Kurierzawiercianski.pl

REKLAMA

Wywiad z Katarzyną Stachowicz, która dziś nazywana jest polską Angeliną Jolie

Jaroslaw Mazanek | 2018-10-05 10:16

Dzięki usunięciu piersi – mastektomii, mogę powiedzieć moim dzieciom, że już nie muszą się o mnie martwić. Należy głośno o tym mówić, by przekonać kobiety do tego, żeby wykonywały badania genetyczne!”

Rozmowa z Katarzyną Stachowicz, byłą posłanką, która dziś nazywana jest polską Angeliną Joli, która podobnie jak amerykańska aktorka poddała się zabiegowi profilaktycznej mastektomii ze względu na zagrożenie nowotworem i opowiedziała o tym światu.

Czy może Pani opowiedzieć swoją historię?

Wszystko zaczęło się 13 lat temu, kiedy badania genetyczne wykryły u mnie mutację genu BRCA1. – Żyłam, wiedząc, że na 90 proc. zachoruję na raka. Nowotwór piersi u mojej siostry i śmierć ciotki, siostry mojego ojca, tylko tę pewność potwierdzały. Objęta zostałam profilaktyką w Instytucie Onkologii w Gliwicach gdzie dwa razy w roku poddawałam się wszelkim zabiegom w ramach profilaktyki raka piersi i jajnika. Niestety jesienią 2016 roku w wyniku kolejnych badań profilaktycznych w prawej piersi pojawił się guz. Musiałam przejść leczenie onkologiczne w postaci 8 cykli chemii. Leczenia trudnego i bardzo wyniszczającego organizm. Chemia okazała się skuteczna i zniszczyła komórki nowotworowe. Kolejnym etapem była operacja. Lekarze byli zgodni co do wykonania u mnie mastektomii obu piersi ze względu na obciążenie genetyczne, jednak okazało się, że nie mogą jej zrobić z powodu braku refundacji. Nikt instytutowi nie zapłaciłby za zabieg, nie mówiąc już o rekonstrukcji piersi.

W wyniku takiej sytuacji podjęłam działania na własną rękę. Operację wykonałam w Niemczech i prywatnie ją opłaciłam. W marcu tego roku zgodnie z zaleceniem lekarzy usunęłam także profilaktycznie jajniki z jajowodami, ponieważ mutacja tego genu odpowiada za nowotwór jajnika.

 

Na czym dokładnie polega operacja, której zdecydowała się Pani poddać?

Profilaktyczna mastektomia polega na wycięciu gruczołu piersiowego i zastąpieniu go implantami w czasie tej samej operacji. Nie usuwa się całej piersi, zostaje skóra, którą wypełnia się implantami. Mogą się jej poddać kobiety, które są zdrowe, ale wykryto u nich w badaniach genetycznych zmutowany gen odpowiadający za nowotwór piersi. Gdy kobieta ma zmutowany gen BRCAA1, ryzyko wystąpienia nowotworu wynosi nawet 90 proc. Profilaktyczna mastektomia zmniejsza szansę na tę śmiertelną chorobę nawet do 2-3 procent. Ten zabieg nie szpeci, a ratuje życie.

Walkę z chorobą zakończyła Pani zwycięstwem i niemal z automatu przystąpiła do kolejnej bitwy. Tym razem o to, by operacja za którą Pani musiała zapłacić z własnych pieniędzy, w Polsce była refundowana przez NFZ. Udało się?

Tak! Jestem bardzo szczęśliwa, że po dziewięciu miesiącach wytężonej pracy, wysłaniu setek listów do parlamentarzystów, autorytetów medycznych a także niezliczonej ilości spotkań, podpisania ponad podziałami politycznymi apelu do Ministra Zdrowia przez parlamentarzystów wszystkich opcji udało mi się osiągnąć postawiony cel. Minister Zdrowia Łukasz Szumowski zapewnił mnie podczas bezpośredniego spotkania, że profilaktyczna mastektomia z jednoczesną rekonstrukcją, będzie świadczeniem refundowanym przez NFZ. Cieszę się, że tysiące Polek nie będzie musiało przejść tego, co ja. Jeszcze w tym roku kobiety zyskają możliwość wyboru. O ewentualnej operacji ma decydować trzyosobowy zespół specjalistów: chirurg, onkolog i psycholog.

Psycholog?

Dla młodej, zdrowej kobiety decyzja o takiej operacji może być bardzo trudna. Dlatego tak ważne jest, by w procedurze uczestniczył psycholog. Codziennie dzwoni do mnie i pisze co najmniej kilka kobiet. Pytają o szczegóły takiego zabiegu. Czy będą oszpecone? Odpowiadam, że nie będą, a za to mogą uratować swoje życie i zdrowie. Tylko 15 proc. kobiet w Polsce, które miały usuniętą pierś z powodu raka, poddaje się rekonstrukcji. Dlatego tak ważne jest informowanie pacjentek o ryzyku i szansach na zdrowie.

Jeszcze do niedawana kojarzona była Pani głównie ze swojej działalności politycznej. Jak to się stało, że była posłanka okrzyknięta została zagłębiowską, a szerzej – polską Angeliną Joli.

Rzeczywiście pojawiają się porównania do amerykańskiej aktorki, ponieważ podobnie jak ona poddałam się zabiegowi usunięcia piersi i zdecydowałam się opowiedzieć o tym publicznie. Angelina Jolie zrobiła niezwykłą rzecz. Dzięki niej cały świat dowiedział się o mutacji genetycznej, która odpowiada za nowotwór piersi. Wielka gwiazda kina, też

nosicielka genetycznej mutacji, postanowiła w ramach ochrony przed chorobą poddać się podwójnej mastektomii (usunięcia obu piersi) z jednoczesną ich rekonstrukcją. Postanowiła też o usunięciu jajników i jajowodów. Cieszę się, że zrobiłam to samo. Dzięki decyzji o takiej operacji mogę powiedzieć moim dzieciom, że już nie muszą się o mnie martwić. Należy głośno o tym mówić, by przekonać kobiety do tego, żeby wykonywały badania genetyczne. Mam nastoletnią córkę, w odpowiednim czasie poddam ją badaniom genetycznym - na tym polega moja odpowiedzialność jako matki.


 

Czy to, że jest Pani osobą rozpoznawalną, byłą posłanką, pomogło w zrealizowaniu postawionego celu?

Sam problem jest na tyle istotny, że zwyczajnie należało go nagłośnić. Moje osobiste doświadczenia bez wątpienia wzmacniają i uwiarygadniają ten przekaz, ale to, że nie jestem osobą anonimową w dużym stopniu nam w tym pomogło. Wiedziałam w jaki sposób uzyskać odpowiednie wsparcie, skutecznie dotrzeć do mediów, a przede wszystkim do osób decyzyjnych. Na pewno jako byłej posłance łatwiej było mi zapukać w niektóre drzwi, a te się przede mną otwierały. Dla mnie to tylko dowód na to, że zaangażowanie w życie polityczne można przekuć w coś bardzo dobrego. Zrobić coś ważnego dla ludzi, w tym wypadku setek kobiet zagrożonych śmiertelną chorobą. Teraz, kiedy jestem zdrowa i bomba przestała tykać zamierzam wrócić do polityki. Przyjęłam propozycję startu do sejmiku województwa śląskiego z listy Koalicji Obywatelskiej PO.N w Zagłębiu Dąbrowskim. Chcę zająć się problematyką zdrowia i profilaktyki. Marzą mi się m.in. programy edukacyjne, dzięki którym dziewczyny w szkołach średnich dowiedzą się o mutacjach genów i zagrożeniach z tym związanych. Chcę, żeby systematycznie umawiały się na wizyty do ginekologa i zadbały o swoje zdrowie. Na szczeblu samorządu łatwiej dotrzeć do ludzi z podobnymi programami. Nie mam oporów, żeby opowiadać o tym, co mnie spotkało. Kobietom w podobnej sytuacji pokazuję, jak wyglądają moje piersi po rekonstrukcji. To nie powód do wstydu, a przecież taki przykład lepiej działa niż najlepsze wyjaśnienia lekarzy. 

Swój start w wyborach traktuję nie tyko jako kolejne wyzwanie, ale także jako przykład dla wszystkich Polek, że rak to nie wyrok i nawet po tak trudnej chorobie można wrócić do aktywności zawodowej.



Galeria zdjęć

Komentarze