaniu z działalności prezydenta informacji o jego działaniach ws. budowy obwodnicy Zawiercia. Radna podkreśliła, że prosi o tę informację już po raz kolejny. - W sprawozdaniu nie ma o tym mowy, czyli nic pan nie zrobił, skoro nie ma o tym informacji. Jeżeli się mylę, proszę o przekazanie teraz konkretnych informacji – naciskała radna Ewa Mićka. Temat działań samorządowców podjął dalej Witold Grim (były prezydent), który podkreślił, że w ubiegłej kadencji gmina starała się lobbować w sprawie inwestycji – ówczesny prezydent Grim wraz z niektórymi radnymi rozmawiał na temat obwodnicy m.in. z euro posłanką Jadwigą Wiśniewską, posłanką Ewą Malik, posłem Waldemarem Andzelem, a nawet biskupem sosnowieckim. - Tyle w poprzedniej kadencji. Może pan powiedzieć, że miałem 4 lata – tak, być może. Ale chciałbym dowiedzieć się gdzie pan pojechał, z kim pan rozmawiał, a najbardziej interesują mnie te spotkania formalne i nieformalne (o których prezydent wspominał na poprzedniej sesji – przyp. red.) – zwracał się do Łukasza Konarskiego Witold Grim.


 

Stanowisko byłego prezydenta poparł Paweł Kaziród (przewodniczący rady w ubiegłej kadencji). Mówił, że sam też uczestniczył z Witoldem Grimem w spotkaniach, np. w siedzibie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Warszawie. - Bardzo mnie ciekawi to z kim pan prezydent jako włodarz działa. Poprzednio nie udało się uzyskać informacji pomimo pańskich zapewnień, nikomu pan nie odpowiedział – stwierdził Paweł Kaziród.


 

Łukasz Konarski zapewnił jedynie radnych, że wiele rozmów na temat obwodnicy przeprowadza, ale szczegółami tych spotkań nie zamierza się z nimi dzielić. - Jeśli chodzi o obwodnicę – proszę mi wybaczyć, ale nie będę opowiadał gdzie, z kim rozmawiałem na ten temat. Ja rozumiem, że mój poprzednik wybierał się do biskupów, do posłów. Ja na bieżąco rozmawiam z posłami i wszyscy - naprawdę to mogę państwu zadeklarować - wszyscy posłowie są mocno zaangażowani, na czele z panią poseł Malik, aby ta obwodnica powstała – powiedział, niewiele wyjaśniając, prezydent Ł. Konarski.


 

FACEBOOKOWA RZECZYWISTOŚĆ PREZYDENTA


 

Sprawozdanie prezydenta spotkało się z dużym niezadowoleniem przewodniczącej rady Beaty Chawuły. Stwierdziła ona konkretnie, że to, co Łukasz Konarski przedstawił radnym nie spełniło jej oczekiwań. - To jest kolejne sprawozdanie, które w zasadzie trudno nazwać sprawozdaniem z działalności prezydenta. Jest to raczej wykaz działań, które podejmują wydziały w urzędzie. I co my tu możemy znaleźć: ile urodziło się dzieci, ile było zgonów, ile rozmów telefonicznych przeprowadzili pracownicy poszczególnych wydziałów. No w tym zakresie działania pana prezydenta chyba są nie do końca zbieżne. Natomiast o działaniach pana prezydenta dowiadujemy się z mediów społecznościowych i tam możemy to śledzić. Ja się zastanawiam, czy my żyjemy w jednej rzeczywistości, czy w dwóch równoległych czasoprzestrzeniach – jedna to jest wirtualna, facebookowa, a druga to jest rzeczywista. I ta rzeczywista, czyli odzwierciedlona w sprawozdaniu, no nijak się ma do tej wirtualnej – oceniła przewodnicząca Beata Chawuła. Nadmieniła, że sprawozdanie prezydenta jest obowiązkowe i mówi o nim regulamin Rady Miejskiej. Wymieniła działania Łukasza Konarskiego, których próżno szukać w sprawozdaniu, za to na Facebooku publikowane są na bieżąco. Poparła przedmówców zaznaczając, że jednym z tematów, których brakło w sprawozdaniu prezydenta były działania dotyczące budowy obwodnicy Zawiercia i Poręby, do czego przewodnicząca zobligowała prezydenta na poprzedniej sesji. Nie ma w nim również wzmianki o spotkaniu z prezesem klubu Aluron Virtu Warta Zawiercie Kryspinem Baranem. – Nie wiemy w jakim celu było to spotkanie i jakimi wnioskami się zakończyło. W sprawozdaniu nie ma mowy o powołaniu Zawierciańskiego Forum Sportu, o którym się dowiadujemy z mediów, ani o spotkaniu z mieszkańcami np. osiedla Centrum, jakie tam zapadły wnioski, jakie problemy zgłaszali mieszkańcy. Nie ma również o spotkaniu z prezesami spółdzielni mieszkaniowych, w jakim celu to spotkanie się odbyło i co na nim ustalono, jakie są wnioski. Nie ma nawet mowy o otwarciu terenowego posterunku Straży Miejskiej i nie ma jeszcze wielu innych informacji, które się w sprawozdaniu z działalności prezydenta powinny znaleźć – wyliczała Beata Chawuła. Stwierdziła również, że „nie jest to ani ładne, ani eleganckie, ani tym bardziej grzeczne”, żeby radni musieli śledzić wpisy w Internecie, aby dowiedzieć się, czym zajmuje się Łukasz Konarski reprezentując miasto.


 

- Powiem po raz kolejny – jest mi bardzo przykro, że nie ma współpracy i przez cały miesiąc nie znalazł pan czasu, żeby się spotkać. Czy pan prezydent chciałby coś dodać do swojego sprawozdania? – zapytała przewodnicząca Chawuła, dając prezydentowi możliwość „wyprostowania” sprawy przedłożonego przez niego sprawozdania. Łukasz Konarski chyba nie do końca wykorzystał tę szansę. Sam prezydent stwierdził, że to sprawozdanie dotyczy funkcjonowania przede wszystkim urzędu. Dobrodusznie zapewnił, że jeśli radni wykazują tak duże zainteresowanie jego pracą, to może im udostępnić swój kalendarz, dzięki czemu rada będzie miała wgląd gdzie prezydent jest i co w danej chwili robi. - Proszę mi wybaczyć, ja rozumiem, że pani przewodnicząca jest niezadowolona z mojego sprawozdania. Postaram się poprawić. Też oczekiwałbym podstawowych informacji, jakiego sprawozdania państwo oczekujecie. Spotkań odbywam tysiące w ciągu miesiąca. Nie wszystkie kończą sie efektem - tak też bywa, że rozmawiamy i nie dochodzimy do porozumienia – odpowiedział na zarzuty wobec sprawozdania prezydent Łukasz Konarski.


 

Odpowiedź prezydenta nie zadowoliła Ewy Mićki, która stwierdziła, że „ta kadencja jest wirtualna”: – Przykładem tego jest to, co pan prezydent powiedział, że sprawozdanie to działalność urzędu. Pan jest częścią tego urzędu, pan jest najważniejszą osobą w urzędzie. To pan nim zawiaduje, pan za niego odpowiada. Nie może pan stawiać siebie obok, pod, nad. Pan jest częścią tego urzędu, pan nie jest kimś wirtualnym. Pan tu pracuje.


 

Prezydent pozostał spokojny, a w jego słowach znalazło się niejako potwierdzenie zarzutów wysuwanych przez część radnych. - Nie dziwi mnie opinia państwa na temat tego, że jestem wirtualnym prezydentem, bo tak będzie przez jakiś czas, jeszcze długo zanim pojawią się efekty tak będziecie to państwo oceniać, dla mnie jest to zrozumiale. Realizuję budżet, który był przygotowany przez pana prezydenta, w tym budżecie nie było ani grosza na budowę nowej hali, nie było też wielu innych rzeczy, które będziemy realizować. To, że niektóre rzeczy staramy się pokazywać wiem, że to niektórych drażni, niektórzy będą przeciwko, to jest naturalne. Myślę, że ten okres jeszcze trochę potrwa. Dlatego jeśli macie państwo uwagi, to proszę zgłaszać do mnie. Nie jestem obok urzędu, jestem częścią urzędu. Za wszystkich pracowników i decyzje biorę odpowiedzialność. Wiem, że państwo będą używać różnych argumentów. Nie dziwię się, to jest naturalne przy zmianach. Dlatego proszę uważnie się przyglądać. Ja jestem dla państwa zawsze otwarty, jeśli chcecie państwo porozmawiać, jestem do dyspozycji – mówił jak zawsze prezydent Konarski, zapewniając o swojej otwartości i gotowości do rozmowy z radnymi na każdy temat.


 

CZY NOWA HALA JEST PRIORYTETEM?


 

Gorącym tematem na kwietniowej sesji była również sytuacja Aluronu Virtu Warty Zawiercie. Paweł Kaziród pytał, co prezydent Konarski ma do powiedzenia na temat budowy nowej hali, o której mówiono jeszcze w poprzedniej kadencji. O jak najszybsze znalezienie w budżecie pieniędzy dla klubu prosił również radny Michał Myszkowski. Stanowisko kolegów poparła również Ewa Mićka: - W trakcie roku budżetowego– już to mówiłam – tylko prezydent może przesuwać środki. Radni nie mają takiej możliwości. Jesteśmy za wsparciem klubu. To jest w tej chwili tylko wola pana prezydenta. Przy konstruowania przyszłorocznego budżetu radni będą wnioskować o budowę hali.


 

Nieco odmienne zdanie wyraził Henryk Mól, który stwierdził, że halę trzeba było zacząć budować wcześniej. – (…)Dyskutowaliście tylko, a tym ludziom żeście nic nie dali i teraz się mówi, że prezydent, że ta rada jest winna temu, że nie ma hali w Zawierciu. Zastanówmy się trochę gdzie jesteśmy i o czym mówimy. Bo to, że halę trzeba, to trzeba – to wiadomo. Tylko trzeba było ją zacząć wcześniej, a dzisiaj jak już jest klub w finale prawie że, to dzisiaj rozpoczynamy dyskusję o budowie hali, nie mając pieniędzy. Dobrze, że zaczynamy. Tylko że trochę za późno. Żal mi tych ludzi, bo kibice zawierciańscy są najlepsi w całej Polsce. Dlatego zróbmy co możemy, ale nie przewracajmy wszystko do góry nogami. Zacznijmy robić coś wspólnie – mówił Henryk Mól.


 

Prezydent zapewnił, że jego zdaniem budowa hali i sprawa klubu to priorytet. Zaznaczył jednak, że budżet miasta nie jest z gumy. - Ja wiem, że niektórzy radni myślą, że wyciąga się pieniądze z kapelusza., tak nie jest. Budżet funkcjonuje na innych zasadach, dziwię się, że nie wszyscy państwo o tym wiedzą – stwierdził Ł. Konarski.


 

Co robiono w poprzedniej kadencji w sprawie budowy nowej hali próbował przybliżyć Witold Grim. Jak tłumaczył, założeniem poprzednich władz było to, aby najpierw polepszyć warunki dla siatkówki przy istniejącej hali na ul. Blanowskiej, a następnie szukać środków na budowę nowej hali. Planowano również rozbudowę istniejącej hali, która miała miastu pozwolić „przeczekać” do czasu powstania nowego kompleksu. Na rozpoczęcie rozbudowy ośrodka przy Blanowskiej miały pozwolić zaplanowane w budżecie środki w wysokości 400 tysięcy, których obecnie nie ma. - Gdybyśmy mieli te 400 tysięcy, moglibyśmy ogłosić przetarg na rozbudowę hali. I dopiero po wyniku przetargu zobaczylibyśmy, ile środków brakuje – stwierdził Witold Grim. Według jego słów następnie należałoby zastanowić się skąd wziąć brakującą kwotę – z kredytu, czy starać się o środki zewnętrzne.


 

W temacie potrzeb finansowych całego miasta i szukaniu pieniędzy na inwestycje, prezydent Łukasz Konarski wymienił kilka kosztownych zadań, które są nie mniej ważne i które czekają na realizację. Wśród nich pojawiła się budowa dróg, prace w strefie gospodarczej, inwestycje w spółkach miejskich, remont oczyszczalni ścieków. - Najpierw zadbajmy o to, co mamy, co jest najbardziej potrzebne, a później będziemy myśleć o innych rzeczach, które niekoniecznie są nam potrzebne w tym momencie. Biorąc kredyty, obligacje - nie zaprzeczam - obligacje są dobrym sposobem kredytowania gminy, czasami trzeba je brać, tylko dobrze byłoby wiedzieć na co zostaną przeznaczone. Do tej pory obligacje były brane na spłatę zaciągniętych pożyczek i tak to funkcjonowało od kilku lat. Staram się odpowiedzialnie podchodzić do sprawy – przekonywał Łukasz Konarski.


 

Edyta Superson,

foto: UM Zawiercie


 



Galeria zdjęć

Komentarze