Kurierzawiercianski.pl

ZAMIAST DO RODZIN DZIECI TRAFIAJĄ DO PLACÓWKI SOCJALIZACYJNEJ

Tomek | 2017-07-27 12:20

(Myszków) Prawie 1,4 mln zł Powiat Myszkowski zapłacił Fundacji Nasz Dom założonej przez Wojciecha i Małgorzatę Cesarzów, za utrzymanie przez 3 lata dzieci w prowadzonej przez fundację „placówce opiekuńczo -wychowawczej tupu socjalizacyjnego” w Żarkach Letnisko przy Akacjowej 2.  Za pobyt każdego dziecka Powiat Myszkowski za pośrednictwem Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie płaci 3200 zł miesięcznie. Za przebywające obecnie 14 dzieci powiat płaci miesięcznie 44800 zł. Ale jak potwierdzili nam pracownicy PCPR tylko jedno bywające w placówce socjalizacyjnej dziecko z całej czternastki powinno trafić właśnie do takiej placówki, która z samej zasady funkcjonowania opiekować się powinna dziećmi trudnymi z problemami wychowawczymi. A trafiają do Żarek Letniska z powodu braku miejsc w rodzinach zastępczych czy Rodzinnym Domu Dziecka. Utrzymanie dziecka w Rodzinnym Domu Dziecka w Myszkowie kosztowało Powiat Myszkowski średnio poniżej 2000 zł, ale jest w nim miejsce tylko dla 8 dzieci. Gdy dziecko trafia pod opiekę w Rodzinie Zastępczej powiat płaci za nie tylko 1000 zł miesięcznie. Jak łatwo policzyć, gdyby 13 dzieci zamiast do Żarek Letniska trafiło do rodzin zastępczych Powiat Myszkowski zaoszczędziłby…  342.200 zł rocznie. Prawie milion w 3 lata.

 

O funkcjonowaniu placówki prowadzonej w Żarkach Letnisko przez Małgorzatę Cesarz (dyrektor ośrodka i prezes fundacji Nasz Dom) pisaliśmy w artykule „SĄD ODBIERZE CI DZIECKO? UWAŻAJ MOGĄ CI ODDAĆ ZAKOLCZYKOWANE”.  (GM nr 23 z 9.06.2017). Pisaliśmy, że na utrzymanie dziecka w tej placówce powiat wydaje prawie 4000 zł miesięcznie a utrzymanie wszystkich dzieci (13) w 2016 roku kosztować miało prawie 600.000 zł. Kwoty te są nieco niższe, ale i tak mogą szokować: 3200 zł na dziecko i 520319,88 zł za cały 2016. To dane ze sprawozdania finansowego za 2016 rok. Ponad pół  miliona złotych i jedna -dokładnie- jedna kartka A4. Zgodnie z umową podpisaną we wrześniu 2014 jeszcze przez starostę Wojciecha Pichetę i wicestarostę Mariusza Trepkę powiat przekazuje dotację na każde dziecko w kwocie 3200 zł. Jak potwierdzili nam pracownicy PCPR, przez 3 lata (umowa kończy się 30.09.2017) PCPR nie przeprowadził w placówce ani jednej kontroli czy weryfikacji prawidłowości jej prowadzenia. Kontrola PCPR nad wydatkowaniem tych 1,4 mln zł sprowadza się do tej 1 kartki A4 rocznie.

 

Po ukazaniu się artykułu „Sąd odbierze ci dziecko? Uważaj, mogą ci oddać zakolczykowane” Małgorzata Cesarz, dyrektor Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Żarkach Letnisku w odpowiedzi zarzuciła nam pisanie nieprawdy, w stwierdzeniu, że to placówka „najdroższa w powiecie”. „Autor nie dodał, że jest to jedyna tego typu placówka w powiecie. Rzetelność dziennikarska wymagałaby porównania kosztów działalności placówek tego samego typu. (…) Z powszechnie dostępnych informacji o kosztach utrzymania dziecka w tego typu placówkach na terenie woj. śląskiego łatwo odczytać, ze prowadzimy jedną z najtańszych placówek”- pisze Małgorzata Cesarz. A tak uzasadnia wyższe niż np. w rodzinach zastępczych koszty utrzymania: „Niestety, nie wszystkim dzieciom mogą udzielić pomocy rodzinne formy pieczy zastępczej. Zdarza się, że rodziny zastępcze nie mogą przyjąć niektórych dzieci, gdyż są to tzw. dzieci „trudne”. I możnaby się z dyrektor Cesarz zgodzić, gdyby nie jeden najważniejszy szczegół: jak przyznaje PCPR tylko jedno dziecko pod jej opieką można określić jako „trudne”. 13 dzieci trafiło do Żarek Letniska, placówki „typu socjalizacyjnego”, ponieważ nie było dla nich miejsc w rodzinach zastępczych ani w Rodzinnym Domu Dziecka.

 

Na terenie Powiatu Myszkowskiego funkcjonowało tylko 6 zawodowych rodzin zastępczych. W 2016 roku jedna rodzina ukończyła kurs i od 2017 roku mamy ich siedem. PCPR od kilku lat nie zrobił praktycznie nic, aby tę liczbę zwiększyć. Za to po podpisaniu umowy z placówką pani Cesarz szybko „wypełniono” ją dziećmi po 3200 zł/osobę.

 

Na terenie powiatu funkcjonuje 26 niezawodowych rodzin zastępczych. Dla powiatu  finansowo to najlepsza forma opieki nad dziećmi, gdyż PCPR płaci rodzicom zastępczym 1000 zł na utrzymanie dziecka. Rada Powiatu może tę kwotę zwiększyć, 1000 zł to „ustawowe minimum”. PCPR przyznaje się w tej dziedzinie do całkowitej porażki: nie ma chętnych do pełnienia rodziny zastępczej. Zostaje jednak pytanie, co PCPR zrobił przez kilka lat, żeby tę sytuację zmienić? Efekt jest taki, że Powiat Myszkowski nie ma żadnej rezerwy miejsc w niezawodowych, zawodowych rodzinach zastępczych ani w Rodzinnym Domu Dziecka. Kieruje więc dzieci do „placówki socjalizacyjnej” gdzie za pobyt płaci 3200 zł. Większość dzieci, które tam trafiają mogłaby przebywać w rodzinach zastępczych, gdzie za ich pobyt powiat płaciłby 1000 zł.

 

Nie kwestionujemy celowości istnienia placówki w Żarkach Letnisku tylko celowość umieszczania w niej większości dzieci!

 

Małgorzata Cesarz broni celowości istnienia  swojej placówki,  jak sama zaznacza „typu socjalizacyjnego”. Nie kwestionujemy tego, pod warunkiem, że rzeczywiście będą trafiać do niej dzieci „trudne” (określenie  z listu p. Cesarz do redakcji). Zarzuca nam manipulację i chęć zaszkodzenia placówce: „Dzieci bowiem nie zmieniają się tutaj na gorsze tylko na lepsze. Nadrabiają wieloletnie zaniedbania szkolne i wychowawcze, odzyskują utraconą równowagę psychiczną, poczucie własnej wartości i godności”. Brzmi jak hasło z reklamy. Rzeczywistość jest jednak nie tak różowa. Gdy opiekun prawny jednej z dziewczynek zaniepokojony informacjami o fatalnych ocenach wystąpił do dyrektora Szkoły Podstawowej w Żarkach Letnisku o arkusz ocen i opisową ocenę okazało się, że dziewczynka notorycznie nie przygotowuje się do zajęć z wf (nigdy nie przynosi stroju, więc nie ćwiczy, plastyki (nie oddaje prac, zawsze nieprzygotowana do zajęć, za co zgarnęła cztery jedynki). To tylko przykłady. Co ciekawe oceny dziewczynki z innej szkoły były dużo lepsze, a drastycznie pogorszyły się od czasu, gdy trafiła do placówki pani Cesarz.

Z całą odpowiedzialnością można też postawić zarzut, ten sam, który doprowadził do rozwiązania przez Powiat Myszkowski umowy z rodziną prowadzącą Pogotowie Opiekuńcze w Myszkowie (zrezygnowali po wynikach kontroli, która potwierdziła nieprawidłowości), że w placówce w Żarkach Letnisku nie zawsze mile widziani są krewni dzieci tam umieszczonych. W placówce przebywają trzy siostry. Mama chrzestna dwóch z nich poprosiła panią Cesarz o zgodę na udział dziewczynek w uroczystości religijnej I komunii jej dziecka w maju br. Choć byłoby to tylko kilkugodzinne wyjście w niedzielę poza Żarki Letnisko, spotkała się z odmową. Kobieta wystąpiła więc do Sądu Rejonowego w Myszkowie o zgodę na udział dziewczynek w uroczystości religijnej. Do czasu komunii Sąd nie rozpatrzył wniosku, dzieci do kościoła na uroczystość I komunii nie pojechały. Można się zastanowić, czy cała sytuacja nie naruszyła prawa dzieci do swobody praktyk religijnych. Ale z całą pewnością utrudnianie kontaktów z osobami bliskimi to naruszenie umowy jaką Fundacja „Nasz Dom” podpisała z Powiatem Myszkowskim. Art. 4- Zleceniodawca zobowiązuje się do zapewnienia dzieciom kontaktów z rodzicami i osobami bliskimi, chyba, że Sąd postanowi inaczej, możliwości powrotu dziecka do rodziny.” Trudno będzie wrócić do rodziny, podtrzymać więzi z bliskimi, jeżeli dyrektor Małgorzata Cesarz arbitralnie będzie decydowała (bez postanowienia Sądu) z kim jej podopieczni mogą się spotykać, na jakie uroczystości, również religijne, mogą chodzić, a na jakie nie.

 

Nic więc dziwnego, że Zarząd Powiatu Myszkowskiego ze starostą Dariuszem Laseckim zastanawia się, czy przedłużyć z Fundacją „Nasz Dom” umowę na kolejne lata. Małgorzata Cesarz do PCPR złożyła nową ofertę, że dalej chce opiekować się trudnymi dziećmi za 3200 zł od dziecka w kolejnych latach. I pewnie umowa zostanie przedłużona, gdyż rzeczywiście, nie ma innej placówki typu socjalizacyjnego na terenie powiatu. Mamy jednak od powiatu prawo wymagać, jako podatnicy, żeby do placówki dla dzieci trudnych faktycznie trafiały dzieci wymagające specjalistycznej pomocy, a te które z różnych losowych powodów zostały rozdzielone od rodziców biologicznych trafiały do rodzin zastępczych, ewentualnie rodzinnego domu dziecka. Niestety, efekty pracy Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, aby tę patologiczną sytuację zmienić są żadne. PCPR pod tym względem zupełnie się nie sprawdził. Przez 3 lata realizacji umowy z Fundacją Nasz Dom nie przeprowadzono ani jednej kontroli merytorycznej, czy umowa realizowana jest prawidłowo. PCPR może z lenistwa ograniczył nadzór nad wydaną kwotą 1,4 mln zł do jednej kartki A4 rocznie.

 

Jarosław Mazanek

 

 


Komentarze