Kurierzawiercianski.pl

Zmiany w prawie wodnym dotkną nas wszystkich

Tomasz Urbański | 2018-04-12 12:20

1 stycznia 2018 roku weszła w życie zupełnie nowa ustawa Prawo wodne. Głównym celem jej przyjęcia było wprowadzenie do polskiego prawodawstwa przepisów wielu dyrektyw unijnych zajmujących się szeroko pojętymi sprawami jakości wody, kąpieliskami, utrzymaniem rzek, jezior oraz budowlami wodnymi. Przy okazji dokonano zmiany całego systemu zarządzania gospodarką wodną, rozwiązując część instytucji i powołując nowe, przesuwając pomiędzy urzędami kompetencje do zajmowania się problemami wody oraz przekazując całą gospodarkę wodną z Ministerstwa Środowiska do Ministerstwa Żeglugi Śródlądowej i Gospodarki Morskiej. W tym artykule chcę odpowiedzieć na padające często pytania o to, jak zmiany w gospodarce wodnej dotykają mieszkańców powiatów myszkowskiego i zawierciańskiego, a także gdzie powstają nowe urzędy wodne odpowiadające za teren naszych powiatów oraz czym będą się zajmować.

 

„Wody Polskie” – nowy urząd

 

Nowa ustawa Prawo wodne powołała do życia zupełnie nowy urząd, Państwowe Gospodarstwo Wodne „Wody Polskie”, ogromny ogólnokrajowy moloch, który ma zajmować się całościowo sprawami związanymi z wodą. Instytucja ma cztery szczeble, z których każdy odpowiedzialny jest za inne kwestie.

 

Na samej górze znajduje się Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej, który będzie kierował całą organizacją. Następnie w strukturze powołano 11 regionalnych zarządów gospodarki wodnej (RZGW) odpowiadających za główne rzeki i ich dopływy. Zgodnie z ustawą Prawo wodne RZGW będą wydawać kilka rodzajów decyzji, głównie związanych z prowadzeniem jakiejkolwiek działalności na obszarach szczególnego zagrożenia powodzią. Co jednak najbardziej zainteresuje mieszkańców, w kompetencjach RZGW znajduje się również uzgadnianie decyzji o warunkach zabudowy, decyzji o lokalizacji inwestycji celu publicznego, miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, czy też studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy. Każda tego rodzaju decyzja, skierowana do uzgodnienia przez „Wody Polskie”, będzie opiniowana właśnie przez RZGW odpowiadające za dany obszar. Jeśli chcą Państwo uzgodnić planowaną budowę domu, bądź innego budynku, należy zwrócić się do tej instytucji.

 

Kolejnym szczeblem w strukturze „Wód Polskich” są zarządy zlewni. To one wydają między innymi decyzje dotyczące odprowadzania deszczówki do rzek, decyzje nakazujące odtworzenie bezprawnie przebudowanych lub zniszczonych urządzeń wodnych oraz likwidację powstałych w wyniku takiego działania szkód. Co ważne, zarządy zlewni będą też wydawać pozwolenia wodnoprawne, na przykład dla właścicieli stawów chcących pobierać wodę z rzeki na potrzeby hodowli ryb, lub rolników chcących nawadniać pola wodą z rzeki.

 

Najniższym stopniem „Wód Polskich” są nadzory wodne, które jednocześnie są najbardziej dostępne dla społeczeństwa. Można tam będzie złożyć wniosek lub inne pismo dotyczące dowolnej sprawy, nawet jeśli dotyczy innego terenu, zostanie ono wtedy przekazane do właściwej jednostki. W nadzorach wodnych będzie też można dokonać zgłoszenia wodnoprawnego, które jest wymagane na przykład na wykonanie kąpieliska lub wykonanie stawów, które są napełniane wyłącznie deszczówką lub wodami gruntowymi. W nadzorach wodnych będzie też można dowiedzieć się szczegółowo, który urząd „Wód Polskich” zajmuje się jakimi sprawami i za jaki teren odpowiada.

 

Sieradz i Piotrków daleko

 

Gdzie więc powstaną urzędy odpowiadające za nasze powiaty? Szczęście mają mieszkańcy tych rejonów, które podlegają w całości jednej instytucji wodnej. Niestety powiaty myszkowski i zawierciański leżą na tak zwanym wododziale, który stanowi granicę między dorzeczami Wisły i Odry. W  efekcie zostaliśmy poszatkowani i podzieleni. Mieszkańcy Myszkowa, Zawiercia i gmin Poraj, Żarki, Włodowice będą podlegać Zarządowi Zlewni w Sieradzu i RZGW w Poznaniu. Dla gmin Pilica, Żarnowiec, Kroczyce, Irządze, Szczekociny, Lelów, a także Niegowa odpowiednio będą to Nadzór Wodny w Koniecpolu, Zarząd zlewni w Piotrkowie Trybunalskim oraz RZGW w Warszawie. Gmina Łazy będzie z kolei podlegać pod Zarząd Zlewni w Katowicach i RZGW Gliwice. Chyba najbardziej poszatkowana została gmina Koziegłowy. Większość jej terenu, tam gdzie przepływają między innymi cieki Boży Stok, Sarni Stok, Rzeniszów, znajdzie się w Zarządzie Zlewni Sieradz i RZGW Poznań. Wsie Zabijak i Pińczyce podlegać będą odpowiednio pod Katowice i Gliwice, natomiast Cynków i Winowno znajdą się pod opieką Zarządu Zlewni w Opolu i RZGW Gliwice. Jak widać, nie jest łatwo trafić ze swoją sprawą do właściwego urzędu.

 

Najbliżej położonymi urzędami „Wód Polskich”, do których będzie się można zwrócić, będą nadzory wodne w Zawierciu i Częstochowie oraz Koniecpolu i Tarnowskich Górach, a więc organy najniższego szczebla w strukturach „Wód Polskich”. Jak widać, ustawodawca nie zadbał o nasze powiaty, a wręcz potraktował je wyjątkowo po macoszemu. Na naszym terenie nie ma ani jednego Zarządu Zlewni, o wszelkie uzgodnienia musimy zwracać się do urzędów oddalonych czasem o setki kilometrów. Wyobraźmy sobie, że potrzebujemy jakiegoś dokumentu natychmiast. Będziemy musieli po niego jechać do Poznania lub Warszawy. A przecież nikt nie zagwarantuje nam, że otrzymamy go od ręki. A wręcz przeciwnie, można z góry założyć, że otrzymanie takiego dokumentu będzie niemożliwe.  Dlaczego? Jako przykład weźmy Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Poznaniu, pod który będą podlegać wszystkie gminy i powiaty od Zawiercia po Gorzów Wielkopolski. To będzie ogromna ilość wniosków, pism i decyzji. Czy ktoś będzie się w natłoku spraw pochylał nad jednym petentem?

 

Należy tylko żałować, że Zarząd Zlewni dla górnej Warty nie powstał w Częstochowie, bo zapewniłoby to nieco sprawniejszą obsługę naszych powiatów. Niestety, zabrakło w tej sprawie decyzyjności. A może i sprawnego działania naszych lokalnych parlamentarzystów.

 

Opłaty, opłaty, opłaty…

 

Zgodnie z Ramową Dyrektywą Wodną kraje członkowskie Unii Europejskiej zostały zobowiązane do wprowadzenia opłat za usługi wodne, żeby zachęcić społeczeństwo do oszczędnego gospodarowania wodą. Nowa ustawa Prawo wodne wprowadziła więc opłaty za korzystanie z wody, a że z wody korzysta każdy człowiek i każda gałąź przemysłu, katalog opłat jest bardzo szeroki. Są więc opłaty od poboru wód powierzchniowych i podziemnych jako wody pitnej, na cele produkcji napojów i żywności, produkcji energii, na potrzeby rolnictwa i hodowli rybnej, zastosowanie dla przemysłu, służby zdrowia, rekreacji, skończywszy na odprowadzaniu ścieków oraz deszczówki i wody pośniegowej. Woda stosowana jest wszędzie, więc dodatkowe obciążenia za korzystanie z wody dotkną Polaków zarówno bezpośrednio – w postaci większych podatków, jak i pośrednio – jako podwyżki żywności, paliwa, prądu i innych dóbr, do których produkcji wody się używa. A płacić będą wszyscy – osoby prywatne, przedsiębiorstwa, samorządy. Jak na razie „Wody Polskie” organizują się i system poboru opłat nie działa zbyt sprawnie, niemniej wkrótce instytucja ta ruszy na całego ze zbieraniem pieniędzy za korzystanie z wody. Być może nawet z wyrównaniem za okres od początku roku.

 

Wiele kontrowersji wzbudza tzw. podatek od deszczówki, czyli opłata za powierzchnię utwardzoną, z której woda opadowa nie wsiąka w ziemię, ale spływa do rzek. Opłata tą będzie dotyczyć tych obiektów, gdzie powierzchnia zabudowy oraz powierzchnia gruntu pokrytego betonem, kostką betonową, asfaltem lub innym materiałem, który uniemożliwia przesiąkanie wody do ziemi, w sumie przekracza 3500 m2. Dotyczy więc głównie przedsiębiorstw i sklepów wielkopowierzchniowych.

 

Przedstawiciele „Wód Polskich” i rządu zarzekają się, że opłaty nie dotkną w znaczący sposób kieszeni Polaków, nie będą wpływać też na pogorszenie konkurencyjności naszej gospodarki. Jak będzie w rzeczywistości, przekonamy się wkrótce.

 

Jak to było wcześniej

 

Do tej pory gospodarka wodna była zarządzana przez wiele podmiotów. Często zdarzało się, że rzeką na jakimś odcinku zarządzały dwie lub trzy instytucje. W tym zakresie nowa ustawa wprowadza wreszcie porządek.

 

Jednakże poprzedni system zapewniał całościowe zabezpieczenie gospodarki wodnej. Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej odpowiadały za główne rzeki i drogi wodne, natomiast Wojewódzkie Zarządy Melioracji i Urządzeń Wodnych zajmowały się małymi ciekami oraz urządzeniami melioracyjnymi. Każda instytucja odpowiadała za swój zakres i uzależniona była wyłącznie od otrzymanych od Skarbu Państwa środków finansowych. Również finansowanie gospodarki wodnej w poprzednim systemie było rozdzielone. Za środki na utrzymanie rzek istotnych dla gospodarki rolnej oraz urządzeń melioracyjnych odpowiadał Minister Rolnictwa. Ochronę przeciwpowodziową zapewniał Minister Spraw Wewnętrznych, natomiast pozostałe elementy gospodarki wodnej finansował Minister Środowiska. Jak widać, funkcjonowanie gospodarki wodnej było mocno rozdrobnione, co z jednej strony wymagało większego zachodu w staraniu się o środki, z drugiej jednak pozwalało zapewnić finansowanie każdej dziedziny, bo każdy z ministrów jakieś pieniądze na podlegającą mu działkę zapewniał.

 

Teraz całość finansowania gospodarki wodnej spada na „Wody Polskie”. Z jednej strony można mieć nadzieję na większą przejrzystość finansowania gospodarki wodnej. Z drugiej jest lęk o to, czy wszystkie elementy gospodarki wodnej będą jednakowo traktowane. Na przykład czy znajdą się pieniądze ma małe cieki, które najczęściej płyną tuż za naszymi płotami, przecinają nasze pola i działki? Lęk ten jest uzasadniony, bo „Wody Polskie” przeszły pod zarządzanie Ministra Żeglugi Śródlądowej i Gospodarki Morskiej. A obecny prezes „Wód polskich” w swoim inauguracyjnym wystąpieniu zapowiedział dostosowanie działalności nowej firmy do celów i priorytetów Ministerstwa Żeglugi Śródlądowej i Gospodarki Morskiej. Wiele się mówi o odtwarzaniu śródlądowych szlaków wodnych, na które potrzebne są miliardy złotych. Nikt natomiast słowem nie wspomina o utrzymywaniu małych rzeczek i strumieni.

 

Dużym plusem starego systemu było zwrócenie urzędów do społeczności lokalnych. Zarządy melioracji miały biura terenowe, w których można było załatwić niemal każdą sprawę związaną z gospodarką wodną – począwszy od uzgodnień dokumentacji i decyzji, poprzez wnioski o konserwację rzek aż po usuwanie tam bobrowych powodujących szkody na polach.

 

„Wody Polskie” są mocno scentralizowane. Większość spraw załatwiają dyrektorzy zarządów zlewni i RZGW, natomiast najbliższe nam i najliczniejsze nadzory wodne nie mają zbyt wielu kompetencji. Wygląda na to, że przy tworzeniu struktury nowej instytucji nie brano zupełnie pod uwagę doświadczeń i organizacji wojewódzkich zarządów melioracji.

 

Zakończenie

 

Uchwalona ustawa Prawo wodne jest pełna dziur, nieścisłości i sprzeczności. W dodatku zawiera liczne rozbieżności w stosunku do innych ustaw. Funkcjonuje dopiero niecałe trzy miesiące, a już trwają prace nad dwiema poprawkami do ustawy. Chociaż zmiany w gospodarce wodnej były potrzebne, bo poprzednia ustawa nie była dobra, to również nowe Prawo wodne jest bardzo słabe. Wielu rzeczy nie naprawiło, inne z kolei popsuło. Czekamy, kiedy przyjdą kolejne zmiany w ustawie, które przeniosą załatwianie spraw na niższe poziomy, bliżej ludzi.

 

Artur Podlejski

 



Galeria zdjęć

Komentarze